Dziennik Gazeta Prawana logo

Walka o chorych na zaćmę. Właściciele klinik straszą przed Czechami

31 października 2013, 07:07
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
okulista bada oczy mężczyźnie
okulista bada oczy mężczyźnie/Shutterstock
Brudna gra o chorych na zaćmę. Prywatne kliniki okulistyczne starają się zniechęcić chorych do wyjazdu na tańsze leczenie do Czech. Grożą, że może być ono niebezpieczne dla zdrowia, choć żadnych badań nie przedstawiają.

Na rynku prywatnych klinik okulistycznych zawrzało. Ich właściciele przerazili się, że stracą pewnych klientów, czyli chorych czekających na zabieg usunięcia zaćmy. To procedura, na którą się czeka do publicznej placówki nawet i kilka lat. Dlatego wielu pacjentów woli zapłacić z własnej kieszeni i wykonać zabieg bez kolejki. Tymczasem teraz zgodnie z dyrektywą transgraniczną będzie można pojechać na zabieg zagranicę (do krajów Unii Europejskiej), a wyłożone pieniądze zwróci nam NFZ. Fundusz bowiem pokrywa koszty świadczeń zagranicznych do wysokości ich refundacji w Polsce. To jednak oznacza, że leczenie np. w Czechach będzie dla polskich pacjentów bezpłatne, jeżeli nie liczyć kosztów dojazdu. Tam zabieg kosztuje ok. 2 tys. zł, NFZ obecnie wycenia go na 2,8 tys. do 3,5 tys. zł.

Aby zniechęcić do wyjazdów, kliniki wysuwają najcięższe argumenty - te medyczne. I przekonują, że usuwanie zaćmy np. w Czechach wiąże się ze zdecydowanie większym ryzykiem dla pacjenta. - - ostrzega Krzysztof Macha, wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych OSSP, a jednocześnie dyrektor Kliniki Okulus Plus w Bielsku. I dodaje, że nie da się maksymalnie obniżyć kosztów, bo to oznacza, że dana placówka oszczędza na materiałach, daje np. gorszej jakości soczewki. Nie powołuje się jednak na żadne badania. Tłumaczy jedynie, że konsekwencje mogą być opłakane: na polskim rynku wszyscy zaczną obniżać ceny, a co za tym idzie i standardy. 

Najbardziej zagrożone regiony to oczywiście te blisko granicy. A jest się czego bać, bo nasi sąsiedzi już wyczuli rynek, np. w czeskim Cieszynie powstała placówka nastawiona głównie na polskich pacjentów. A konkurencja będzie bardzo nierówna - nawet jeżeli polskie ośrodki obniżą koszty i tak wyjazd do Czech będzie atrakcyjniejszy, bo za zabiegi tam NFZ zwraca pieniądze. W Polsce już nie. I rzeczywiście poczucie bezpieczeństwa, możliwość rozmowy w rodzimym języku to może być jedyny atut polskich placówek.

Wysokie koszty zabiegów w Polsce są m.in. związane z tym, że jesteśmy jednym z niewielu europejskich krajów, w których katarakta jest usuwana w trybie szpitalnym. 90 proc. zabiegów w innych państwach - jak wynika z analiz OECD - jest robiona ambulatoryjnie, co jest zdecydowanie najtańsze. - - dodaje Alina Górniak-Bednarz, konsultant małopolski w dziedzinie okulistyki. 

Jeżeli dojdzie do jakichkolwiek powikłań, nie zostaną dotrzymane standardy, pacjent zawsze ma prawo dochodzić swoich praw i to niezależnie, czy będzie ona wykonywana w ramach dyrektywy transgranicznej, prywatnie czy też publicznie. Odpowiedzialna jest zawsze dana placówka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj