Jak pisze "Fakt":

Reklama

Sprawdziliśmy kilka produktów, a to, co wyczytaliśmy na etykietach, zatrwożyło nie tylko nas, ale i dietetyka! Co znaleźliśmy w popularnych pasztetach, które można kupić w marketach?

Wodę, tłuszcz (głównie wieprzowy), podroby, skóry z kurcząt i indyków, soję. Oraz MOM.

Co to jest MOM? To mięso oddzielone mechanicznie – zmielone skóry, chrząstki, ścięgna, tłuszcz, kości, skóry, szyje, chrząstki i resztki z rozbioru tusz i kości. Według prawa to nie jest mięso! – Patrząc na skład tych produktów mam wrażenie, że producenci wrzucają do kotła wszystkie resztki pozostałe z produkcji wyrobów mięsnych, mielą, przyprawiają i sprzedają jako pasztet – ocenia Małgorzata Krukowska.

Więcej mięsa jest w pasztecie dla psów – według etykiety na jednej z puszek jest 60% mięsa i wyrobów mięsnych, podczas gdy w jego odpowiedniku dla ludzi – 26 proc. MOM! W mielonce dla psów jest 98% czystej wołowiny, podczas gdy w konserwie z mielonką dla ludzi tylko 77 proc. mięsa (65 % wieprzowiny i 12 % wołowiny). Co na to dietetycy?

– Porównując skład produktów dla nas i dla zwierząt jako bardziej odżywcze wskazałabym produkty dla naszych czworonogów, niż dla ludzi – ocenia Małgorzata Krukowska, dietetyk.

Z etykiet wynika, że w psich przysmakach nie ma takich składników jak skórki czy smalec wieprzowy oraz sól. Ani konserwantów – np. azotynu sodu, który zdaniem naukowców może sprzyjać tworzeniu się komórek nowotworowych. – Te produkty na pewno nie powinny stanowić podstawy zdrowej diety – podsumowuje nasza ekspertka.

>>>Czytaj też: Mam sześć lat i jestem pierwszakiem