Materiały prasowe
Reklama

Jakie czynniki zwiększają wystąpienie raka piersi oraz w jaki sposób jest diagnozowany ten nowotwór?

Ponad połowa przypadków zachorowania na raka piersi występuje u kobiet od 50. do 69. roku życia. Do czynników ryzyka zaliczany jest m.in. wysoki poziom estrogenów, który objawia się wczesną miesiącz­ką i późną menopauzą, a także otyłość, brak ruchu, siedzący tryb życia, nadużywanie alkoholu, nieprawidłowa dieta. Podstawowym bada­niem, pozwalającym zdiagnozować raka piersi jest mammografia. Poza tym wykorzystuje się także USG czy rezonans magnetyczny. Badania przesiewowe dla kobiet z grupy największego ryzyka, czyli między 50. a 69. rokiem życia, co dwa lata są wykonywane bezpłatnie. Niestety, korzysta z nich niespełna połowa uprawnionych. Ogromne znacznie ma przy tym samobadanie, zwłaszcza wśród pacjentek, które nie zgłaszają się regularnie na badania.

W leczeniu raka piersi ogromne znaczenie mają poszczególne stopnie zaawansowania oraz podtypy biologiczne.

Oczywiście, im wcześniej wykryty nowotwór, tym lepsze rokowanie. Wśród chorych w I stopniu zaawansowania szansa na 5-letnie przeży­cie sięga 90 proc., podczas gdy w IV stopniu spada do 25 proc. Wyróż­niamy przy tym trzy główne podtypy biologiczne: hormonozależny (luminalny), HER2+ i potrójnie ujemny. Dwa ostatnie mają najczęściej bardzo agresywny przebieg. Od niedawna jednak pacjentki z wcześnie zdiagnozowanym rakiem HER2+ mają dobre rokowanie, ze względu na coraz więcej dostępnych opcji skutecznego leczenia.

Czym charakteryzuje się podtyp HER2+ oraz jak wygląda leczenie tego nowotworu?

W przypadku tego raka występuje nadekspresja receptora HER2 na powierzchni komórek nowotworowych, stwierdzana w badaniu immunohistochemicznym. Dotyka on 15-20 proc. chorych, często młodszych. Charakteryzuje się szybkim przebiegiem oraz przerzutami, głównie do ośrodkowego układu nerwowego i narządów miąższo­wych. Wczesna diagnoza oraz coraz skuteczniejsza terapia, uzupełnio­na lekami skierowanymi przeciwko receptorowi HER2 (tj. trastuzumab czy pertuzumab), w ciągu ostatnich 2-3 lat znacznie poprawiły jednak parametry przeżycia pacjentek z tym podtypem nowotworu. Wiele z nich ma nawet szanse na całkowite wyleczenie. Mimo ogromnego postępu wciąż brakuje jednak pewnych opcji terapeutycznych, głów­nie w leczeniu adjuwantowym, czyli uzupełniającym.

Jakie miejsce zajmuje ono w całym procesie terapeutycznym?

Ma ono za zadanie zmniejszenie ryzyka nawrotu raka po lecze­niu operacyjnym i jest ono integralną częścią terapii. Oczywiście, zawsze należy brać przy tym pod uwagę stopień zaawansowania choroby, wolę pacjentki oraz ewentualne działania nie­pożądane. W nowotworach trójujemnych i HER2+ przy guzach poniżej 2cm oraz zajęciu węzłów chłonnych, cytostatyki i chemioterapię podaje się przed operacją, a następnie obserwuje się odpowiedź na zastosowane leczenie. W pozostałych przypadkach chemioterapię czy radioterapię stosuje się pooperacyjnie. W tym przypadku jednak działanie terapeutyczne trudno jest zmierzyć, ponieważ nowo­twór został już usunięty. Z badań wynika jednak, że leczenie uzupełniające minimalizuje ryzyko nawrotu choroby i coraz częściej pojawiają się głosy, że jeżeli istnieje taka możliwość, to warto je wydłużać.

W tym obszarze istnieje jednak luka w refundacji terapii dla pacjentek z wcześnie zdiagnozowanym rakiem piersi HER2+.

Niedawno zarejestrowany został preparat trastuzumab emtanzyna (T-DM1) o udowodnionej skuteczności we wczesnym raku piersi HER2+, w leczeniu uzupełniającym przy braku całkowitej remisji po terapii neoadjuwantowej. Stosuje się go w celu całkowitego wyeliminowania pozostałości guza oraz ewentualnych mikro­przerzutów po zabiegu operacyjnym. Jest on jednak dostępny dla chorych na HER2+ raka piersi tylko w leczeniu paliatywnym. Kolejny lek, który nie jest dotychczas w Polsce refundowany to neratynib, czyli drobnocząsteczkowy inhibitor kinazy tyrozy­nowej HER2, zalecany u chorych na luminalnego HER2+ raka piersi w przedłużonym leczeniu uzupełniającym tj. po rocznej kuracji trastuzumabem przez kolejne 12 miesięcy. W badaniach klinicznych z udziałem tego leku wykazano wydłużenie czasu wolnego od nawrotu choroby.

Mamy coraz więcej skutecznych leków

Materiały prasowe

Coraz więcej mówi się o profilaktyce, samobadaniu, badaniach prze­siewowych… Czy pacjentki widzą różnicę pomiędzy wczesnym i zaawansowanym rakiem piersi?

Myślę, że większość z nich nie zauważa różnicy w pierwszym etapie po rozpoznaniu, bezpośrednio po zderzeniu się z diagnozą. Przez pierwsze tygodnie pacjentka zwykle mierzy się z tą informacją, żyje w chaosie informacyjnym, dopiero później stopniowo zaczyna zdobywać wiedzę na temat leczenia raka piersi, stopnia jego zaawansowania, podtypu biologicznego. Pomaga w tym zarówno personel medyczny jak i or­ganizacje pacjenckie.

Reklama

Terapia zależy od rodzaju nowotworu. Czy pacjentki mają wiedzę na temat wczesnego raka piersi HER2+ oraz możliwych opcji tera­peutycznych stosowanych w jego leczeniu?

Podstawowe informacje pacjentki otrzymują od lekarzy, ale bardzo często po wyjściu z gabinetu chcą poszerzać swoją wiedzę, zarówno o chorobie, jak i możliwościach leczenia. Wtedy zgłaszają się do nas albo poszukują informacji na własną rękę, np. w Internecie. Pytają, czy można zrobić coś więcej przy zdiagnozowanym podtypie nowotworu. Zdarza się, że proszą o konsultację u innego specjalisty, żeby upewnić się, że zaproponowany plan leczenia jest najbardziej optymalny. Organizacje pacjenckie są dla chorych coraz częściej najwiarygodniejszym źródłem informacji oraz gwarantem najbardziej aktualnej wiedzy medycznej. Przekazujemy ją, również w zakresie opcji terapeutycznych, które nie są refundowane w Polsce, ponieważ uważamy, że pacjentki powin­ny mieć jak najszerszy obraz sytuacji, by móc świadomie decydować o swoim leczeniu. Warto podkreślić, że dane zdobywane w Internecie, np. na różnego rodzaju forach, bywają niepełne, a nawet przekłamane, dlatego lepiej czerpać wiedzę ze sprawdzonych źródeł.

Jak pacjentki z wczesnym HER2-dodatnim rakiem piersi, będące już w trakcie leczenia, odnoszą się do kwestii potencjalnego ryzyka nawrotu choroby?

Kobiety te zdają sobie sprawę z możliwości nawrotu choroby. Wiedzą, że szansą na wyleczenie jest przejście dość agresywnej terapii onko­logicznej, która minimalizuje to ryzyko. Oczywiście, to jak radzą sobie z tą świadomością, to już zupełnie inna kwestia: są takie, które patrzą w przyszłość optymistycznie, ale i takie, które żyją w ciągłym strachu i niepewności. Pomagamy im uporać się z tymi emocjami. Praktycznie zawsze chcą wykorzystać wszystkie możliwości terapeutyczne.

A mają do nich dostęp?

Sytuacja zmieniła się diametralnie na korzyść w ciągu ostat­nich 2-3 lat i obecnie większość nowoczesnych leków zarejestrowanych na świecie w terapii raka piersi jest dostępnych również w Polsce. Oczywiście, wciąż pojawiają się nowe opcje tera­peutyczne, a także istnieją już leki, które mogłyby poprawić rokowanie w niektórych podtypach raka piersi, ale niestety nie są jeszcze refundo­wane. W takim wypadku, jeżeli pacjentka chce z nich skorzystać musi sama zadbać o ich sfinansowanie.

Materiały prasowe