O tym, że kolejki do lekarza, wpisane są w każdy system opieki zdrowotnej, Agnieszka Pachciarz mówiła w środowym programie "Polityka przy kawie" w TVP1. Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia stwierdziła, że informacje o czasie oczekiwania na poradę specjalisty, są przesadzone. Średnia kolejka jest krótsza. Czeka się kilka tygodni czy kilka miesięcy, ale są i placówki, gdzie z dnia na dzień można iść do lekarza - mówiła, odpowiadając na pytanie dziennikarki, która prosiła o wskazówki dla pacjentów, którzy słyszą, że na wizytę mają czekać wiele miesięcy, a czasem i lat.

Pachciarz dodała, że pacjenci mogą zadzwonić do NFZ albo sprawdzić w internecie, czy w innym ośrodku kolejka nie jest krótsza. 

Według niej, kolejki można by skrócić, gdyby nie postawa niektórych pacjentów, którzy zapisują się na wizyty w różnych ośrodkach, tworząc tym samym "sztuczny tłum". Mamy przykłady operacji zaćmy. Na 15 listopada 50 tys. osób jest zapisanych w dwa miejsca. Są takie osoby, które są wszędzie zapisane - stwierdziła szefowa Funduszu. 

Zupełnie inaczej na tę sprawę patrzy Adam Sandauer. Przepytany przez "Super Express" Honorowy Przewodniczący Stowarzyszenia Pacjentów "Primum non nocere" stwierdził, że winnych trzeba szukać wśród lekarzy.

Sandauer zwraca uwagę, że wielu pacjentów, słysząc o czasie oczekiwania na wizytę liczonym w miesiącach czy latach, decyduje się na wydanie pieniędzy na poradę prywatną. Jest to na rękę wielu lekarzom, którzy poza etatem w państwowej placówce dorabiają jeszcze na kilku, najczęściej prywatnych. Zależy im więc w pewnym sensie na tym, żeby pacjent był źle obsługiwany państwowo, aby dodatkowo zarobić w prywatnym gabinecie - uważa.

Dodaje, że sytuacja jest tym trudniejsza, że placówkami służby zdrowia najczęściej kierują osoby, które z tejże służby zdrowia się wywodzą i do niej powrócą po wygaśnięciu kontraktów na stanowiskach kierowniczych. Dlatego swoimi decyzjami nie chcą narazić się na ostracyzm kolegów - wyjaśnia Sandauer. 

Uważam, że nad systemem ochrony zdrowia nie powinni czuwać lekarze, którzy mają interesy korporacyjne, ale administratorzy - stwierdza.