Czy od momentu rozpoczęcia masowych szczepień przeciwko wirusowi Sars-Cov-2 pojawiły się nowe dane odnośnie bezpieczeństwa nowych preparatów?

Reklama

Prof. Krzysztof Pyrć: Ewentualne odczyny poszczepienne są cały czas monitorowane, także ultrarzadkie przypadki takich skutków ubocznych, jak zakrzepica, zapalenie mięśnia sercowego czy zespół Guillaina-Barrego.

Pamiętajmy tutaj o skali; te przypadki nie dotyczą nawet promili zaszczepionej populacji, a praktycznie każdy produkt - nie tylko medyczny, ale nawet spożywczy - może nam potencjalnie zaszkodzić. Wrócę do mojego ulubionego porównania do orzeszków ziemnych, które można by potraktować, przykładając taką samą skalę jako potworne zagrożenie. Więc nie, nie widzę obecnie żadnych zmian odnośnie wiedzy o bezpieczeństwie. Szczepionki są skuteczne i bezpieczne.

Co Pan sądzi o szczepieniu dzieci?

Moje zdanie jest takie, że dzieci i młodzież w wieku od 12 roku życia powinno się szczepić. Choć choroba zwykle nie jest dla tej grupy zabójcza, to czasami osoby takie również trafiają do szpitala i nie wiadomo do końca, jakie ślady może u nich choroba pozostawić. Jeśli chodzi o dzieci w wieku od 5 do 11 lat, mamy doniesienie prasowe firmy Pfizer informujące, że szczepionka jest skuteczna i bezpieczna. Czekam jednak na niezależną ocenę i rekomendację Europejskiej Agencji Leków. To tam najlepsi specjaliści ocenią na bazie faktycznych danych, czy w dalszym ciągu korzyści ze szczepienia bezsprzecznie przeważają związane z tym ryzyko. Uważam przy tym, że jeżeli szczepionka będzie bezpieczna dla dzieci to powinna być stosowana, podobnie jak cała gama innych szczepionek. Im więcej osób będzie zaszczepionych, tym szybciej wrócimy do normalności.

Czyli do stanu sprzed epidemii. Czy aż tak dobrze nie będzie?

Reklama

Jeśli wygasimy epidemię, choroba raczej z nami już zostanie i będzie miała charakter endemiczny. Przynajmniej na razie. Może trzeba będzie zaakceptować jej istnienie, podobnie jak to miało miejsce w przypadku HIV; może będą okresowe szczepienia. Przez pewien czas choroba będzie również wciąż stwarzała zagrożenie indywidualne, jednak pandemiczne zagrożenie dla naszego świata powinno maleć. Oczywiście, mówimy o biologii więc nikt nie jest w stanie przewidzieć w 100 proc. ewolucji wirusa.

A teraz - jak się zachowywać? Zaszczepieni powinni uważać, nosić maseczki, stosować dystans?

Osoby zaszczepione powinny uważać głównie na to, aby nie zrobić krzywdy pozostałym. Szczepienie obniża ryzyko ciężkiej choroby o ponad 90 proc., redukuje też ryzyko samego zakażenia o kilkadziesiąt procent, jednak ta ochrona zmniejsza się z czasem. Nigdy nie osiągamy 100 procent zabezpieczenia, więc potencjalnie osoba zaszczepiona może się zakazić i zachorować, a w efekcie przenosić wirusa. Ponieważ ograniczone są objawy, organizm szybciej zwalcza infekcję, czy ją ogranicza; ryzyko zakażenia drugiej osoby jest zredukowane, ale niezerowe. Dlatego gdy jestem w towarzystwie nieszczepionych osób, używam maseczki i się mocno pilnuję. Pamiętajmy jednak, że szczepionka to nie jest magiczna tarcza – nie zawsze nas ochroni, a szczególnie u osób starszych ta ochrona może z czasem zmniejszać się.

Minister Zdrowia Niemiec stwierdził niedawno, że jeśli nie powstanie żaden wariant wirusa odporny na szczepienia, to pandemię uda się opanować do wiosny przyszłego roku. Czy to według Pana jest realne?

Jest na to duża szansa. Były już nadzieje, że poprzedni sezon Covid-19 będzie ostatni, ale tempo szczepień spadło praktycznie do zera. Trzeba więc zakładać, że ten sezon jeszcze minie pod znakiem choroby. Chciałbym jednak przestrzec, że ze względu na to, że pojawił się wariant delta, w tym roku ten wirus dotrze do osób, które wcześniej uchroniły się przed zakażeniem.

Niestety, w Polsce mamy sporo osób z grupy bardzo wysokiego ryzyka, które się nie zaszczepiły. Jeżeli te osoby się zarażą, choroba będzie stanowiła dla nich śmiertelne zagrożenie. Z drugiej strony szczepienia prawdopodobnie ruszą ponownie, gdy zagrożenie stanie się bardziej realne.