Kiedy stres blokuje płodność

Silny i przewlekły stres, obok zaburzeń menstruacji, chorób układowych czy nieprawidłowości w błonie śluzowej macicy, zaliczany jest dziś do grona najczęstszych przyczyn problemów z zajściem w ciążę. Nieustanne napięcie, niska samoocena czy życie w biegu sprawiają, że organizm kobiety nie potrafi przygotować się do ciąży, utrudniając, a nawet uniemożliwiając poczęcie. Taka naturalna "antykoncepcja" jest skutkiem uwalniania się pod wpływem stresu nadmiaru kortyzolu, adrenaliny oraz prolaktyny. Duże stężenie hormonów hamuje funkcje rozrodcze przysadki mózgowej, co z kolei powoduje zmniejszenie wydzielania gonadoliberyny, a w konsekwencji prowadzi do zaburzenia owulacji. - To biologiczny mechanizm obronny organizmu kobiety, w który wyposażyła nas natura. Sygnalizuje on momenty, w których ciało nie jest gotowe na ciążę. W tym przypadku stres, przed którym przyszła mama nie może uciec, traktowany jest jak zagrożenie. W efekcie możliwość poczęcia dziecka zostaje chwilowo zablokowana - mówi dr n. med. Anna Bednarska-Czerwińska - specjalista ginekologii i położnictwa, endokrynolog.

Jak sobie poradzić w takiej sytuacji?

1. Oswój stres

Po pierwsze konieczne jest zapanowanie nad stresem. Pomocne są grupy wsparcia, warsztaty relaksacyjne, joga, a także wysiłek fizyczny. W przypadku tego ostatniego wystarczy nawet 30 minut dziennie na bieżni, aby rozładować napięcie. Niestety, w niektórych przypadkach może się to jednak okazać niewystarczające. Wówczas konieczne jest wsparcie specjalisty - psychiatry lub psychologa. Ten może zalecić psychoterapię lub terapię łączoną składającą się z psychoterapii i farmakoterapii. - Jeśli jednym przeciwwskazaniem do zajścia w ciążę są czynniki psychologiczne konieczna jest terapia. Dotarcie do źródła napięcia i stresu, przepracowanie go, a następnie pogodzenie się z nim może "odblokować" przyszłą mamę - mówi specjalista.

2. Oczyszczaj organizm

W ślad za terapią powinny iść także działania, które eliminują skutki stresu oksydacyjnego. Jest to sytuacja, w której ilość wolnych rodników przewyższa liczbę przeciwutleniaczy. Nadmiar wolnych rodników ma negatywny wpływ na żywotność komórek jajowych, ich jakość, odżywienie błony śluzowej macicy (endometrium), może także utrudniać zagnieżdżenie się zarodka. W walce ze stresem oksydacyjnym pomaga regularne dostarczanie organizmowi witamin A, E, C, koenzymu Q10 i bioflawonidów, a także minerałów, zwłaszcza selenu i cynku. Oczyszczenie organizmu ułatwiają także niektóre zioła i rośliny, zwłaszcza bez czarny, głóg jednoszyjkowy, pokrzywa zwyczajna, malina właściwa i lebiodka pospolita. Rośliny te bogate są w witaminę C, witaminy z grupy B i fitsterole. Rośliny te można stosować w formie mieszanek ziołowych i naparów (np. Fertinea Herbal Blend).

3. Zadbaj o poziom magnezu

Jednym z ważniejszych minerałów, który powinien na stałe znaleźć się w diecie przyszłej mamy jest magnez. Jego właściwy poziom nie tylko reguluje ciśnienie krwi, poprawia jej krzepliwość, reguluje także cykle menstruacyjne, które ulegają zaburzeniu w skutek stresu. Magnez obniża także ryzyko samoczynnego poronienia. Stosowanie go w dawce 300-400 mg dziennie sprawia, że poprawia się jakość snu przyszłej mamy, a mięśnie są mniej napięte. Magnez można stosować jako wyodrębniony biopierwiastek np. w suplemencie diety lub jako suplement wieloskładnikowy (np. Ferti Vitamins). W przypadku tego ostatniego zaleca się, aby magnez uzupełniany był m.in. o: kwas foliowy, ważny dla rozwoju płodu, witaminę B6, która ma wpływ na powstawanie progesteronu i odżywienie błony śluzowej macicy oraz selen, który wpływa na regularność cykli menstruacyjnych.

4. Ureguluj miesiączki

W regulacji tych ostatnich pomaga także wprowadzenie do diety niepokalanka mnisiego. Roślinę wykorzystuje się do łagodzenia objawów napięcia przedmiesiączkowego, zaburzeń snu oraz skurczy. Ponadto zawarte w roślinie substancje działają na przysadkę mózgową oraz podwzgórze, regulując poziom estrogenu i progesteronu w organizmie kobiet. Ten pierwszy hormon odgrywa ważną rolę w pierwszych dwóch tygodniach cyklu, przygotowując układ rozrodczy do owulacji, progesteron z kolei kluczowy jest w drugi cyklu (tzw. fazie lutealnej). Jego odpowiedni poziom pozwala utrzymać ciążę. W praktyce oznacza to, że niepokalanek może być stosowany w leczeniu zaburzeń płodności wynikających z braku równowagi hormonalnej oraz nieuregulowanych cykli menstruacyjnych. Dotyczy to zarówno kobiet z zaburzeniami fazy lutealnej, roślina podnosi poziom hormonu LH i obniżają poziom FSH, jak również kobiet z zespołem policystycznych jajników (PCOS). W przypadku tego ostatniego zawarte w roślinie substancje wspierają produkcje progesteronu, tłumiąc jednocześnie produkcję prolaktyny. Roślina dostępna jest zarówno w formie naparów jednoskładnikowych oraz mieszanek ziół (herbatki ziołowe np. Herbapol). Od niedawna niepokalanek dostępny jest w Polsce także jako element suplementu diety (np. Ferti Vitamins, Terapia Fertinea).