Ministerstwo Zdrowia wrzuca wyższy bieg w sprawach lekowych. Urzędnicy przedstawili projekt nowelizacji aż ośmiu ustaw, w tym Prawa farmaceutycznego. Rząd chce skończyć z sytuacją, w której chory człowiek musi organizować publiczne zbiórki na miliony złotych, żeby ratować swoje życie. Nowe rozwiązania mają uporządkować skomplikowany system i dać pacjentom stabilne oparcie w walce z ciężkimi chorobami.
Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk wyjaśnia wprost motywy rządzących: chcemy, żeby dostęp chorego do skutecznej terapii nie zależał od sukcesu internetowej zbiórki pieniędzy. Choć rząd nie wyeliminuje całkowicie zbiórek charytatywnych, to proponuje systemowe narzędzia, które dają szersze i bezpieczniejsze możliwości leczenia.
7 dni na decyzję NFZ i narodziny PFTL
Dotychczasowy mechanizm Ratunkowego Dostępu do Technologii Lekowej (RDTL) odchodzi do lamusa. Rząd zastępuje go Pomostowym Finansowaniem Technologii Lekowej, czyli w skrócie PFTL. Z tej ścieżki skorzystają zarówno dzieci, jak i dorośli, którzy wyczerpali już wszystkie standardowe, publicznie finansowane metody leczenia.
Największą rewolucją w tym segmencie jest sztywny termin. Jeśli konsylium lekarskie w szpitalu oraz konsultant wojewódzki lub krajowy wydadzą pozytywną opinię o terapii, a Narodowy Fundusz Zdrowia przez siedem dni nie odpowie na wniosek, oznacza to automatyczną akceptację finansowania. Taki bat na biurokrację ma zagwarantować, że pacjent nie utknie w martwym punkcie, czekając na urzędniczą pieczątkę.
Mateusz Oczkowski, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji, podkreśla, że chory zasługuje na jasne zasady i konkretne terminy, w których zapadają decyzje o jego zdrowiu.
Wniosek przez IKP
Koniec z papierową biurokracją przy sprowadzaniu leków z zagranicy. Ministerstwo Zdrowia stawia na pełną cyfryzację. Pacjenci, którzy potrzebują importu docelowego, załatwią sprawę przez Internetowe Konto Pacjenta (IKP). Cyfrowa ścieżka pozwala chorym na:
- sprawne złożenie wniosku o refundację bez wychodzenia z domu,
- stałe monitorowanie postępów w załatwianiu sprawy,
- szybki odbiór decyzji w wersji elektronicznej.
Co ważne, tradycjonaliści zachowują alternatywę – projekt nadal dopuszcza składanie dokumentów w formie papierowej. Apteki z kolei zyskają błyskawiczny dostęp do decyzji refundacyjnych dzięki Systemowi Informacji Medycznej (SIM). Import docelowy ratuje życie wtedy, gdy w Polsce brakuje zamiennika leku, a ratowanie zdrowia wymaga sprowadzenia preparatu z zagranicy.
Bezpieczna ciągłość leczenia
Wielkim problemem dotychczasowego systemu był moment, w którym kończył się Program Przedrejestracyjny Dostępu (PPD). Pacjent nagle tracił dostęp do leku, który dotychczas świetnie działał. Rząd chce to zmienić raz na zawsze.
Projekt przewiduje, że po dopuszczeniu leku do obrotu koszt jego dalszego stosowania pokryje NFZ ze środków Funduszu Medycznego przez maksymalnie rok (12 miesięcy). Warunkiem jest udokumentowana korzyść zdrowotna, ryzyko pogorszenia stanu zdrowia w razie odstawienia leku oraz brak innych opcji. Po tym okresie odpowiedzialność za finansowanie ma przejąć podmiot odpowiedzialny, chyba że lek wejdzie do stałej refundacji systemowej.
Nowa szansa dla dorosłych z chorobami rzadkimi
Ministerstwo rozszerza również pomoc dla wyjątkowo poszkodowanej grupy pacjentów. Nowe przepisy dają dorosłym chorym na schorzenia rzadkie dostęp do jednorazowych terapii zaawansowanych finansowanych z Funduszu Medycznego.
Innowacyjne leki podawane jednorazowo w szpitalu dotychczas rzadziej trafiały do dorosłych w ramach dedykowanych programów. Teraz rząd chce zniwelować te barierę, stawiając twarde kryteria medyczne: realną skuteczność, bezpieczeństwo terapii oraz ścisłe monitorowanie wydatków i efektów leczenia.
Przedstawiony przez Ministerstwo Zdrowia projekt otwiera nowy rozdział w polskiej polityce lekowej. Choć dokument musi przejść całą ścieżkę legislacyjną, kierunek zmian wyraźnie pokazuje, że państwo chce przejąć większą odpowiedzialność za chorych, którzy dotychczas błądzili w labiryncie urzędniczych procedur.
Olga Skórko, dziennikarka, redaktorka, wydawczyni Dziennik.pl. Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Z marką INFOR związana od 2019 r. Pracę rozpoczynała w serwisie Dziennik zajmując się głównie poszukiwaniem i opisywaniem wiadomości z kraju i świata. Wcześniej współpracowała m.in. z Radiem ZET. Aktualnie wydawca serwisu Dziennik.pl.
