Dziennik Gazeta Prawana logo

Robota nie zając? Nie dla Polaka - wynika z badań

10 maja 2012, 23:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
miasto ulica
miasto ulica/Shutterstock
Żyjemy w pośpiechu, nawet, gdy nie ma takiej konieczności - wynika z raportu TNS "Slow life i życie w pośpiechu". Aż 48 proc. badanych mówi, że trudno im "oderwać się od bieżących spraw i obowiązków i zająć tym, na co mają ochotę" - nawet, jeśli mają na to czas.

Slow life jest przeciwieństwem życia w pośpiechu, w pogoni za posadami, pieniędzmi, modami, wrażeniami, gadżetami. Na Zachodzie zaczęło się od hasła nieśpiesznego jedzenia - slow food w przeciwieństwie do fast food, a potem hasło slow life objęło inne elementy życia i stylu życia.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>

W Polsce slow life jest jeszcze mało popularne, ale jak pokazuje badanie TNS Polska, jest na nie spore zapotrzebowanie.

62 proc. badanych odpowiada twierdząco na pytanie, czy mają wrażenie, że żyją w pośpiechu. 37 proc. odpowiada, że nie, a jedynie 1 proc. nie potrafi udzielić odpowiedzi. Pośpiech nierozerwalnie łączy się z pracą i stresem. 53 proc. badanych przyznaje, że "czasem ma wrażenie, że to, co robi w pracy, robi w nerwach, a zrobiłoby równie dobrze bez pośpiechu". Aż 48 proc. dodaje, że trudno im "oderwać się od bieżących spraw i obowiązków i zająć się tym, na co mają ochotę" - nawet jeśli mają czas.

Nie ma więc wątpliwości, że Polacy są nacją żyjącą w pośpiechu, a poważna część społeczeństwa wpędziła się w taki stan, że śpieszy się bez realnej potrzeby. Przykładem takiej sytuacji może być jedzenie - czynność, która ze zdrowotnego punktu widzenia powinna być wolna od pośpiechu.

Zwykle lub częściej bez pośpiechu je w ciągu dnia połowa ankietowanych (48 proc.). Druga połowa przyznaje, że je "jak wypadnie", a aż 17 proc. "stara się zjeść jak najszybciej". Aż 55 proc. spośród badanych, którzy śpieszą się podczas jedzenia przyznaje, że właściwie nie musi się śpieszyć i mogłoby zjeść spokojnie. Trudno o lepszy wskaźnik niekoniecznego życia w pośpiechu.

Poczucie życia w pośpiechu jest najczęstsze w grupie 30-49-latków (74-78 proc.), słabnie nieco w grupach młodszych (do 57 proc.), ale tak naprawdę ludzie przestają się śpieszyć dopiero po 60-tce.

Ludzie z wykształceniem podstawowym i gimnazjalnym żyją swoim rytmem (tylko 36 proc. żyje w pośpiechu), w wyższych grupach wykształcenia następuje gwałtowne przyśpieszenie. Żyjących w pośpiechu regularnie przybywa wraz z wielkością miejsca zamieszkania, ale i na wsi śpieszy się aż 57 proc. badanych.

Trudno oderwać się od bieżących spraw najczęściej ludziom w wieku 30-45 lat, a łatwiej - młodszym i, zwłaszcza, starszym. Wyraźnie łatwej to robić ludziom z wykształceniem podstawowym, a miejsce zamieszkania nie ma tu regularnego wpływu.

Ogólnie zatem, położenie społeczne ma niewielki wpływ na życie w pośpiechu. Wszyscy się jednakowo śpieszą, nawet jeśli nie muszą i tylko ludzie z grup najniższego wykształcenia i wieku 60 lat i więcej, wyraźnie odstają od tego pędu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj