- mówi główny autor badania dr Ploutarchos Tzoulis z University College London (Wielka Brytania).
- uważa Tzoulis. -
Autor publikacji zauważa, że stężenie sodu - który jest niezbędnym dla naszego funkcjonowania minerałem pomagającym regulować objętość płynów w organizmie oraz ciśnienie krwi - jest rutynowo oznaczane u wszystkich pacjentów przyjmowanych do szpitala i że jest to test niedrogi.
Do badania zespół dr. Tzoulisa zaangażował 488 dorosłych z COVID-19 przyjętych do dwóch londyńskich szpitali w ciągu 8 tygodni ubiegłego roku. Mediana wieku 277 mężczyzn i 211 kobiet wynosiła 68 lat, a ich średni pobyt w szpitalu wynosił 8 dni.
Prawie 32 proc. tych, u których wykryto niski poziom sodu w momencie przyjmowania na oddział, wymagało podłączenia sprzętu wspomagającego oddychanie. U osób z prawidłowym stężeniem sodu było to 17,5 proc. Co ważne, w przeciwieństwie do nadmiaru sodu we krwi niski poziom tego pierwiastka nie miał związku ze zwiększonym ryzykiem zgonu w czasie hospitalizacji.
Dodatkowo zebrane dane pokazały, że wśród pacjentów z wysokim poziomem sodu w dowolnym momencie pobytu w szpitalu zmarło prawie 56 proc. Dla porównania: wśród osób z unormowanym sodem odsetek ten stanowił 21 proc.
- zwraca uwagę Tzoulis.
Jak dodaje, utrata płynów wywołana np. biegunką, wymiotami, poceniem się czy niewystarczającą ilością spożywanej wody może prowadzić do wysokiego stężenia sodu. Dlatego tak ważne jest zapobieganie odwodnieniu u chorych przyjmowanych do szpitala z powodu COVID-19.