- Testy na obecność koronawirusa wykonują ludzie, którzy są do tego bardzo dobrze przygotowani, przeszkoleni. Obecnie pobieranie wymazów przeprowadzane jest bardzo sprawnie, rutynowo i właściwie dla osoby, która ma pobierany wymaz nie jest to stresujące – mówił PAP prof. dr hab. n. med. Krzysztof Książek z Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.

Reklama

Kierownik uniwersyteckiego laboratorium, w którym wykonywane są testy na obecność koronawirusa, wskazał również, że nigdy nie spotkał się z sytuacją, by ktoś w ostatniej chwili – z powodu stresu czy strachu – odmówił wykonania testu i pobrania wymazu.

Jak tłumaczył, pobranie wymazu można przyrównać np. do wizyty u stomatologa, czy konieczności wykonania jakiegoś drobnego zabiegu leczniczego.

- Gdy nas boli ząb, to akceptujemy to, że musimy usiąść na fotelu u stomatologa i poddać się niezbyt przyjemnemu borowaniu zęba. Myślę, że z wymazywaniem jest podobnie. Nie jest to fajne, ale jest konieczne i dlatego akceptowalne – mówił.

- Są oczywiście osoby, które na biały fartuch źle reagują, np. wzrasta im ciśnienie. To się zdarza i to jest normalne. A co dopiero, gdy podchodzi do nas ktoś w białym szczelnym kombinezonie, ubrany niemal jak kosmonauta. Ale w tym przypadku naprawdę mówimy o krótkiej, sprawnie wykonanej procedurze, której nie należy się obawiać – powiedział.

- Nigdy też wśród osób, które miały mieć pobrany wymaz w kierunku badania na zakażenie koronawirusem, nie spotkałem się z jakąś negacją faktu, że muszą oni mieć ten wymaz pobrany. To by była jakaś abstrakcja, że ktoś przykładowo broniłby się rękoma i nogami przed pojawieniem się na pobranie wymazu. Natomiast to, czego musimy być świadomi, to to, że ludzie mogą mieć autentyczne obawy – przed byciem zdiagnozowanym – podkreślił profesor.

Tłumaczył, że to obawa nie przed samym faktem poddania się wymazowi czy przed tym, że próbka będzie gdzieś dalej badana, tylko ludzie obawiają się konsekwencji badania, jego wyniku – mówił.

- Ludzie boją się samego zakażenia, ale także kwarantanny. Boją się odsunięcia znowu od pracy zawodowej i obawiają się jakichś ograniczeń, które rzeczywiście są konsekwencją wykazania dodatniego wyniku. To jest na pewno jakiś problem, ale zakładam, że istnieje on tylko w niewielkim odsetku – dodał.

Profesor zaznaczył jednocześnie, że przeprowadzanie testów na obecność koronawirusa – i to na jak największą skalę – jest jedną z kluczowych kwestii w kontekście kontroli pandemii.