Takie działanie wykazuje podanie dwóch substancji: doksorubicyny i sulforafanu. ustaliła to prof. Katarzyna Wiktorska z Narodowego Instytutu Leków i prof. Maciej Mazur z Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego.
Doskorubicyna jest antybiotykiem powszechnie stosowanym w terapiach przeciwnowotworowych. Z kolei sulforafan to substancja pochodzenia roślinnego, występująca przede wszystkim w roślinach krzyżowych (kapustowcach) i ich kiełkach, m.in. w brukselce, kapuście, brokułach, kalafiorze, kalarepie, jak również w jarmużu, rzepie czy rzodkwi.
Naukowcy w informacji przekazanej PAP twierdzą, że równoczesne podanie obu tych substancji powoduje blisko dwukrotnie większe zmniejszenie guza nowotworowego w porównaniu do tego, gdy każda z substancji jest podana oddzielnie.
Badania przeprowadzono w warunkach in vitro (w probówce), z wykorzystaniem tkanek nowotworowych i tkanek zdrowych - a także in vivo, czyli na zwierzętach, w tym przypadku na myszach. Gryzoniom wszczepiono jeden z najbardziej trudnych do leczenia nowotworów piersi, tzw. trójnegatywny rak piersi.
W ramach badań doksorubicynę i sulforafan podawano w roztworze wodnym w liposomach, czyli dwuwarstwowych pęcherzykach fosfolipidowych o średnicy 80 nanometrów. Miało to kluczowe znaczenie w uzyskaniu tak dobrych efektów.
Chodzi o to, że tkanki nowotworu w porównaniu do zdrowych cechują się nieco inną budową naczyń krwionośnych. Szybko namnażające się komórki nowotworowe mają duże zapotrzebowanie na składniki odżywcze. Otaczające je naczynia krwionośne bywają porowate, a ich ściany mają większą przepuszczalność.
– wyjaśnia prof. Katarzyna Wiktorska.
Okazało się, że podanie obu substancji z wykorzystaniem liposomów prowadzi do większej akumulacji doksorubicyny w komórkach. Sulforafan powoduje, że zabójczy dla komórek antybiotyk jest dłużej utrzymywany w strukturach komórkowych – z prowadzonych wcześniej w zespole badań wynika bowiem, że sulforafan działa hamująco na enzymy degradujące cząsteczki doskorubicyny w komórkach nowotworu. Dzięki temu komórki te szybciej giną.
– przekonuje prof. Maciej Mazur.
Wykorzystywana w chemioterapii doksorubicyna jest lekiem skutecznym, działa jednak bezpośrednio na materiał genetyczny komórek, uniemożliwiając ich podział, przez co prowadzi do ich śmierci. Gdy lek taki nie działa selektywnie, likwiduje komórki nowotworowe, ale niszczy także komórki zdrowe.
Wśród najbardziej niepożądanych skutków ubocznych ogólnoustrojowego stosowania doksorubicyny wymienia się uszkodzenie komórek mięśni serca oraz supresja szpiku kostnego (spowolnienie produkcji limfocytów i innych komórek krwi), w tym – zależnie od dawki – leukopenia i/lub neutropenia. Co ważne, w kuracji z wykorzystaniem doksorubicyny nie powinno się przekraczać maksymalnej dopuszczalnej dawki leku. Dlatego tak ważne byłoby celowane podawanie leku do komórek nowotworowych.
Naukowcy informują, że trwają rozmowy z podmiotami z branży farmaceutycznej, wstępnie zainteresowanymi podjęciem współpracy. Ze strony UW temat pilotuje Uniwersytecki Ośrodek Transferu Technologii, zaś po stronie Narodowego Instytutu Leków działa InnoNIL - spółka celowa wspierająca komercjalizację badań. UW i NIL zdecydowały się utworzyć pod koniec 2019 r. wspólną spółkę spin-off, OncoBoost, która będzie jednostką odpowiedzialną za komercjalizację odkrycia. Spółką kierują autorzy odkrycia, prof. Wiktorska i prof. Mazur.
– zaznacza dr Robert Dwiliński, dyrektor UOTT UW.
Naukowcy nie wykluczają, że skorzystają z tzw. Szybkiej Ścieżki programu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, pozyskując w ten sposób znaczne dofinansowanie dalszych prac badawczych. Jednak również w tym wariancie wymagany jest wkład własny, który w opinii naukowców powinien pochodzić już od firmy z sektora farmaceutycznego.