Od czego pani zaczyna wizytę fizjoterapeutyczną?
Od pytania, co pacjent chciałby poprawić w swoim życiu. Nie zaczynam od masażu pleców, tylko od pytania: - Co ci jest? - Bolą mnie plecy - słyszę, - W czym ci to przeszkadza? Starsza pani, która miała endoprotezę stawu biodrowego, a przed Wigilią zrobiła 240 pierogów, stojąc pochylona nad stołem, w Wigilię nie mogła chodzić. Trzeba było więc wymyślić, co zmienić w tej czynności, żeby nie bolały ją plecy. My, fizjoterapeuci, wchodzimy z prostymi zaleceniami ergonomii, może wystarczy jedną nogę postawić na małym stopniu.
Pacjenci z chorobą Parkinsona boją się chodzenia, korzystania ze schodów, upadków i zamrożenia
Miała pani sporo pacjentów z chorobą Parkinsona, przewracali się w autobusie.
Ten problem zgłosił pan Maciej, lat 82 i pani w wieku 60+, która była radną w Warszawie. Pani dojeżdżała autobusem do pracy. Jak wsiadała, dostawała takiego napięcia stóp, że się przewracała, co spowodowało przerwę w dojeżdżaniu do pracy. W chorobie Parkinsona są stadia zamrożenia ruchu, czyli np. ktoś idzie i w pewnym momencie ciało zastyga, pojawia się problem z chodzeniem. Trzeba było przemyśleć, jak pomóc, żeby pani znów mogła jeździć autobusem. Pan Maciej tak bał się upadków, że w ogóle nie chciał jeździć autobusem. Łapał się poręczy, a jak autobus zaczynał kołysać, robił dziwne miny, bo w chorobie Parkinsona często mięśnie twarzy są zajęte i te miny były reakcją na zaburzenia równowagi. Wszyscy w autobusie na niego patrzyli i myśleli, jak powiedział, że coś z nim jest nie tak. Pytał, czy możemy coś zrobić, żeby w autobusie nie robił takich min. Wystarczył trening równowagi i ćwiczenia tułowia.
Inna pani z chorobą Parkinsona, powiedziała, że nie chce już organizować świąt, ponieważ nie potrafi się uśmiechnąć. Dzieci pytają: mamo, dlaczego ty jesteś taka smutna? A w chorobie Parkinsona jest twarz maskowata, dochodzi do zesztywnienia mięśni. Ale są na to rozluźniające ćwiczenia mięśni mimicznych.
Pacjenci z chorobą Parkinsona dekadę temu skarżyli się, że są pomijani w systemie NFZ, że nie ma dla niech ścieżki fizjoterapeutycznej.
Tak było. Przeprowadzaliśmy ankietę, żeby określili, które czynności są dla nich najtrudniejsze. Okazało się, że boją się chodzenia, korzystania ze schodów, upadków i zamrożenia. Pewien pan opowiadał, że zastyga, często przewraca się, przechodzą obok ludzie i mówią, że na trawie leży pijak. Próbował chodzić do momentu, aż dostał silnej fazy wyłączenia i młody człowiek wniósł go na rękach na trzecie czy czwarte piętro, po czym przestał wychodzić sam z domu.
Mówili też, że mają problem z podnoszeniem rąk do góry, czyli jeżeli wyżej wisi szafka, z której trzeba wyjąć szklankę, jest kłopot. W chorobie Parkinsona jest zgarbiona sylwetka, co wpływa na podnoszenie rąk do góry. Ale jeżeli włączy się ćwiczenia oddechowe albo włączy się ćwiczenia rozluźniające mięśnie w obrębie klatki piersiowej, okazuje się, że po godzinie pracy ta osoba potrafi o 10 cm wyżej podnieść ręce.
Niesamowite...
Naprawdę. Pacjenci zgłaszali też problem z połknięciem tabletki, bali się, że się zakrztuszą albo wręcz krztusili się. To jest związane z ustawieniem szyi i odcinka piersiowego przy zgarbionej sylwetce. Problem wynika z tułowia - jeżeli się popracuje nad ustawieniem głowy, zaczynają połykać.
Skoro dekadę temu żalili się na konstrukcję systemu, to jak jest obecnie?
W tej chwili system jest tak skonstruowany i niedoszacowany finansowo, że kiedy przychodzą pacjenci, których nie stać na terapię prywatnie, to zajęcia oferowane przez NFZ są często grupowe lub pacjenci wykonują podobne ćwiczenia, a ćwiczący mają przecież różne problemy. Często zbyt wielu wykonują podobne ruchy czy ćwiczą na podwieszkach. To nie jest wina fizjoterapeutów, to system nie widzi indywidualnego problemu człowieka. Gdyby widział, czasami wcale nie trzeba by robić 20 sesji na zasadzie - wszyscy razem ćwiczą w grupie, wykonują podobne ćwiczenia i nikomu to nie pomaga - tylko można byłoby zrobić indywidualną ścieżkę, nauczyć rodzinę pracy z ciałem chorego, zadać ćwiczenia, bo ci ludzie, są zmotywowani, żeby poprawić swoje funkcjonowanie. Powinni ćwiczyć także samodzielnie w domu.
Praca fizjoterapeuty z osobami po udarze
A jak to wygląda w przypadku osób po udarze?
Opowiem o pani Marii, z którą spotkałam się 11 lat po udarze. Powiedziała, że chce prasować koszule mężowi, żeby mu się odwdzięczyć, że ją wyprowadza z domu… Ścisnęło mi serce. Prasowanie koszuli z długimi rękawami zajmowało jej 45 minut, a z krótkimi - 35 minut. Nie była w stanie wyprasować wszystkich koszul. Pojechałam do jej domu, poprosiłam o rozstawienie deski do prasowania. Jedną rękę miała bezwładną, na jednej nodze z trudnością się opierała, koszulę przytrzymywała jedną ręką poza deską, więc przesuwała się jej. Uczyłam ją prasowania, po czym powiedziała, że nie może wyjść do fryzjera, bo nie potrafi otworzyć windy, nie potrafi zrobić kroku do tyłu, bo jedna noga z niedowładem. Najważniejsze było pokonanie jednego stopnia po wyjściu z klatki. Znalazłam dla niej opiekę z NFZ jako wizyty domowe. Po roku sama wchodziła na siódme piętro. Mój ośrodek znajdował się kilometr od jej domu i kiedyś oznajmiła, że chce sama pójść do domu. Poprosiłam koleżankę z rejestracji, żeby za nią poszła. Okazało się, że pani doszła sama do domu, zadzwoniła wieczorem: pani Agnieszko, to był pierwszy raz od 11 lat, kiedy sama wróciłam. Miała wtedy 76 lat.
Pamiętam też pana, który doznał udaru około sześćdziesiątki, był dyrektorem dużej firmy. Bardzo dobrze zorganizowany, wykształcony. Trafił do mnie ze śladowym niedowładem ręki. Na wizytę przyszedł w garniturze. Powiedział, że został zwolniony z pracy i jak składa podanie o pracę, zawsze do rękawa garnituru chowa chusteczkę, bo w momencie stresu, przy mówieniu wycieka mu ślina. I nikt nie chce go zatrudnić. Zapytał, czy można coś zrobić, żeby nie wyciekała mu ślina. Zaczęliśmy pracę w obrębie twarzy i szyi. Jak głowa jest lepiej ustawiona na tułowiu, jest sprawniejszy cały układ ruchu.
Inny pacjent po udarze pracował w radiu. Gdy do mnie trafił, nie mógł głośno mówić, a był dźwiękowcem i musiał się komunikować z osobami w studiu. Zapytał, czy będzie mógł jeszcze wrócić do pracy. Poprosiłam, żeby nagrał, jak wygląda ta jego praca. Miał do obsłużenia mnóstwo suwaków góra-dół, gałek do kręcenia. Ręka nie potrafiła wykonać ruchu i to był cel naszej pracy.
Wystarczyłaby nawet jedna wizyta, żeby powiedzieć rodzinie, jak ćwiczyć z seniorem
Z tego, co pani mówi, wynika, że po pierwsze ważne jest indywidualne podejście do pacjenta, a nie ćwiczenie w grupie, po drugie - dostęp do fizjoterapii powinien być natychmiast, a nie za 10 miesięcy.
Oczywiście. Najważniejsze jest dostosowanie terapii do potrzeb pacjenta: sposób oddziaływania fizjoterapeuty oraz czas i długość trwania terapii. Nie ma nic złego w ćwiczeniach grupowych, o ile grupa ma podobne cele, schorzenia, możliwości. A realia są inne. Widać to choćby po częstych upadkach seniorów kończących się złamaniem kości udowej. 70% starszych osób, które po wypadku poleżą, umiera. Senior łamie kość udową, zawożą go do szpitala, jest wielki stres, ból. Przechodzi operację i od razu powinien mieć dostęp do fizjoterapii. Niestety, nie ma, a po trzech dniach leżenia różne nasze układy zaczynają obniżać swoją sprawność - układ krążenia, oddechowy, zaczyna się zmniejszenie siły mięśniowej, robi się obronne napięcie wokół miejsca bólu. Senior wychodzi ze szpitala jak dobrze pójdzie przy balkoniku. Próbuje załatwić fizjoterapię i pierwsze wolne miejsce jest za siedem miesięcy. Nie jest w stanie prawidłowo chodzić, pochyla się, utyka. Im starsza osoba, tym większe ryzyko, że nie wróci do normalnego funkcjonowania, czyli więcej leży, więcej siedzi, w biodrze nasila się przykurcz. A wystarczyłaby nawet jedna wizyta, żeby powiedzieć rodzinie, jak ćwiczyć i przyjść za miesiąc, żeby usłyszeć, jak pracować dalej. Bardzo brakuje w naszym kraju wizyty edukacyjnej. Starsi pacjenci mają osteoporozę. Kości są uwapniane w zależności od obciążenia. Nawet dzieci i młodzież z chorobami nerwowo-mięśniowymi, które leżą, dużo siedzą, nie mają obciążeń, nie chodzą. Zbyt mała liczba docisków kostnych powoduje osteoporozę. Lekarstwem na nią jest obciążanie kości. Ludzie powinni ćwiczyć. Być aktywni. W Polsce jednak mało się mówi, ile aktywności fizycznej powinien mieć senior.
