Ratownik z SOR: Trzeba być głupim, żeby tu wytrzymać [CAŁY WYWIAD]

| Aktualizacja:

"SOR z punktu widzenia ministra wygląda tak: szybkie badania, jeśli potrzebne jest łóżko, to się zaraz znajdzie. Najwyżej wywali się kogoś na korytarz. Film, prawda? Ludzie chcą być obsłużeni na SOR-ze jak minister. Ale nie będą" - mówi Magdalenie Rigamonti Bartłomiej Paprocki, ratownik ze Szpitalnego Oddziału Ratowniczego w warszawskim Wojskowym Instytucie Medycznym.

wróć do artykułu
  • ~kronika służby zdrowia i okolic
    (2017-09-07 22:31)
    A komu ach komuż zawdzięczamy ten przecudny burdel w służbie zdrowia -pani redaktor Rigamonti?..Pani pewnie nie wie bo poprawność polityczna -ta szczególna-nie pozwala pani wiedzieć. - Zawdzięczamy miłościwie nam wykopanej byłej premier ale wcześniej byłej MINISTER ZDROWIA (ironia losu) tysiąclecia pani Ewie Kopacz i premierowi tysiąclecia pomysłowemu Dobromirowi Tuskowi ,którzy to działając razem w zmowie "USZCZĘŚLIWILI" naród KOMERCJALIZACJĄ służby zdrowia tudzież równie k.rwskimi innymi swoimi chorymi wynalazkami związanymi z ową służbą,mającymi za cel podstawowy kręcenie lodów - o czym była poinformowała posłanka Sawicka. Czyli ogólnie s r ali grali - pani Rigamonti.Wychodzi na to że gdyby nie tłumy VIPów to na SORach byłby raj,porządek,kultura i pomoc blizniemu w potrzebie-a to g.prawda.Po pierwsze istna plaga znajomych,pociotków,koleżanek i kolegów,osób poleconych przez rodziny,przez znajomych ale:pań pielęgniarek,różnych łapiduchów od lekarzy poczynając a na sanitariuszach i salowych kończąc.Następnie,wyczekiwanie godzinami aż zejdzie łaskawie lekarz z konkretnego oddziału będący np.na nocnym dyżurze- chirurg,pulmonolog,kardiolog czy tp.A to nie jest proste bo lekarz "pracuje" na 7 etatach i wszędzie -poza prywatnymi -musi odsypiać.Dalej-lekarze i pielęgniarki pracujące na SORach - sala zwana kanciapą z wiecznie włączonym telewizorem (to pielęgniarki) ,seriale,przerwy na kawę ,posiłek i pogawędki. Pokój dla lekarza będącego w pracy na SOR z wygodną kanapą gdzie może złożyć swoje zmęczone wielością dyżurów członki np.od godz 24.00 - 01.00 do 5.00 - 6.00 rano,a w tym czasie ludek cierpliwie czeka na przyjęcie .Oczywiście czasami przywożą ofiary wypadków drogowych lub np.zawałów czy wylewów.Wtedy wk..wiony jaśnie pan "dohtor" zwlecze swój szanowny odwłok z kanapy i klnąc jak szewc przyczłapie by "ratować" skazańca. Zaś panie pielęgniarki np.na oddziałach obserwacyjnych "sprzężonych" z SORami robią takie myki.Są na dyżurze np 4,a więc jedna drzemie (śpi) n sali tam gdzie chorzy a 3 do kapciory.Oczywiście każda prośba,jakaś potrzeba chorego przyjmowana jest przez tę jedyną obecną gwiazdę medycyny ratunkowej warknięciem,posłaniem delikwentowi kilku nieprzyjemnych słów i uwag i -jeżeli nadal się upiera-spełnieniem w końcu jego prośby.A jak fajnie wygląda żywienie na obserwacyjnych gdzie pacjenci spędzają czasami dobę,czasami dwie lub trzy.Otóż przysługujące im posiłki zjadają ...tak,tak,lekarze i pielęgniarki.O chorych ma zadbać RODZINA !!! ...Znam 8 (osiem) takich warszawskich SORów.A skoro osiem to znaczy że wszystkie lub niemal wszystkie tak działają.Mówię o sytuacjach poważnych,zagrażających zdrowiu i życiu pacjenta a nie przereklamowanych bajkach o przeziębieniach czy skaleczeniach.Od tego, od dawna są gabinety nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej. Trzeba przyznać że za PiSu trochę się boją kopert.Bo za PO to bez koperty lub innego suveniru raczej nie należało się pokazywać jeżeli chciało się być jakoś w miarę po ludzku potraktowanym.
  • ~Ula
    (2017-09-07 21:51)
    W USA tez sie siedzi godzinami Na SOR . 12 godzin czekalam ze zlamana noga. Takie procedury- najpierw ratuje sie tych z zagrozeniem zycia.
  • ~LEKARZ
    (2017-09-09 01:27)
    Ciekawe jakie uzasadnienie redaktor Rigamonti znajdzie dla opisanych przeze mnie kuriozalnych faktów. Wina systemu czy/ i U KOGO BRAK EMPATII ?? Uniwersytecki Szpital Kliniczny- centralna Polska. W piątym roku kształcenia lekarza rezydenta 2600 zł netto ( lekarzom rezydentom płaci ministerstwo ), a po uzyskaniu specjalizacji zamiast podwyżki obniżenie uposażenia !!! "Wynagrodzenie" młodego lekarza specjalisty - 3200 zł brutto = 2300 zł netto ( lekarzom specjalistom płaci zatrudniający ich szpital ). P.S Dodam jeszcze to, że na takim samym stanowisku tzn. z identycznym zakresem obowiązków, różnica w wynagrodzeniach lekarzy ( pielęgniarek i innych pracowników ochrony zdrowai też ), w zależności od tego czy jest zatrudniony w publicznej tzw. państwowej czy niepublicznej tzw. prywatnej placówce ochrony zdrowia, wynosić może nawet od 10 - 15 więcej w placówkach niepublicznych. Mam na to dowód w postaci rocznego zeznania podatkowego radnego -lekarza rodzinnego -właściciela Niepublicznego POZ ( Niepubliczna podstawowa opieka zdrowotna) . Zeznania podatkowe radnych publikowane sa na stronie każdej gminy. Już kilka lat temu z kontraktu NFZ, czyli z publicznych pieniędzy wypłacał sobie miesięcznie 50 000 zł- słownie pięćdziesiąt tysięcy złotych. Kiedy to przeczytałam byłam w szoku, bo mimo, że dobrze znam swoje środowisko, to jednak aż takich dysproporcji nie spodziewałam się. Lata obserwacji potwierdziły, że nie jest to odosobniony przypadek. Potwierdzeniem tego, że niepubliczne placówki, w tym poradnie lekarzy rodzinnych, powstały tylko dla drenowania systemu na niespotykaną skalę, bo BEZ żadnej KONTROLI i Z GÓRY dostają publiczne pieniądze do niepublicznej kieszeni jest m.in. stały wzrost hospitalizacji ( właściele niepublicznych poradni mimo, że w ramach zawartego kontraktu otrzymali z NFZ publiczne pieniądze na diagnostykę, to koszty tej diagnostyki przerzucają w znakomitej większości na publiczne SOR czy inne oddziały szpitalne, by do swojej niepublicznej kieszeni wypłacić miesięcznie nawet 50 000 zł !!!!!!!!!!!!!!! P.S. Udzielący wywiadu ratownik medyczny Pan Bartłomiej Paprocki wyrażnie mówi, o tym skandalicznym mechaniźmie przerzucania pracy, kosztów i odpowiedzialności, na obsadę publicznych SOR-ów przez lekarzy rodzinnych najczęściej z Niepublicznych POZ. W tzw. systemie ochrony zdrowia właśnie te niepubliczne poradnie lekarzy rodzinnych stanowią już aż 80% wszystkich poradni POZ. To w tych niepublicznych z empatią pochylają się nad pieniędzmi z kontraktu, ale nie nad potrzebującymi badań pacjentami.!!! Jest dokladnie tak jak mówi Pan Paprocki - 90% pacjentów SOR powinno mieć diagnostykę i badania wykonane u wybranych przez siebie lekarzy rodzinnych. Więc redaktor Rigamonti, o empatię personelu może najpierw zapyta lekarzy rodzinnych Niepublicznych POZ, bo jest to jedno z najważniejszych źródeł problemu - najważniejszych organizacyjnie i finansowo. WIELKI SZACUNEK DLA UDZIELAJĄCEGO WYWIADU PANA BARTŁOMIEJA, U KTÓREGO KAŻDY rozsądny człowiek DOSTRZEŻE DUŻE POKŁADY EMPATII. Natomiast redaktor Rigamonti dostrzegająca tyle niezaspokojonych potrzeb starszych ludzi, w ramach wolontariatu może niech zgłosi się na opiekuna medycznego na SOR, a wolnych chwilach nabędzie kwalifikacje ratownika medycznego, bo szkoda żeby się zmarnowały " pokłady redaktorskiej epatii". Z niecierpliwością czekam na informację od redaktor Rigamonti, w którym to szpitalu na SOR podjęła się tej pracy. Redaktor Rigamonti ! Proszę się nie zrażać chwilowym brakiem kwalifikacji - dla chcącego nic trudnego.
  • ~motek
    (2017-09-07 20:43)
    Pd rządami PiS-u wszystko miało być CYMES a jak jest widzą wszyscy .
  • ~posener
    (2017-09-08 06:56)
    a ja jestem pod wrażeniem ciężkiej pracy ratowników i lekarzy na sor, to naprawdę ciężka praca
  • ~hellbert
    (2017-09-08 11:19)
    A jakby było na SORach, gdyby odsiać wszystkich "cffaniaczkuff", którym nie chce się czekać do lekarza rodzinnego bo "w szpitalu MUSZĄ mnie przyjąć"?
  • ~jeja
    (2017-09-09 12:31)
    System dziala źle, bo najwazniejszy jego punkt czyli lekarz rodzinny nie robi tego co do niego nalezy. Wystawienie skierowan do wszystkich mozliwych specjalistow lub od razu na oddzial szpitalny czesto na groźbo- prośbę pacjenta po awanturach krzykach i zastraszaniuto mimo wszystko nie jest leczenie i ratunek dla systemu. Nie zawsze trzeba pacjentowi robić caly panel badan za każdą wizytą , ale minimum raz w roku a u starszych osob raz na pol roku by bylo wskazane. SOR nie jest miejscem do wykonywania badan przesiewowych, kontrolnych i okresowych oraz konsultacji z kazdym mozliwym specjalistą. W Polsce powinno się nauczyć lekarzy rodzinnych systemu pracy jak na zachodzie gdzie LEKARZ RODZINNY jest najażniejszym w procesie leczenia on robi badania wstępne i zaczyna leczenie , po tem decyduje o tym czy ewentualnie potrzeba dodatkowej konsultacji i dalej prowadzi pacjenta. I co najwazniejsze jest na kazdym etapie wlacznie z pobytem pacjenta w szpitalu na biezaco, gdyz jak pacjnt nie pojdzie najpierw do lekarza rodzinnego to nie zostanie przyjęty gdzie indziej , a jak się będzie upierał, to koszt tej przyjemności jest odpowiednio wysoki. Następna kwestia to personel pomocniczy opiekunowie medyczni, asystenci osób niepełnosprawnych, który w innych krajach jest a w Polsce został zapomniany. Takiego personelu powinno byc na kazdym oddziale szpitalnym wiecej plus personel administracyjny czyli sekretarka medyczna. W ramach akcji cięcia kosztów w szpitalach juz lata temu zwolniono lub przekwalifikowano personel pomocniczy i teraz cala ta prace robią pielęgniarki i ratownicy, bo jak potrzeba to wypełnia papiery a jak by ktos zasłabł w poczekalni to podejma działania medyczne. Liczba personelu na oddziale tez została zmniejszona nawet o połowę a przynajmniej o 1/3. Tam gdzie kiedyś były 4 pielęgniarki 2 pomoce pielęgniarskie zostały najpierw same 4 pielęgniarki , potem 3 , potem 2 oczywiscie nie od razu, bo by się ludzie buntowali przez lata powoli, powoli ujmowano personelu. Zabrano z oddziałów salowe, które zastąpiły firmy sprzątające (sprzątają dany oddział 2-3 razy w tygodniu w ciągu dnia i jest jedna lub 2 na cały szpital czyli minimum 10 oddzialow plus laboratorium, dzial diagnostyki obrazowej w nocy). Ludzie w spoleczenstwie sie starzeja (wszyscy pracownicy sluzby zdrowia tez ) mlodych w zawodzie nie przybywa az tylu zeby zastapic tych starszych, a jednych i drugich jest i tak za malo. Kiedys ludzie byli bardziej zaradni, odporni np. na ból, z wieloma rzeczami sobie radzili sami w domowymi sposobami a teraz z byle powodu do szpitala, na badania , zdjecia RTG, tomografy. Do tego społeczeństwo polskie kiedys bylo wielopokoleniowe w jednym domu kazdy zyl obok kazdego i bylo to normalne. Teraz kazdy sobie rzepke skrobie. Dzieci jak dorosna to ida na swoje i zajmuja sie soba astarszymi rodzicami najlepiej zeby sie zajela opieka spoleczna, która tez nie dziala prawidlowo, bo jest za malo domow opieki a w tych ktore juz sa pracuje za malo pielegniarek, albo pacuja te co w szpitalu wczesniej na 2 etacie. Ostatnia sprawa kiedys byly Izby wytrzezwien, które polikwidowano i teraz Ci wszyscy naduzywajacy alkoholu trafiaja na SORy. Kiedys byli tez pracownicy socjalni w szpitalach, którzy mogli sie zaopiekowac niedoleznymi i potrzebujacymi pomocy osobami (zorganizowac ubrania, noclegownie, dom opieki, skontaktowac szpital z rodzina ) Poniewaz to wszystko polikwidowali zostal tylko SOR.
  • ~Młotek ś.wiński R Y Ju z POmyj
    (2017-09-07 20:56)
    dalej siedzisz na zamkniętym oddziale w psychiatryku umysłowo chory biedaku?
  • ~jaity
    (2017-09-07 20:58)
    No i w tej sprawie trzeba teraz zrobić demonstracje! VIP-y bez przywilejów na SOR-ach! (No, może poza 10 najważniejszymi, określanymi przez stanowiska, a nie nazwiska). Frekwencja będzie zapewniona!
  • ~t.
    (2017-09-08 10:53)
    Za PO panie, to na SOR-ach przyjmowali sami swiatowej slawy lekarze, na przyjecie czekali juz w drzwiach razem z cycatymi i mlodymi pielegniarkami... a teraz panie, za PiS-u to sam syf !
  • ~Pacjent okazjonalny
    (2017-09-08 08:52)
    Kiedy przyszedłem na SOR z silnym atakiem (ból brzucha) nikt nie traktował mnie poważnie i nie wysłuchał, że boli jak s...syn. Dopiero gdy z ból zemdlałem i padłem na ziemię wokół mnie zaczęło się coś dziać. Rozumiem frustrację lekarzy i ratowników, ale rozumiem też frustrację tych, którzy nie przychodzą tam w środku nocy dla rozrywki i naprawdę nie mogą wytrzymać z bólu. Nikomu nie życzę.
  • ~leszek
    (2017-09-08 13:20)
    W każdej miejscowości elyty będące przy korycie wykorzystują swoją funkcję do załatwiania wszystkiego. Byle super potem obraża lekarza czy pielęgniarki bo w jego sprawie był telefon z urzędu marszalkowskiego lub innego.
  • ~zz
    (2017-09-08 18:22)
    Wprowadzenie opłaty w wysokości 2 koron w Czechach, za wizytę nieuzasadnioną ,lub widoczne lenistwo i nie pójście do przychodni pracującej do 18 godz.spowodowało spadek taakich wizyt o 90%.
  • ~Mim
    (2017-09-11 16:01)
    Autorka ma szczescie,że trafiła na kogoś kto chciał z nią rozmawiać. Jest jak zacięta płyta- w kółko to samo pytanie. A swoją drogą myśli Pani, że ktokolwiek śpi jak pacjent czeka?? Dziwna baba.
  • ~Trzeźwo myślący
    (2017-09-08 18:51)
    Rozwiązanie jest stosunkowo proste - wprowadzić niewysoką opłatę za wizytę u lekarza/na SORze, np 20 zł. Skutecznie wyfiltruje to najbardziej potrzebujących - jeżeli ktoś na prawdę czuje się źle, nie będzie skąpił tych paru zł, zaś jeżeli czuje że w sumie nic mu nie jest, prędzej zdecyduje się pójść na obiad czy coś sobie kupić za tę kwotę. Dodatkowo zaś zyskane w ten sposób pieniądze przeznaczyć na poprawę wyposażenia i płac pracowników SOR.
  • ~była ratowniczka
    (2017-09-10 09:49)
    Bardzo prawdziwy artykuł. Sama pracowałam 7 lat na SORze bo chciałam ratować świat i żałuję, że poświęciłam tyle czasu na pomoc ludziom bo nie warto. Tam ok 10% to osoby chore. Większość to nieporadni, bezczelni i zadufani ludzie, którzy przychodzą dla zabicia czasu albo aby mieć co opowiadać znajomym. Selfie z kroplówką albo na rtg to norma wśród młodych ludzi, pacjenci przychodzą z bólami brzucha a znajomi im przyworzą jedzenie z Mc Donalda i nie wiedzą dlaczego ten "silny" ból żołądka nie ustępuje. Pacjenci, którzy "chyba przez sen uderzyłem nogą w ścianę i od razu wezwałem karetkę bo aż podniosła mi się temperatura ale *** nie chcieli przyjechać więc wsiadłem w samochód i ratujcie", albo "szłam po bruku na szpilkach i noga mi się skręciła ale do samochodu daleko więc wezwałam karetkę" i standardowy tekst "*** mnie obchodzi, że tam jest reanimacja i lekarz jest zajęty ja chcę aby mnie zbadał, bo siedzę tutaj 3 godziny a zaraz leci mój serial" takie ludzie mają poczucie szacunku dla innych osób i dla personelu. Sama zostałam kilkukrotnie uderzona w pracy, wyzywana tysiące razy, kolegom łamali okulary i zęby w trakcie spięć (ale w sprawach w sądzie byli chwilowo niepoczytalni bo pod wpływem alkoholu, narkotyków albo emocji(sic!)). Pacjenci myślą, że jesteśmy ich własnością i próbują nas wykorzystać ile się da. Kiedyś pacjent przyszedł z bólem kręgosłupa, akurat przechodziłam koło stanowiska triage szłam do innego pacjenta i widzę, że wchodzi więc pytam co się stało aby upewnić się,że może poczekać, a ten zaczyna mnie obmacywać i pokazywać gdzie go boli, że plecy i tutaj przez pośladek i łapę pakuje mi między nogi. Obok stoi żona i nie widzi żadnego problemu jak grzecznie mówię, że proszę aby mnie nie dotykał słyszę, że od tego tutaj jestem "jak **** od strania", a ja odpowiadam, że nie jestem prostytutką i za dotykanie mi nie płacą, pacjent kwitutuje rozmowę, że to kwestia nazewnictwa. Masa takich przypadków łącznie z łapaniem za miejsca intymne. Pacjenci obrażają, molestują, są agresywni słownie i fizycznie, dewastują sprzęt szpitalny a potem szefostwo karze mi (!) przepraszać bo wpłacil cegiełkę na szpital i przecież nikt nie chce aby zostały im złe wspomnienia i trzeba podać sobie ręce na zgodę. Tego piekła nie da się opisać. Zwolniłam się bo psychicznie byłam wrakiem człowieka... nikomu tego nie życzę...
  • ~zz
    (2017-09-08 17:11)
    jedynym rozwiazaniem są opłaty za takie nieuzasadnione usługi.I powinny być natychmiast przerywane gdy coś się dzieje pilnego.Nie robić awantur,nie dyskutować,tylko wysłać rachunek do zapłaty. Nauczy się łobuzerię porządku.Pani sędzina ma kasę i nie piśnie słowem.Tak samo VIPy biedne nie są.Jeśli jesteś taki odważny ,że nie boisz się kolego to mówić to zrób tak jak mówię.
  • ~Tanagra
    (2017-09-11 00:25)
    Mam same dobre doświadczenia z SOR. A miałam tam Mamę, męża i brata. Dziękuję.
  • ~Peertv
    (2017-09-10 06:08)
    Ostatnio lekarze opowiadali, ze za czasów kiedy płaciło się za karetkę, było o 85% mniej wezwań. Pracuje w szpitalu jako pielęgniarka i sama często widzę ludzi przewrażliwionych bądź chcących zwrócić na siebie uwagę. Czasem trudno odróżnić ziarno od plew, poza tym nie ma na to czasu. We dwie na nocnym dyżurze, jedna ma sale intensywna druga około 30 chorych, a nie daj Boże jak idą przyjęcia, są ze dwa zgony i reanimacja-nie wiadomo w co ręce włożyć. Ludzie zalegają tygodniami, bądź miesiącami na oddziałach bo rodziny nie chcą ich zabrać, ale z perspektywy pacjenta to personel jest zły... a my i owszem jesteśmy złe, ale nie na pacjentów, ale na całokształt. Jest nas za mało, sprzętu tez jest za mało, czasu za mało, pieniędzy za mało, już nawet serca do pracy za mało, tylko pacjentów i pretensji coraz więcej. Dziewczyny odchodzą na kasy do marketów, odpowiedzialności za życie ludzkie nie ma, a kasa lepsza. Mogłabym książkę napisać, ale zdania wielu i tak nie zmienię, miałam ochotę się wyżalić po prostu. Dodam jeszcze, ze jestem samotna matka, zarabiam 1900zl z czego połowa idzie na rachunki( i tak mało), 500 plus tez nie dostałam bo bogaczom nie dają na pierwsze dziecko. Ludzie mówią o nas "obsługa", "służba", "siostra", ale ja nie służę, nie jestem siostra miłosierdzia, która przychodzi na 12 godzin pouslugiwac. Przychodzę do pracy.
  • ~WAŻNE FAKTY
    (2017-10-05 17:37)
    Dlaczego nie ma pieniędzy dla pracowników publicznej ochrony zdrowia? Proszę - oto fakty, jak radny będący lekarzem rodzinnym prowadząc działalność gospodarczą w swojej prywatnej poradni lekarza rodzinnego z tego tytułu w roku 2010 r. osiągnął dochód 657 511,64 zł. Prywatne poradnie lekarzy rodzinnych pracują na podstawie kontraktu z NFZ i na podstawie tego kontraktu z NFZ otrzymują publiczne pieniądze. Dane dokładnie przepisane z dostępnych publicznie na stronie każdej gminy oświadczeń majątkowych radnych: OŚWIADCZENIE MAJĄTKOWE radnego gminy. CZĘŚĆ A: Ja niżej podpisany XX- miejsce zatrudnienia, stanowisko lub funkcja - NZOZ XX , adres XX - właściciel. Punkt VI. Prowadzę działalność gospodarczą (należy podać formę prawną i przedmiot działalności): - osobiście NZOZ XX,- własność odrębna - osoba fizyczna. Z tego tytułu osiągnąłem(ęłam w roku ubiegłym przychód i dochód w wysokości: przychód 2 142 581,65 zł dochód 657 511,64 zł . Miejscowość XX, 29.04.2011r. Podpis XX.