Borys Budka przedstawił podczas wieczornej debaty w TVP i opublikował na Twitterze post: "Oto paragon hańby tego rządu. Ponad 2000 zł dla dziecka po przeszczepie, które rodzice muszą wydać tylko dlatego, że ten rząd zamiast dofinansować służbę zdrowia woli wydawać na nagrody dla swoich ministrów".
W 2015 r ten lek kosztował 3,20. Gdy PiS doszedł do władzy, gwałtownie podrożał do ponad 1000 złotych. Szef komisji zdrowia @Arlukowicz wielokrotnie prosił ministra zdrowia o interwencję. Przez ponad 3 lata nie zrobiono nic. Dopiero 1.09. trafił na listę leków refundowanych. pic.twitter.com/tzdu98wBUX
— Borys Budka (@bbudka) October 1, 2019
"Panie Pośle Budka, może Pan nie zorientował się, ale lek, o którym Pan mówił, jest objęty refundacją i dla dzieci kosztuje 3,20. Zdrowie jest zbyt poważnym tematem, żeby wprowadzać Polaków w błąd. Czekamy na przeprosiny..." - napisał na Twitterze minister.
Panie Pośle @bbudka - moze Pan nie zorientowal ale lek, o którym Pan mówił jest objęty refundacją i dla dzieci kosztuje 3,20. Zdrowie jest zbyt poważnym tematem, żeby wprowadzać Polaków w błąd. Czekamy na przeprosiny...
— Lukasz Szumowski (@SzumowskiLukasz) October 1, 2019
- - potwierdził jeszcze potem w rozmowie z PAP Szumowski.
- - dodał.
Po debacie w TVP do studia zadzwonił Samuel Pereira, twierdząc, że ma dane z apteki, według których lek Valcyte będący przedmiotem sporu jest refundowany i kosztuje 3,20 zł. Wówczas to zarówno w studio telewizyjnym, jak i w mediach społecznościowych liczni przedstawiciele prawicy zarzucili Borysowi Budce kłamstwo i kompromitację. Ale czy poseł PO rzeczywiście minął się z prawdą?
"Valcyte jest roztworem. Lek z tą samą czynną substancją, ale w formie tabletek, czyli Valhit, rzeczywiście jest refundowany i kosztuje 3,20 zł (cena regularna to 512,37 zł). Valcyte, który regularnie kosztuje 1016 zł, jest refundowany. Ale jego cena po refundacji (dane z portalu indeks.mp.pl) wynosi 924,93 zł" - podaje portal oko.press.
Valcyte zatem faktycznie kosztuje - od sierpnia - 3,20 zł, tyle że jedynie w wersji dla dzieci. I to tylko dlatego, że półtora miesiąca przed wyborami resort zdrowia zdecydował się go refundować. "Paragon, który pokazał Borys Budka, pochodzi z 30 września, co znaczy, że nie była to recepta dla dziecka, tylko dorosłego, który z jakichś powodów nie może przyjmować leków doustnie. Jest to oczywiście wyjątkowa sytuacja, ale pokazuje wybiórczość systemu" - konkluduje oko.press.
Kidawa-Błońska: Pokazany przez Budkę paragon był prawdziwy
O wykorzystanie paragonu w debacie w TVP była pytana na konferencji prasowej w Kielcach Małgorzata Kidawa-Błońska. - – podkreśliła wicemarszałek Sejmu.
Jak dodała, "po 110 dniach brania tego leku rodzice muszą płacić pełną kwotę za ten lek". - – stwierdziła Kidawa-Błońska.
Zapewniła, że pokazany przez Budkę paragon "był paragonem prawdziwym". Zaznaczyła, że za ten lek "zapłacono tego dnia (30 września – PAP) tyle pieniędzy". - – zapewniła wicemarszałek Sejmu.
Budka: To paragon wstydu, bo ten lek przez ok. 3 lata rządów PiS kosztował ok. tysiąca zł
- – powiedział Borys Budka podczas środowej konferencji prasowej w Gliwicach.
Dodał, że "to jest paragon wstydu, który pokazuje, że w czasach, kiedy ministrowie rządu PiS otrzymywali horrendalne nagrody, ludzie, rodzice musieli płacić za ten lek ok. tysiąca złotych". Budka powiedział, że "dziwnym trafem dopiero we wrześniu na finiszu kampanii wyborczej udaje się zrefundować ten lek, ale nie dla wszystkich".
Według Budki, powołującego się na opinie specjalistów, lek jest obecnie refundowany tylko przy określonych zakażeniach, tylko dla części pacjentów, do 100 dni, a w niektórych przypadkach do 200.
- – dodał. Wyjaśnił, że paragon otrzymał za pośrednictwem mediów społecznościowych. - – powiedział.
Poinformował, że w sprawie tego specyfiku było wiele monitów sejmowej komisji zdrowia, którą kierował Bartosz Arłukowicz (PO), i wiele pism do ministra zdrowia. - – zaznaczył.
Budka wyraził nadzieję, że decyzja o objęciu tego leku refundacją nie jest "decyzją tylko i wyłącznie na wybory". - – dodał.
Zieliński: Nie wolno grać zdrowiem dzieci. To jest ohydne
W środę dyrektor Centrum Zdrowia Dziecka dr Marek Migdał odnosząc się do tej sprawy powiedział, że to przykre, że leczenie pacjentów jest wykorzystywane w debacie politycznej. Poinformował również, że mama wysłała do dyrekcji CZD maila, w którym wyraża oburzenie włączeniem historii jej dziecka do kampanii wyborczej.
Kwestie pokazanego przez Borysa Budkę paragonu za lek skomentował w czwartek w TVP Info wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński. - - stwierdził Zieliński.
Dodał, że zamiast najpierw sprawdzić, "zanim cokolwiek się powie, to Platforma Obywatelska, jej działacze, jej politycy, oskarżają bezpodstawnie rząd, system, ludzi, którzy pracują na danym odcinku, w tym przypadku służbę zdrowia, lekarzy" - powiedział wiceszef MSWiA.