Harmonogram prac nad zapisami przez internet do lekarzy zakłada, że przeciętny Polak będzie mógł umówić wizytę bez wychodzenia z domu i bez obdzwaniania placówek już w 2021 r. Resort zdrowia przyjmuje, że stanie się to w grudniu.
– – wyjaśnia Janusz Cieszyński, wiceminister zdrowia.
Eksperci zajmujący się systemem ochrony zdrowia twierdzą, że to doskonały pomysł. Z jednym „ale”. Kłopoty mogą wynikać choćby z tego, że mimo wszystko będzie on dodatkiem do standardowych zapisów do lekarzy.
– – zwraca uwagę Maria Libura z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego oraz Collegium Medicum Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. I dodaje, że jeśli nowy system ma działać należycie, musi być stale aktualizowany.
– – zaznacza.
Podobnie twierdzi mgr farm. Piotr Rykowski, ekspert w zakresie rynku medycznego. Jego zdaniem system zapisów przez internet to bardzo dobry pomysł.
–– mówi Rykowski. Jak jednak zaznacza, cała operacja będzie wymagała wiele uwagi, by hybryda zapisów internetowych i nieinternetowych dobrze zadziałała. Co istotne zdaniem Rykowskiego, dzięki nowym rozwiązaniom będzie można wyeliminować powielone zapisy jednej osoby do wielu placówek.
Pochwał nie szczędzi też dr Michał Sutkowski z Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce. Przy czym i on dostrzega, że resort zdrowia musi zadbać o pewne kwestie, aby całość naprawdę okazała się sukcesem.
– – zauważa Michał Sutkowski.
Ministerstwo Zdrowia zdaje sobie sprawę z tego, że kwestie informatyczne to tylko wierzchołek góry lodowej. Janusz Cieszyński przyznaje, że stworzenie systemu e-rezerwacji to bynajmniej nie wyzwanie technologiczne, tylko przede wszystkim organizacyjne.
– – mówi.
System informatyczny przewidywał będzie również wysyłanie powiadomień o nadchodzących wizytach i przypomnienia o możliwości ich odwołania. Zdaniem Ministerstwa Zdrowia uda się dzięki temu uniknąć nawet 50 proc. „pustych” wizyt, czyli takich, gdy lekarz czeka na pacjenta, a ten się nie zjawia. Często jest to bowiem efekt tego, że dana osoba miała wyznaczony odległy termin. I gdy dzień wizyty już nadszedł, pacjent o tym zapomniał. Ewentualnie – udało mu się dostać do lekarza w innej placówce, a umówionej już wizyty nie odwołał. Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że w 2019 r. z powodu nieobecności pacjenta lekarze nie udzielili niemal 17 mln porad, do których udzielenia byli gotowi.
– – potwierdza Maria Libura. I opowiada, że czasem powodem nieodwoływania wizyt jest brak możliwości dodzwonienia się na infolinię placówki. Jej zdaniem, gdy tylko będą wysyłane pacjentom przypomnienia o wizycie i wprowadzona zostanie możliwość łatwego jej odwoływania, pozytywnie wpłynie to na uporządkowanie kolejek do usług medycznych. A tym samym może te kolejki skrócić.
Przypomnijmy, że co pewien czas wraca pomysł nakładania kar finansowych na pacjentów za nieodwołanie wizyty. Z sondażu przeprowadzonego przez branżowy portal Konsylium24.pl wynika, że aż 90 proc. lekarzy takie sankcje uważałoby za zasadne. Media spekulowały, że ich wprowadzenie rozważa Ministerstwo Zdrowia. Jak jednak słyszymy w resorcie, marchewka jest lepsza od kija. I zamiast karać ludzi za to, że nie odwołali oni wizyty, lepiej w pierwszej kolejności przypominać im, że są na wizytę umówieni oraz – jeśli jej nie potrzebują – mogą ją w 15 sekund odwołać. A dzięki temu szybciej z usługi skorzysta ktoś inny.