Jej zdaniem, obok czynników behawioralnych, stylu życia i nawyków żywieniowych, to miejsce zamieszkania i wykształcona w nim struktura usług publicznych rozstrzyga o naszych szansach na długie i zdrowe życie.
Jak dodała, dlatego tak ważne jest dostosowanie zakresu i struktury usług zdrowotnych do prawdziwych potrzeb pacjentów na danym terenie, pamiętając o zapewnieniu porównywalnej pomiędzy regionami jakości.
powiedziała w rozmowie z PAP.
Stwierdziła też, że błędem w funkcjonowaniu opieki zdrowotnej w ostatnich dwudziestu latach było to, że nastąpiła w niej centralizacja zarządzania.
-- powiedziała.
Jak zaznaczyła dalej, tego nie da się zrobić, bo każdy powiat, województwo ma inną strukturę szpitali, sytuację kadrową, opiekę podstawową. Istnieją też różnice w potrzebach zdrowotnych pacjentów.
Pomóc w rozwiązaniu problemu mogłoby zapewnienie regionom większej samodzielności w dostosowaniu opieki do faktycznych potrzeb pacjentów. - – podkreśliła.
Równocześnie dodała, że nadal brakuje koordynacji działalności inwestycyjnej. Rozbudowywane są placówki, tam gdzie nie ma takiej potrzeby, w zakresach, które zabezpieczone są już przez innych.
- stwierdziła.
Jednocześnie ekspertka przyznała, że w opiece medycznej stworzyliśmy warunki do realizacji świadczeń o niewielkiej wartości zdrowotnej. Tymczasem badania pokazują, że moglibyśmy zapobiec osiemdziesięciu procentom chorób cywilizacyjnych: zawałom, cukrzycy, nowotworom poprzez odpowiednią opiekę podstawową, a więc odpowiednią profilaktykę, edukację, stały wgląd w stan zdrowia pacjenta, szybką diagnostykę dostępną blisko zamieszkania pacjenta. Szacuje się, że w Polsce tylko dzięki profilaktyce moglibyśmy uniknąć ok. 218 zgonów rocznie na każde 100 tys. osób.
Jak wskazała dalej poprawa funkcjonowania całego systemu powinna się rozpocząć od remontu fundamentów, czyli właśnie podstawowej opieki zdrowotnej. Wprawdzie ten apel powtarzany jest od lat, ale paradoksalnie epidemia koronawirusa, która postawiła nas pod ścianą, stworzyła dobre warunki do przyśpieszenia.
– powiedziała dr Gałązka-Sobotka.
Sposobem na usprawnienie systemu mogłoby być – w jej opinii – zwiększenie odpowiedzialności zespołów podstawowej opieki zdrowotnej, ambulatoryjnej, ale też najbliższych szpitali. Na poziomie powiatów powinien być zredefiniowany katalog podstawowego zabezpieczenia zdrowotnego.
– stwierdziła zaznaczając, że każdy mieszkaniec powiatu powinien mieć w zasięgu ręki porównywalne i dobrej jakości świadczenia: opieki podstawowej, internistyczne, ginekologiczne, pediatryczne, kardiologiczne, neurologiczne, podstawową opiekę chirurgiczną czy centra szybkiej diagnostyki.
– dodała.
Zauważyła dalej, że istotnym zagadnieniem jest rola szpitala powiatowego, jego miejsce nie jest zagrożone, pod warunkiem, że uznamy zmianę, jaka zachodzi we współczesnym szpitalnictwie, które coraz częściej, wykorzystując nowoczesne technologie, przestawia swój tryb na ambulatoryjny lub jednodniowy.
– wyjaśniła ekspertka.
Dodała, że wtedy wysokospecjalistyczne ośrodki medyczne mogłyby się skupiać na najtrudniejszych przypadkach, wymagających wiedzy najbardziej doświadczonych specjalistów, aby postawić właściwą diagnozę, zastosować tę najbardziej zaawansowane technologie i terapię. A pozostałe czynności powinny odbywać się na niższym poziomie opieki w modelu współpracy i integracji ośrodków.
Zwróciła też uwagę na to, że jest wysoce prawdopodobne, że epidemia zwiększy zainteresowanie pacjentów przede wszystkim opieką lekarza rodzinnego. Z większą wstrzemięźliwością będą szukać pomocy, tak jak do tej pory często bywało, w specjalistycznych, odległych ośrodkach.
– powiedziała.