Dziennik Gazeta Prawana logo

Mężczyzna trzy dni szedł do domu, żeby nie zarazić współpasażerów i krewnych

8 kwietnia 2020, 20:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mężczyzna spaceruje
<p>Mężczyzna spaceruje</p>/shutterstock
34-latek z malezyjskiego stanu Sabah na wyspie Borneo przed trzy dni wracał pieszo do rodzinnego miasta, by uniknąć kontaktu z ludźmi. Mężczyzna obawiał się, że może być zakażony koronawirusem – poinformowała miejscowa prasa.

34-letni Alixson Mangundok 25 marca wrócił z Japonii, gdzie pracował. Po tym, jak wylądował na międzynarodowym lotnisku w mieście Kota Kinabalu i negatywnie przeszedł szybki test na Covid-19, poproszono go o poddanie się bardziej szczegółowym badaniom w szpitalu. Tam lekarze powiedzieli mężczyźnie, że w czasie oczekiwania na wyniki dodatkowych testów nie musi zostawać w rządowym centrum kwarantanny i może zamiast tego odizolować się w domu.

Mangundok, który – jak stwierdził – jest przyzwyczajony do marszów, bo w przeszłości dużo polował i pracował na farmach, zdecydował się zrezygnować z autobusu i dotrzeć pieszo do odległego o 120 km rodzinnego miasta Kota Marudu, żeby nikogo po drodze nie zarazić. Powrót w rodzinne strony zajął mu trzy dni.

Wcześniej krewni odebrali od niego część bagażu, bo mężczyzna spodziewał się, że przez dwa tygodnie będzie musiał zostać w centrum kwarantanny. Dzięki temu ostatecznie maszerował tylko z plecakiem.

Malezyjczyk, ojciec dwojga dzieci, który pracował zagranicą od 18. roku życia, opowiedział gazecie „The Star”, że odpoczywał na przystankach autobusowych, a w wodę zaopatrywał się w przydrożnych sklepach.

Kilkakrotnie w punktach kontroli zatrzymywali go policjanci, którym musiał wyjaśniać, dokąd idzie. Jak twierdzi, funkcjonariusze zaproponowali mu nawet pomoc w złapaniu autostopu, ale odmówił, bo miał ze sobą psa, którego przygarnął po drodze i nie chciał stwarzać dla nikogo zagrożenia, mimo że lekarze powiedzieli, że prawdopodobnie jest zdrowy.

Ostatecznie rodzina 34-latka dowiedziała się, że widziano go idącego pieszo w stronę domu. - - powiedział Mangundok.

Ostatnie 50 kilometrów pokonał w podstawionym przez krewnych samochodzie, który sam prowadził. - - powiedział, dodając, że zostanie tam, dopóki nie będzie miał całkowitej pewności, że jest wolny od koronawirusa.

We wtorek Malezyjczyk otrzymał negatywny wynik pierwszego testu z Kota Kinabalu i poprosił o drugi w lokalnym szpitalu. Jak zapewnił media, pozostanie w izolacji, dopóki i ten test nie potwierdzi, że jest zdrowy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj