Pierwszym pacjentem był prawnik, Jonathan Wyatt, który ze względu na pogarszający się wzrok, zaczął popełniać błędy w pracy. - Wtedy zdecydowałem, że czas zrezygnować z kariery prawnika - tłumaczył BBC. Pacjent cierpi na choroideremię, genetyczną chorobę, której skutkiem jest obumieranie komórek światłoczułych w siatkówce. 

Dwa lata temu, gdy już nie widział prawie nic, wszczepiono mu zdrowe geny. Komórki światłoczułe odżyły i teraz u okulisty Wyatt może przeczytać z tablicy z ciągami liter, trzy pierwsze linie. Pięciu innych pacjentów też stwierdziło poprawę. Naukowcy mają nadzieję, że ich terapia genowa, pomoże w przyszłości tysiącom ludzi z poważnymi zaburzeniami wzroku.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>