Gdyby nie odkrycie Shinyi Yamanaki i Johna Gurdona, polegające na przeprogramowywaniu dorosłych komórek w komórki macierzyste i uhonorowane w 2012 roku Nagrodą Nobla, na podobny sukces musielibyśmy czekać jeszcze długo. Naukowcy z Wydziału Pediatrii, Ginekologii i Położnictwa Uniwersytetu w Walencji wraz z uczonymi z Uniwersytetu Stanforda wykorzystali badania prowadzone przez noblistów i postanowili sprawdzić je w praktyce, na ludziach.

Metoda na pierwszy rzut oka wydaje się prosta. Streścić można ją w kilku zdaniach. Należy wziąć komórki pobrane ze skóry dorosłego mężczyzny, wykąpać je w genowym koktajlu i poczekać około miesiąca. Po tym czasie komórki przekształcają się w plemniki. Czy byłyby zdolne do zapłodnienia? Naukowcy na łamach magazynu „Scientific Reports” studzą ten entuzjazm. Udało się stworzyć nośnik, wypełnienie go informacjami genowymi wymagałoby przeprowadzenia kolejnych, znacznie bardziej skomplikowanych badań, połączonych z dodatkowymi mutacjami.

Poza tym dochodzą również kwestie etyczne. Z jednej strony możliwość wyprodukowania komórki jajowej ze skóry kobiety bądź plemników ze skóry mężczyzny dałoby bezpłodnym parom nadzieję na posiadanie potomka, jednak naukowcy zdają sobie sprawę, że dotykają kwestii budzącej więcej kontrowersji niż in vitro. Programowanie człowieka to jedno, stworzenie nowego życia wskutek takiego programowania to drugie.

Na razie – jak przekonuje Carlos Simon z Fundación Instituto Valenciano de Infertilidad – do tego długa droga, jest więc czas na przedyskutowanie i uregulowanie kwestii etycznych z tym związanych.

Nie ulega wątpliwości, że pierwszy krok został już poczyniony. A w zasadzie nawet skok.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>