Kampania ma nie tylko zachęcić do zerwania z nałogiem, ale również zwrócić uwagę palaczy, że dym tytoniowy szkodzi również osobom, które biernie go wdychają - mówi Marlena Skorupka-Dziedzic z warszawskiego sanepidu.

Reklama

Marlena Skorupka-Dziedzic dodaje, że mimo istniejącego od 5 lat zakazu palenia w miejscach publicznych, dużo osób go ignoruje. Trudno jednak wyciągnąć wobec nich konsekwencje, bo trzeba by złapać taką osobę na gorącym uczynku.

Obłok dymu tytoniowego zawiera od 5 do 15 razy więcej tlenku węgla i od 2 do 20 razy więcej nikotyny, niż dym wdychany przez palaczy. Powoduje on łzawienie oczu, podrażnienie błony śluzowej nosa, kaszel, nawracające zakażenia układu oddechowego i w konsekwencji astmę i nowotwory. Co roku w Polsce umiera około 2 tysięcy biernych palaczy, a na świecie 600 tysięcy.