W pogoni za godnym życiem dla siebie i rodziny biegają z jednej placówki do drugiej. Przemęczeni leczą pacjentów. Dla jednej i drugiej strony takie postępowanie może być zabójcze. W dosłownym tego słowa znaczeniu. Tyle że zakaz nie rozwiązuje problemu.

Reklama

Możliwość wyboru formy zatrudnienia to jedna ze zdobyczy wolnej gospodarki. Nawet jeżeli ktoś umowy na czas okresowy nazywa śmieciowymi, a pracę na kontraktach uważa za cofnięcie się do czasów rodem z XIX wieku. Dzięki tym pierwszym część młodych ludzi mimo wszystko ma pracę, a drugie dają szansę dodatkowego zarobkowania.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, który właśnie obchodzi 20-lecie, ostro domaga się od rządu ograniczenia pracy na kontraktach w szpitalach. Rozumiem, że chodzi o walkę z przemęczeniem wśród medyków. Nie rozumiem, w jaki sposób ma to im pomóc w poprawie ich losu. Zwłaszcza że podobnie jak związek myśli tylko część medyków. Ci, którzy pracują na umowach cywilnoprawnych, nie chcą, żeby ktoś ograniczał ich prawa.

Ten spór przypomina mi sytuację z Sejmu sprzed kilku miesięcy. Wtedy to Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych domagał się wprowadzenia zakazu pracy na kontraktach. W jednym i drugim przypadku nikt nie zapytał samych zainteresowanych, co o tym myślą. Bo zakaz to najgorsze z możliwych rozwiązań. Umowy cywilnoprawne nie są główną przyczyną problemu. Są to zbyt mała liczba lekarzy, pielęgniarek i położnych, niedofinansowanie. A także kryzys etosu zawodowego tych grup zawodowych.

Skoro jedynym powodem, dla którego związki zawodowe domagają się wprowadzenia zakazu pracy na umowach cywilnoprawnych, jest przepracowanie lekarzy, pielęgniarek i położnych, to dajmy w takim razie dyrektorom szpitali możliwość skontrolowania tego. Jak na razie próby wprowadzenia np. elektronicznych czytników kończyły się niepowodzeniem.

Może warto również zapytać samych pacjentów, co myślą o czasie pracy lekarzy. Zrobił to „Newsweek”. Z sondażu przeprowadzonego na jego zlecenie wynika, że aż 60 proc. Polaków opowiada się za wprowadzeniem dla medyków ewidencji czasu pracy podobnej do tej stosowanej w przypadku kierowców tirów. Czyli opowiadają się za wyposażeniem ich w tachografy. Może i mało wyrafinowane, ale skuteczne.