- Produkty biobójcze, które używamy w lecie: na spacerze, podczas grilla, na wakacjach, używane w nieprawidłowy sposób, albo kupowane u nierzetelnych sprzedawców mogą nie tylko zadziałać nieprawidłowo, ale także spowodować zagrożenie dla zdrowia – podkreśla GIS.

Radzi, by kupując produkty, zwane repelentami, zwracać uwagę czy produkt posiada pozwolenie na obrót – a zatem czy jest przebadany, bezpieczny i skuteczny.

Pozwolenie znaleźć można na etykiecie produktu, ale także w urzędowym wykazie. Na opakowaniu powinny być wszelkie instrukcje stosowania, środki ostrożności, czas skutecznego działania i datę ważności.

- Nie pryskaj więcej, niż zaleca producent i sprawdź czy któryś ze składników Cię nie uczula. Po powrocie do domu nie potrzebujesz już odstraszać owadów: dokładnie umyj miejsca, gdzie się popryskałeś oraz ręce – zaleca GIS.

Sanepid zauważa, że pomimo braku zagrożenia chorobą zakaźną przenoszoną przez komary, duże skupiska tych owadów mogą stanowić uciążliwość dla ludzi oraz zwierząt z terenów zalewowych.

Inspektorat zaleca unikanie przebywania na zewnątrz pomieszczeń w porach największej aktywności komarów (poranek i wieczór); noszenie ubrań z długimi rękawami i nogawkami; stosowanie mechanicznych barier w oknach i drzwiach (siatki na owady lub moskitiery) oraz używanie preparatów odstraszających komary.

Środki te dostępne są w różnych postaciach. Są to np. repelenty do stosowania bezpośrednio na ubranie lub skórę (w postaci sprayu, płynu, mleczka, kremu, żelu lub chusteczek) oraz elektrofumigatory (urządzenia przeznaczone do pomieszczeń, które umieszcza się w gniazdku elektrycznym). Przydatne będą nasączone środkiem komarobójczym spirale i pałeczki; lampy owadobójcze oraz środki w postaci płynu do oprysków lub zamgławiania.

Polska jest krajem, w którym występuje klimat umiarkowany przejściowy. Panujące warunki - amplituda temperatur oraz wilgotność - są niewystarczające do rozwoju gatunków tych owadów, które występują w innych rejonach świata (np. w Afryce, Azji, Ameryce) i tam są przyczyną wielu groźnych dla człowieka chorób zakaźnych (m.in. malarii, żółtej gorączki czy gorączki Denga).

- W obecnej, powodziowej sytuacji Polski, z całą pewnością ogromne rozlewiska wód rzecznych będą podlegały długiemu opadaniu, a jako woda stojąca, będą stanowiły miejsca namnażania się komarów. (…) Mimo tego, obecnie nie ma w Polsce ryzyka zakażenia się żadną groźną chorobą zakaźną przenoszoną przez komary regularnie występujące na naszym terytorium, nawet jeśli ich ilość będzie zwielokrotniona – podaje sanepid.