Szumowski podkreślił w TVN24, że każdy dzień opóźnienia wzmożonej liczby zachorowań ma znaczenie. - - powiedział minister.
Zwracał uwagę, że kluczowe jest przygotowanie na wzrost liczby zakażeń. - - zaznaczył. Dodał, że Polska nie może powtórzyć scenariuszu włoskiego, że wszyscy byli hurraoptymistyczni i nikt nie przejmował się wirusem i kwarantanną. - - mówił.
Wskazywał, że zgodnie z tym, jak liczba zakażonych przyrastała w innych krajach, za dwa tygodnie w Polsce może być 10 tys. przypadków zachorowań. - - zauważył.
Minister mówił o przekształcaniu kolejnych szpitali w jednoimienne szpitale zakaźne. - - wyliczał.
Poinformował też, że wedle informacji przekazanych przez wojewodów w jednoimiennych szpitalach zakaźnych, nie licząc oddziałów zakaźnych, jest do dyspozycji ok. 10 tys. łóżek. - – stwierdził.
Jak mówił, po kraju jeździ 70 karetek, które pobierają badania od pacjentów, a laboratoria będą mogły wykonywać do 3 tys. testów na obecność koronawirusa na dobę. - - oświadczył.
Szumowski był też pytany o sygnały ze szpitali, że nie są przygotowane na przyjęcie chorych, m.in. o szpital w Łomży, o którym była posłanka PiS Bernadeta Krynicka mówiła, że nie ma tam respiratorów, śluz, izolatek. - - stwierdził.
Wskazywał, że maseczki i inny potrzebny sprzęt przekazywany jest do szpitali i oddziałów zakaźnych, a pozostałe szpitale pracują w trybie normalnym i to dyrektorzy tych placówek powinni zaopatrywać je w środki ochrony osobistej. - - powiedział.
Dodał, że personel w jednoimiennych szpitalach zakaźnych będzie szkolony w zakresie użycia sprzętu, zanim nadejdzie duża fala zachorowań.
Na pytanie, czy w najbliższym czasie może pojawić się skuteczny lek czy szczepionka na COVID-19, odpowiedział, że nie ma żadnych wątpliwości, że szczepionka jest "odległą melodią", według naukowców - kwestią 18 miesięcy. - - powiedział.
Do tej pory w Polsce potwierdzono 156 przypadków zakażenia koronawirusem, z czego trzy osoby zmarły.