Nadszedł czas grubych swetrów, rajstop i szalików – chociaż wielu osobom brak słońca mocno daje się we znaki, warto wykorzystać tę ponurą aurę i zrobić coś dla siebie. Zwykle na końcówkę roku przekładamy zabiegi na twarz z zakresu medycyny estetycznej i kosmetologii – brak słońca jest gwarancją, że po zabiegu nie zostanie nam „pamiątka” w postaci przebarwień na skórze. Ale jesienne chłody są także doskonałym okresem, by pozbyć się uciążliwych pajączków z nóg.
Skąd się biorą pajączki?
Popękane naczynka, tzw. pajączki, są problemem, który częściej dotyka kobiety niż mężczyzn. Ma to związek z żeńskimi hormonami, dlatego też kobiety częściej są pacjentkami flebologów – lekarzy zajmujących się leczeniem chorób żył. Skłonność do powstawania pajączków dostajemy również w spadku po rodzicach. – – wyjaśnia lek. med. Krzysztof Piórek, flebolog z Horizon Medical Center. Jednak często to my same pracujemy na pojawianie się pajączków na nogach, choćby regularnie biorąc długie i gorące kąpiele. Naczynka mogą bowiem pękać na skutek działania wysokiej temperatury, depilacji, urazu, alkoholu lub nadmiernych ćwiczeń fizycznych. Warto tu podkreślić, że również brak regularnego ruchu sprzyja pajączkom.
Usuwać czy zostawić?
Czerwone lub sine naczynka na nogach to pierwsza oznaka niewydolności żył. Nie warto ich lekceważyć, bo nieleczone mogą powodować niebezpieczne powikłania. Wizyta u flebologa pozwoli ocenić stopień zaawansowania choroby i ustalić odpowiednie leczenie. – – mówi dr Krzysztof Piórek. –
Żegnajcie pajączki?
Przewlekła niewydolność żylna, a więc również jej widoczne objawy, jak pajączki i żylaki, z definicji jest chorobą przewlekłą. Możemy pozbyć się oznak choroby i na jakiś czas zatrzymać jej postęp. Nie można jednak zapominać o konsultacjach ze specjalistą, który pomoże nam utrzymać żyły w zdrowiu.