Zdaniem Grzesiowskiego jednorazowe testy dla nauczycieli to pomysł "zupełnie chybiony”. - Jednorazowy, pojedynczy test niczego nie wnosi. Złapiemy kilkudziesięciu chorych nauczycieli i to wszystko – zaznaczył lekarz. - Jedynym sensownym rozwiązaniem jest zaszczepienie nauczycieli, którzy mają rozpocząć naukę w klasach 1-3 – uważa dr Grzesiowski.

Reklama

Szczepienia nauczycieli mają się odbyć dopiero w II kwartale 2021 roku. - Dlatego szkoły powinny ruszyć w II kwartale – podkreślił ekspert.

Co z obostrzeniami?

Dopytywany o zdejmowanie obostrzeń po 17 stycznia, dr Paweł Grzesiowski odpowiedział, że "nic nie wskazuje na to, że możemy je luzować, nie ma do tego przesłanek”. - Można wprowadzić modyfikację, ale co do zasady nic się nie zmieniło – podkreślił. - Do czasu uzyskania istotnej liczby zaszczepionych osób, powinniśmy pozostać w lockdownie – uważa ekspert.

- Mieliśmy raczej spadki statystyk wynikające w okresu świątecznego, było mniej badań, jak zwykle w weekendy. Był tzw. dołek epidemiczny, który oznacza, że wirus wcale nie ma weekendu, tylko robimy mniej badań, testów i jest mniej rozpoznań – mówił dr Paweł Grzesiowski, pytany o nagły wzrost liczby zakażeń i zgonów.

- Uważam, że cały czas jesteśmy w tej samej fali, na poziomie kilkunastu tysięcy zachorowań i ok. 300 do 500 zgonów dziennie. I to się nie zmieniło właściwie od początku grudnia – podkreślił immunolog. Jego zdaniem okres świąteczny zdecydowanie podniósł liczbę dziennych zachorowań. - My już widzimy skutki, nawet po rozmowie z osobami, które zgłaszają się teraz do lekarza. Mówią jasno, że widzieli się z rodziną na Wigilię – mówił dr Grzesiowski.

"Możemy szczepić nawet dwa lata"

- Jeżeli logistyka będzie taka, jak teraz, to my będziemy szczepić dwa lata – podkreślił ekspert. Zdaniem lekarza "szwankuje bardzo wiele rzeczy”. Jako przykład podał brak szczepionek. - Szczepionki są w dystrybucji ARM i są racjonowane raz w tygodniu. Wiele szpitali dosyć ostrożnie zamawia bojąc się, że się przeterminuje. Powinniśmy mieć możliwość zamawiania szczepionek co najmniej dwa razy w tygodniu, moglibyśmy utrzymać ciągłość szczepień nawet przez siedem dni – tłumaczył Grzesiowski. - Ja teraz muszę zamówić szczepionki w czwartek, dostawa jest w poniedziałek i to paraliżuje w większości szpitali możliwość szczepienia siedem dni w tygodniu – dodał

Gość Radia ZET ocenił, że kolejnym problemem jest kwestia systemu. - Prowadzenia szczepień jest na podstawie systemu gabinet.gov.pl, który jest czasochłonny. Dłużej trwa wpisywanie danych niż szczepienie pacjenta – mówił. Zdaniem doktora Grzesiowskiego, należałoby zorganizować "megapunkty szczepień – punkty szczepień masowych, gdzie można się zgłosić na szczepienie po prostu przyjeżdżając a nie w swoim szpitalu”. - Mamy takie sytuacje, że szpitale szturmują pracownicy aptek, pracownicy POZ, fizjoterapeuci… Przychodzą szczepić się równoczasowo z personelem szpitala – opisywał immunolog.