Nie tylko implanty
Powiększanie piersi to wciąż najpopularniejszy zabieg chirurgii plastycznej na świecie. W samych tylko Stanach Zjednoczonych w 2016 roku wykonano ponad 290 tys. tego typu operacji – podaje American Society of Plastic Surgery. Także w Polsce powiększanie piersi jest wciąż na topie. Przybywa jednak sposobów, jak radzić sobie z kompleksem na punkcie biustu. Jeszcze do niedawna najpopularniejszą metodą było wszczepienie okrągłych i anatomicznych implantów wypełnionych solą fizjologiczną lub silikonem. Aktualnie część kobiet ma alternatywę, która daje bardziej naturalne rezultaty – zabieg lipotransferu.
Tłuszcz z ud w piersiach
– tłumaczy dr Tomasz Wacławczyk, lekarz medycyny estetycznej z Lipoline Clinic w Katowicach.
Sam zabieg powiększania piersi własnym tłuszczem wykonuje się w kilku etapach. Najpierw pobierany jest tłuszcz z miejsca, w którym ma się go nadmiarze np. z brzucha, ud, pleców, ramion. W tym celu wykonuje się niewielkie nacięcie, przez które pobierany jest materiał. Tłuszcz z organizmu odprowadzany jest specjalną kaniulą. Tak pobrany tłuszcz trafia do laboratoryjnej wirówki, w której jest oczyszczany m.in. z płynnej frakcji. Pozwala to uzyskać nadające się do ponownego wszczepienia wysokie jakościowo komórki tłuszczowe i komórki macierzyste.
Ostatni etap to wstrzyknięcie kaniulą w piersi oczyszczonego tłuszczu. – – mówi ekspert Lipoline.
Zabieg jest minimalnie inwazyjny. Wykonuje się go w znieczuleniu miejscowym, choć na życzenie pacjenta możliwa jest pomoc anestezjologa. Trwa on od 2 do 4 godzin – w zależności od przypadku. W tym czasie nie jest wymagana hospitalizacja. Do domu wraca się jeszcze tego samego dnia. Rekonwalescencja trwa natomiast przez ok. 6 tygodni. W tym czasie nosi się specjalny kostium uciskowy w miejscu, z którego został pobrany tłuszcz oraz biustonosz podtrzymujący przez okres 2 tygodni.
Czasem jeden zabieg to za mało
W zależności od efektu jaki chcemy osiągnąć, zabieg może wymagać kilku lipotransferów, pod warunkiem, że pacjentka posiada nadal odpowiedniej wielkości depozyty tłuszczu, który posłuży jako źródło materiału do lipotransferu. - – mówi lekarz.
Biust naturalny w dotyku
Jak podkreślają specjaliści, metoda ma sporo zalet, choć ciężko ją porównywać z zabiegiem wszczepienia implantów. To dwa rożne zabiegi. Jeśli pacjentka chce znacznie powiększyć biust np. o kilka rozmiarów, to tu lepiej sprawdzą się implanty. W lipotransferze ciężko przewidzieć ostateczny rozmiar piersi przed samym zabiegiem. Zależy on od ilości i jakości tłuszczu pacjentki, czyli jest to kwestia indywidualna. Dla wymarzonego efektu, może okazać się konieczne powtórzenie zabiegu, ale pamiętajmy przy tym, że podstawą jest tu spore źródło własnego tłuszczu. - zapewnia dr Wacławczyk.
I dodaje: - wyjaśnia specjalista.
Zabieg nie dla każdego
– wylicza ekspert Lipoline.