W sobotę pracownicy Uniwersyteckiego Centrum Onkologii (UCO) i wolontariuszki ze Stowarzyszenia Eurydyki będą w centrum Białegostoku informować o tym kobiety i zachęcać do badań.

Reklama

Uniwersyteckie Centrum Onkologii działa w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. Są tam leczone pacjentki z różnymi nowotworami narządów płciowych.

Koordynator UCO prof. Paweł Knapp powiedział w czwartek na konferencji prasowej, że ginekolodzy onkolodzy oceniają, że sytuacja jest poważna, że można wręcz mówić o "krzyku rozpaczy".

- To co się w chwili obecnej dzieje u mnie w centrum, bezpośrednio wynika z faktu, że nasze społeczeństwo bardzo wystraszyło się epidemii. Nie możemy się temu dziwić. Nawet my lekarze często nie wiedzieliśmy, jak mamy się zachowywać, te mechanizmy się w chwili obecnej usystematyzowały, natomiast przez to krzywa nowotworów absolutnie poszła do góry – powiedział Knapp.

- Trafiają do nas pacjentki z bardzo zaawansowanymi nowotworami, które często są już nieoperacyjne. Są to kobiety, które by mogły jeszcze wiele lat żyć, a my niewiele możemy im zaoferować jeżeli chodzi o leczenie – dodała rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego Katarzyna Malinowska-Olczyk.

Rak zaawansowany, nieoperacyjny

Prof. Paweł Knapp podkreślił, że jedna piąta nowotworów u pacjentek w UCO to nowotwory właśnie nieoperacyjne, zaawansowane, a to dla lekarzy trudne, bo nie mogą wtedy oferować operacji.

- Zostaje nam radio-, chemioterapia, też jakieś narzędzia, którymi możemy się posługiwać, ale w onkologii, a szczególnie w ginekologii onkologicznej, bardzo istotnym elementem jeśli chodzi o raka jajnika jest zabieg operacyjny – powiedział Knapp. Dodał, że na przykład rak szyjki macicy, wcześnie wykryty w trakcie badań profilaktycznych (cytologia), jest wyleczalny.

Nie ma jednak badań profilaktycznych, które by wykrywały na wczesnym etapie raka jajnika.

- Opieramy się tylko na objawach, które pojawiają się bardzo późno. Dlatego apel, w tym zbliżającym się dniu świadomości raka jajnika, żeby kobiety przychodziły przynajmniej raz w roku do ginekologa – podkreślił Knapp.

Lekarze mówią, że rzadsze wizyty u ginekologa to raczej problem pań po 50. roku życia, ale nowotwór dotyka pacjentki w różnym wieku. Knapp podał przykład 19-latki, której w UCO usunięto 25 centymetrowy guz nowotworowy z jamy brzusznej, czy 36-latki, która zmarła na raka jajnika. Dlatego lekarze apelują, aby o wizytach u ginekologa pamiętały panie w każdym wieku.

Pracownicy UCO i wolontariuszki ze Stowarzyszenia Eurydyki będą przypominać o tym paniom w sobotę w trakcie akcji informacyjnej na ulicach w centrum Białegostoku i zachęcać ich, aby umówiły się na wizytę i poszły do ginekologa. Będą zwracać uwagę, że każda kobieta przynajmniej raz w roku powinna na taką wizytę pójść.

- Jeżeli pani przyzna nam się, że nie była 4,5, 6 lat u ginekologa, dostanie od nas zaproszenie do Uniwersyteckiego Centrum Onkologii na kontrolne badanie. Będzie mogła przyjść tutaj się zbadać, po wcześniejszym umówieniu się – dodała Malinowska-Olczyk.