Dziennik Gazeta Prawana logo

Kara dla trzech lekarzy w związku ze śmiercią dziecka przed urodzeniem

19 kwietnia 2016, 19:14
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Sąd
Sąd/Shutterstock
Trzej lekarze z sosnowieckiego szpitala miejskiego dopuścili się uchybień ws. Eweliny Bednarskiej, u której w 2012 r. w porę nie rozpoznano zagrożenia ciąży i jej dziecko urodziło się martwe. Za winnych uznał ich we wtorek sąd lekarski - podała pełnomocniczka rodziny Bednarskich.

Jesienią 2012 r. u Eweliny Bednarskiej nie rozpoznano w porę zagrożenia ciąży i nie wykonano sugerowanych przez lekarza prowadzącego badań w kierunku zatrucia ciążowego. Wypisano ją ze szpitala. Po kilku dniach trafiła tam znowu w poważnym stanie. Chłopczyk przyszedł na świat martwy 5 listopada 2012 r.

Pełnomocniczka rodziny Bednarskich mec. Joanna Jagiełłowicz-Bąkiewicz powiedziała PAP, że jeden z lekarzy został przez sąd dyscyplinarny zawieszony w prawach wykonywania zawodu na rok. W przypadku drugiego sąd lekarski orzekł zakaz wykonywania pracy na oddziałach szpitalnych przez dwa lata. Trzeci dostał naganę i upomnienie.

- - powiedziała adwokat.

Rodzina Bednarskich dotychczas nie wytoczyła powództwa cywilnego. Wysłała lekarzom natomiast tzw. zawezwania do próby ugodowej, na które żaden z adresatów nie odpowiedział.

- - powiedział PAP ojciec zmarłego dziecka Michał Bednarski. Jak dodał, lekarze, których przed sądem postawił rzecznik odpowiedzialności zawodowej, nie przyznawali się do winy i kwestionowali jakąkolwiek swoją odpowiedzialność za to, co się stało.

Wtorkowe orzeczenie mogą zaskarżyć do Naczelnego Sądu Lekarskiego. Jeden z lekarzy ukarany we wtorek przez sąd - były ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego w sosnowieckim szpitalu - nie chciał w rozmowie z PAP odnosić się do treści orzeczenia.

Niezależnie od postępowania dyscyplinarnego sprawą zajęła się także sosnowiecka prokuratura. W połowie 2015 r. oskarżyła dwie osoby. Lekarzowi, który przyjmował pacjentkę w izbie przyjęć - gdy ta zgłosiła się do szpitala z rozpoczętą akcją porodową - zarzuciła narażenie dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Położna odpowiada za podrobienie dokumentu dot. hospitalizacji matki dziecka. Ich proces ruszył we wrześniu ub. roku. Oskarżeni nie przyznają się do winy.

Pokrzywdzeni od początku stali na stanowisku, że za uchybienia w szpitalu odpowiadają nie tylko te dwie osoby – ich doniesienie dotyczyło dwóch położnych i trzech lekarzy. Gdy prokuratura umorzyła sprawy trzech z nich, złożyli zażalenie. W listopadzie 2015 r. sąd je uwzględnił, nakazując wznowienie śledztwa.

Jednym z najistotniejszych dowodów w postępowaniu jest opinia biegłych, obejmująca cały okres ciąży i kilka wizyt ciężarnej z sosnowieckiej placówce oraz kilkutygodniowy pobyt kobiety w szpitalu po cesarskim cięciu, w związku z powikłaniami, do jakich doszło. Jak podawała prokuratura, opinia wskazuje na szereg uchybień w toku hospitalizacji.

Po tragedii od obowiązków kierowniczych został odsunięty szef oddziału ginekologiczno-położniczego, w związku z zastrzeżeniami dot. prawidłowości funkcjonowania oddziału. Jak wyjaśniali przedstawiciele kierownictwa placówki, podstawą tej decyzji były wnioski sformułowane przez rzecznika praw pacjenta, który zainteresował się sprawą po monitach rodziców dziecka w resorcie zdrowia. Wcześniej zastrzeżenia do sposobu funkcjonowania oddziału miał ekspert z zakresu położnictwa.

Rzecznik praw pacjenta uznał, że szpital naruszył prawo pacjentki do informacji oraz do dokumentacji medycznej. Wniósł m.in. o pouczenie personelu o obowiązujących przepisach i wyciągnięcie sankcji wobec osób winnych naruszenia praw pacjenta.

W kolejnym piśmie, opierając się na opinii specjalisty z zakresu ginekologii i położnictwa prof. Krzysztofa Preisa, rzecznik stwierdził, że naruszenie praw pacjenta miało szerszy zakres i dotyczyło też samych świadczeń medycznych. W konkluzji swej opinii prof. Preis wskazał na .

Profesor wyraził przekonanie, że ciężarnej nie zapewniono dostępu do pełnych świadczeń medycznych zgodnych ze współczesną wiedzą położniczą. Opiekę nad pacjentką określił jako "fatalną", "anachroniczną". Zaznaczył zarazem, że ze względu na brak dostatecznych informacji nie sposób wskazać związku przyczynowego pomiędzy tą opieką a zgonem dziecka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj