Istnieje wiele powodów, dla których szczepionki rozpylane w nosie mogą być przydatne w walce z Covid-19 - twierdzą immunolodzy z University of Alabama w Birmingham.
Oprócz łatwego podawania takie preparaty wywołują inny rodzaj odporności. Już w błonie śluzowej powodują one produkcję przeciwciał oraz przechowujących pamięć immunologiczną limfocytów B i T, a także dodatkowych komórek pamięci o reaktywności krzyżowej - które reagują szybciej, niż inne, jeśli wirus jeszcze nie wywoła infekcji.
- zwracają uwagę dr Fran Lund i dr Troy Randall - autorzy artykułu opublikowanego w piśmie „Science”. - - wyjaśniają.
ZOBACZ AKTUALNY STAN SZCZEPIEŃ PRZECIWKO COVID-19 W POLSCE>>>Badacze w swoim opracowaniu analizują każdy z siedmiu testowanych już preparatów. W sześciu z nich wykorzystano wektory wirusowe, w tym trzy różne adenowirusy, osłabionego wirusa grypy, osłabionego syncytialnego wirusa oddechowego (SRV) oraz osłabionego SARS-CoV-2. Siódma szczepionka zawiera nieaktywny fragment pobudzającego odporność białka.
Takie szczepionki stwarzają jednak pewne problemy. Jeśli chodzi o użyte wirusy, to pacjent może mieć w organizmie skierowane przeciw nim przeciwciała, jeśli się z takim wirusem wcześniej spotkał. To może pogorszyć działanie preparatu. Przy osłabionym wirusie SARS-CoV2 istnieje dodatkowo minimalne ryzyko rozwoju infekcji. Taki preparat raczej więc nie będzie zalecany osobom po 49. roku życia, niemowlętom i ludziom z osłabioną odpornością - uważają naukowcy.
- piszą, zwracając uwagę na trudności w opracowaniu takich szczepionek i możliwe skutki uboczne ich podania.
- podsumowują badacze.
Porównując szczepionki podawane do nosa i domięśniowo naukowcy sugerują, że być może skutecznego szczepienia nie trzeba ograniczać tylko do jednej drogi podania preparatu.
- twierdzą eksperci.