Częstochowa: od czerwca z powodu braków kadrowych oddział otolaryngologii i onkologii laryngologicznej z kilkunastoma łóżkami nie będzie w stanie zapewnić ciągłości dyżurów i w pełni realizować kontraktu zawartego z NFZ.

Złotoryja: w kwietniu odejście jednego lekarza specjalisty spowodowało konieczność zamknięcia trzech oddziałów – pediatrycznego, neonatologicznego i położniczego.

Włocławek: z powodu braków kadrowych w kwietniu zawieszono oddział chirurgii dziecięcej. Szpital ma czas do października na znalezienie lekarzy. Pacjenci są leczeni w oddalonym o 65 km Toruniu lub odległej o 113 km Bydgoszczy.

Konin: nowo wyremontowany oddział chorób wewnętrznych zamknięty do odwołania. Powód? Braki kadrowe.

To tylko kilka przykładów z ostatnich miesięcy. W tym tygodniu wszyscy lekarze z Kliniki Onkologii Klinicznej w krakowskim Centrum Onkologii zrezygnowali z pracy. Była to reakcja na decyzję dyrekcji o redukcji etatów z powodu oszczędności. Szef kliniki uznał, że sytuacja kadrowa zagraża bezpieczeństwu pacjentów i sam jako pierwszy złożył wypowiedzenie.

W zaledwie kilkadziesiąt godzin rezydenci skupieni w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Lekarzy zebrali dane o blisko setce placówek, w których z powodu braków personelu zamknięto bądź zawieszono oddział lub zmniejszono liczbę łóżek. Tych ostatnich redukuje się w niektórych szpitalach po kilka, kilkanaście na oddział (np. na intensywnej terapii w Ostrowie Wielkopolskim zlikwidowano cztery, na dermatologii w Olsztynie – pięć, na oddziale chorób wewnętrznych w Oleśnie – 18, a na zakaźnym dla dzieci w Lublinie – 13). W innych nawet po kilkadziesiąt (w Szpitalu Dziecięcym w Poznaniu – 90, a na oddziale zakaźnym w Toruniu – 23). Zdaniem lekarzy tak źle w ochronie zdrowia nie było jeszcze nigdy.