Dziennik Gazeta Prawana logo

Coraz więcej ozdrowieńców oddaje osocze, ale jeszcze bardziej rośnie zapotrzebowanie na nie

4 listopada 2020, 12:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Krew
<p>Krew</p>/Shutterstock
Coraz więcej osób, które wyzdrowiały po zakażeniu koronawirusem oddaje osocze, ale jeszcze szybciej wzrasta zapotrzebowanie na nie, by podać je w terapii innym chorym - ocenia prof. Piotr Radziwon z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Białymstoku.

Białostockie centrum koordynuje oznaczanie przeciwciał w osoczu od ozdrowieńców z COVID-19 na szczeblu ogólnopolskim. Centrum oznacza wszystkie próbki osocza z całego kraju.

Prof. Radziwon poinformował, że dotąd (dane z 2 listopada) w Polsce pobrano ponad 2,9 tys. donacji od ozdrowieńców, z czego uzyskano ok. 4,1 tys. jednostek osocza. Podano je w terapii około trzem tysiącom osób (niektórym pacjentom trzeba podać w terapii więcej niż jedną jednostkę osocza). Zaznaczył, że to dane szacunkowe, bo szczegółowych nie ma.

Stacje krwiodawstwa w całej Polsce nieustannie apelują do osób, które wyzdrowiały z COVID-19, aby podzieliły się osoczem, bo przeciwciała w nim zawarte mogą pomóc innym.

Zaznaczył, że to istotne, tym bardziej, że widać, że w ciągu ostatniego tygodnia znacznie pogorszyła się sytuacja w szpitalach, jest hospitalizowanych coraz więcej osób.

ZOBACZ AKTUALNĄ MAPĘ ZAKAŻEŃ>>>

- podkreśla prof. Radziwon.

Krwiodawcy tłumaczyli wielokrotnie wcześniej, że nie każda osoba, która przechorowała COVID-10 może być dawcą osocza, z potencjalnym dawcą prowadzona jest najpierw szczegółowa rozmowa telefoniczna i ustalane wszystkie szczegóły, sprawdza się, czy spełnia kryteria. W pobranym osoczu oznacza się poziom przeciwciał, gdy jest ich za mało lub są "złej" jakości, również nie mogą być podawane chorym. Także nie u każdego chorego można zastosować terapię osoczem.

Wiele osób publikuje np. w mediach społecznościowych prywatne apele o oddawanie osocza przez ozdrowieńców dla osób, które ciężko przechodzą COVID-19, dla konkretnych osób o konkretnych grupach krwi.

Prof. Piotr Radziwon ocenia, że takie apele pojawiają się dlatego, że osoby prywatne chcą zmobilizować do pomocy swoich znajomych, przyjaciół, w momencie, gdy zdarzają się braki osocza w jakimś centrum krwiodawstwa.

- mówi dyrektor białostockiego RCKiK.

Radziwon wskazuje, że do stacji dociera wiele przyjemnych informacji i reakcji, które świadczą o tym, że podanie osocza pomogło pacjentom. - - dodał Radziwon.

Specjaliści podkreślają także, że z prowadzonych obserwacji wynika, że u jednych osób, które przechorowały COVID-19, przeciwciała utrzymują się dłużej, u innych krócej, u niektórych potrafią się utrzymywać powyżej pięciu miesięcy (utrzymuje się wysokie miano przeciwciał) i takie osoby mogą oddać osocze ponownie.

- mówi prof. Radziwon.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj