Personel szpitala wezwał tam na pomoc policję, gdyż nie mógł sobie poradzić z chorym, który wpadł w szał. Wyrwał sobie dreny i biegał po szpitalu. Wcześniej, tego dnia, był operowany.

Reklama

Doktor Konrad Pszczołowski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego mówi, że słusznie wezwano policjantów, ale oni nie poradzili sobie w tej sytuacji. Krytykuje to, że nie wezwano na pomoc psychologa czy psychiatry, podczas, gdy pacjent schował się pod schodami. Tymczasem policjanci próbowali go stamtąd wyciągnąć, między innymi, przy pomocy gazu. W efekcie, pacjent wyskoczył z nożem zabranym wcześniej z kuchni, i został postrzelony.

Ekspert tłumaczy, że to był pacjent, który miał zaburzenia. Przyczyn tego mogło mogło być wiele, na przykład, dostanie się powietrza do krwioobiegu i powstanie tzw. zatoru powietrznego, który wywołał pobudzenie, w wyniku krwawienia do wewnątrz mogło powstać niedokrwienie i zaburzyła się świadomość albo otrzymał za mało środków uspokajających. Podkreśla, że takie sytuacje nie powinny kończyć się śmiercią pacjenta.

Wstępna sekcja zwłok pacjenta wykazała, że zmarł on z powodu wykrwawienia. Jednak nie wiadomo, czy było to w wyniku ran postrzałowych czy z innych powodów.