Ratownik z SOR: Trzeba być głupim, żeby tu wytrzymać [CAŁY WYWIAD]

| Aktualizacja:

"SOR z punktu widzenia ministra wygląda tak: szybkie badania, jeśli potrzebne jest łóżko, to się zaraz znajdzie. Najwyżej wywali się kogoś na korytarz. Film, prawda? Ludzie chcą być obsłużeni na SOR-ze jak minister. Ale nie będą" - mówi Magdalenie Rigamonti Bartłomiej Paprocki, ratownik ze Szpitalnego Oddziału Ratowniczego w warszawskim Wojskowym Instytucie Medycznym.

wróć do artykułu
  • ~Anna
    (2017-10-27 18:05)
    U mnie na oddziale miała byc położona mama naszego starosty, kilka dni wczesniej została sala specjalnie odmalowana, posiłki z kateringu a nie z kuchni szpitalnej, Pielegniarka na wyłącznosć i sam szef oddziału sie zjawił na konsultacje, mimo ze nigdy wczesniej konsultacji nie wykonywał. Miesiac pozniej trafił sam starosta na rehabilitacje...i został położony na sali VIP ...na oddziale GINEKOLOGII...oczywiscie obsługa analogicznie jak mamusia...nie wymaga to komentarza ...
  • ~WAŻNE FAKTY
    (2017-10-05 17:37)
    Dlaczego nie ma pieniędzy dla pracowników publicznej ochrony zdrowia? Proszę - oto fakty, jak radny będący lekarzem rodzinnym prowadząc działalność gospodarczą w swojej prywatnej poradni lekarza rodzinnego z tego tytułu w roku 2010 r. osiągnął dochód 657 511,64 zł. Prywatne poradnie lekarzy rodzinnych pracują na podstawie kontraktu z NFZ i na podstawie tego kontraktu z NFZ otrzymują publiczne pieniądze. Dane dokładnie przepisane z dostępnych publicznie na stronie każdej gminy oświadczeń majątkowych radnych: OŚWIADCZENIE MAJĄTKOWE radnego gminy. CZĘŚĆ A: Ja niżej podpisany XX- miejsce zatrudnienia, stanowisko lub funkcja - NZOZ XX , adres XX - właściciel. Punkt VI. Prowadzę działalność gospodarczą (należy podać formę prawną i przedmiot działalności): - osobiście NZOZ XX,- własność odrębna - osoba fizyczna. Z tego tytułu osiągnąłem(ęłam w roku ubiegłym przychód i dochód w wysokości: przychód 2 142 581,65 zł dochód 657 511,64 zł . Miejscowość XX, 29.04.2011r. Podpis XX.
  • ~xx
    (2017-09-19 22:40)
    Do Lekarza.Tak to przepraszam Cie za ten hejt z mojej strony.O tych ordynatorach to oczywiście takie żarty, aby Cię podk...ić.To często nieżli fachowcy i porządni ludzie.Z tymi 80% to moja pomyłka ,bo po jednym dniu przerwy pisałem .Sorry.Było fajnie się pospierać
  • ~polococta
    (2017-09-19 13:17)
    W tych szpitalach,które mają całdobowe przyjęcia w poradni lekarza ogólnego i pediatry,SORy nie mają tych problemów.W pogotowiach też nie powinien lekarz i przyjmować i jeżdzić jednocześnie na wizyty do pacjentów.Oczekujące tabuny ludzi aż doktor wróci są tradycją.Logistyka powinna być wykładana na uczelniach medycznych.Lekarze po 50 roku życia nie powinni już latać po piętrach.Mogliby właśnie przyjmować chorych.Lekarze chirurdzy stacjonarnie obowiązkowo na dyżurze powinni leczyć zabiegowo pilne przypadki.Jakieś schodzenie z dyżuru szpitalnego do pogotowia z wzgłędów nawet sanitarnych nie powinno istnieć
  • ~xx
    (2017-09-17 10:33)
    Do lekarza ze szpitala jeszcze ja.xx.Nie mogę ufać Ci tez z tymi pięćdzisiecioma tysiącami dla posła wioskowego, właściciela poradni lekarza rodzinnego.Jeśli poradnia ma powyżej dwa i pół tysiąca pacjentów to nie ma za nadwyżkę płacone.Nawet gdyby on miał samych staruszków i dzieci to mógłby dostać tylko dwadzieścia pięć tysięcy.Więc zapytaj tego posła o szczegóły.
  • ~xx
    (2017-09-17 09:06)
    Odpowiadając Lekarzowi ze szpitala.Jeśli jeszcze potrafisz liczyć bez nadzoru ordynatora.Kiedy trzyosobowa rodzina wpłaca 300 złotych/trzysta złotych/do funduszu to połowa idzie na dopłatę do leków zniżkowych.czyli 150 złotych.Dwadzieścia sześć złotych idzie do lekarza rodzinnego,8,8 za dorosłych młodych,10 za dziecko.reszta idzie na leczenie szpitalne.To jak wyszło Ci mistrzu 80% osiemdziesiąt procent na na lekarzy rodzinnych?
  • ~xx
    (2017-09-16 10:07)
    Mity o zarobkach lekarzy rodzinnych są niestety tylko mitami.Pani Bieńkowska za tyle by nie pracowała.Jeśli ktoś ruszy ten zgniły ,krzywy domek z kart ,jakim jest finansowo obecny układ i nie dołoży do systemu kasy, ten będzie miał strajki służby zdrowia .
  • ~Lekarz SOR-u
    (2017-09-13 11:24)
    Pacjent potrafi przyjść do SOR-u o godzinie 2 w nocy po receptę na Afobam ( lek przeciwlękowy) bo mu się skończył, a do lekarza rodzinnego nie miał czasu pójść w dzień bo jak twierdzi miał inne ważne sprawy do załatwienia.. Wizyta o 4 rano po tabletkę ElaOne ( antykoncepcja awaryjna ) kiedy ma na to 5 dni, a poradnia ginekologiczna będzie otwarta o 8 rano to też norma.. Sklepy Tesco też są otwarte 24h/dobę ale tam się płaci żywą gotówką..
  • ~EEEEE
    (2017-09-11 21:45)
    Koles nikt Cie z dysydentow nie slucha. Oni sluchaja tyLko jak jest strajk albo jak sie zwalniasz albo jAk sa wybory!!! Naiwniak jeden, wstyd!
  • ~Mim
    (2017-09-11 16:01)
    Autorka ma szczescie,że trafiła na kogoś kto chciał z nią rozmawiać. Jest jak zacięta płyta- w kółko to samo pytanie. A swoją drogą myśli Pani, że ktokolwiek śpi jak pacjent czeka?? Dziwna baba.
  • ~arte
    (2017-09-11 13:46)
    Marudzenie, kto posiedział w niemieckim, angielskim, francuskim czy włoskim ( a ja tak ) szpitalu na izbie w kolejce do lekarza, ten wie , ze wygląda to podobnie w każdym z tych krajów jak w Polsce. I nic nie daje wrzucanie do systemu coraz większych pieniędzy, bo system mocno skorumpowany i zdegenerowany, skutecznie je zmarnuje czy to w Polsce czy w którymkolwiek innym kraju. Panie ratownik w kwestii VIpów nie oczekuje pan chyba, ze premier czy prezydent lub minister jakiegokolwiek kraju będzie czekał na SOR-ze, i nie znam takiego kraju, za to w większości zachodnich krajów stoją całe kliniki z zarezerwowanymi łóżkami dla VIPów i czekają. A kwestia wszystkich znajomków, dzieci królika i Bóg wie jeszcze kogo też nie jest obca służbom zdrowia innych krajów. I pesymistycznie - czy będzie lepiej, nie nie będzie, niezaleznie co by zrobić, ten b...l będzie trwal i miał się dobrze.
  • ~Tanagra
    (2017-09-11 00:25)
    Mam same dobre doświadczenia z SOR. A miałam tam Mamę, męża i brata. Dziękuję.
  • ~była ratowniczka
    (2017-09-10 09:49)
    Bardzo prawdziwy artykuł. Sama pracowałam 7 lat na SORze bo chciałam ratować świat i żałuję, że poświęciłam tyle czasu na pomoc ludziom bo nie warto. Tam ok 10% to osoby chore. Większość to nieporadni, bezczelni i zadufani ludzie, którzy przychodzą dla zabicia czasu albo aby mieć co opowiadać znajomym. Selfie z kroplówką albo na rtg to norma wśród młodych ludzi, pacjenci przychodzą z bólami brzucha a znajomi im przyworzą jedzenie z Mc Donalda i nie wiedzą dlaczego ten "silny" ból żołądka nie ustępuje. Pacjenci, którzy "chyba przez sen uderzyłem nogą w ścianę i od razu wezwałem karetkę bo aż podniosła mi się temperatura ale *** nie chcieli przyjechać więc wsiadłem w samochód i ratujcie", albo "szłam po bruku na szpilkach i noga mi się skręciła ale do samochodu daleko więc wezwałam karetkę" i standardowy tekst "*** mnie obchodzi, że tam jest reanimacja i lekarz jest zajęty ja chcę aby mnie zbadał, bo siedzę tutaj 3 godziny a zaraz leci mój serial" takie ludzie mają poczucie szacunku dla innych osób i dla personelu. Sama zostałam kilkukrotnie uderzona w pracy, wyzywana tysiące razy, kolegom łamali okulary i zęby w trakcie spięć (ale w sprawach w sądzie byli chwilowo niepoczytalni bo pod wpływem alkoholu, narkotyków albo emocji(sic!)). Pacjenci myślą, że jesteśmy ich własnością i próbują nas wykorzystać ile się da. Kiedyś pacjent przyszedł z bólem kręgosłupa, akurat przechodziłam koło stanowiska triage szłam do innego pacjenta i widzę, że wchodzi więc pytam co się stało aby upewnić się,że może poczekać, a ten zaczyna mnie obmacywać i pokazywać gdzie go boli, że plecy i tutaj przez pośladek i łapę pakuje mi między nogi. Obok stoi żona i nie widzi żadnego problemu jak grzecznie mówię, że proszę aby mnie nie dotykał słyszę, że od tego tutaj jestem "jak **** od strania", a ja odpowiadam, że nie jestem prostytutką i za dotykanie mi nie płacą, pacjent kwitutuje rozmowę, że to kwestia nazewnictwa. Masa takich przypadków łącznie z łapaniem za miejsca intymne. Pacjenci obrażają, molestują, są agresywni słownie i fizycznie, dewastują sprzęt szpitalny a potem szefostwo karze mi (!) przepraszać bo wpłacil cegiełkę na szpital i przecież nikt nie chce aby zostały im złe wspomnienia i trzeba podać sobie ręce na zgodę. Tego piekła nie da się opisać. Zwolniłam się bo psychicznie byłam wrakiem człowieka... nikomu tego nie życzę...
  • ~Peertv
    (2017-09-10 06:08)
    Ostatnio lekarze opowiadali, ze za czasów kiedy płaciło się za karetkę, było o 85% mniej wezwań. Pracuje w szpitalu jako pielęgniarka i sama często widzę ludzi przewrażliwionych bądź chcących zwrócić na siebie uwagę. Czasem trudno odróżnić ziarno od plew, poza tym nie ma na to czasu. We dwie na nocnym dyżurze, jedna ma sale intensywna druga około 30 chorych, a nie daj Boże jak idą przyjęcia, są ze dwa zgony i reanimacja-nie wiadomo w co ręce włożyć. Ludzie zalegają tygodniami, bądź miesiącami na oddziałach bo rodziny nie chcą ich zabrać, ale z perspektywy pacjenta to personel jest zły... a my i owszem jesteśmy złe, ale nie na pacjentów, ale na całokształt. Jest nas za mało, sprzętu tez jest za mało, czasu za mało, pieniędzy za mało, już nawet serca do pracy za mało, tylko pacjentów i pretensji coraz więcej. Dziewczyny odchodzą na kasy do marketów, odpowiedzialności za życie ludzkie nie ma, a kasa lepsza. Mogłabym książkę napisać, ale zdania wielu i tak nie zmienię, miałam ochotę się wyżalić po prostu. Dodam jeszcze, ze jestem samotna matka, zarabiam 1900zl z czego połowa idzie na rachunki( i tak mało), 500 plus tez nie dostałam bo bogaczom nie dają na pierwsze dziecko. Ludzie mówią o nas "obsługa", "służba", "siostra", ale ja nie służę, nie jestem siostra miłosierdzia, która przychodzi na 12 godzin pouslugiwac. Przychodzę do pracy.
  • ~jeja
    (2017-09-09 12:31)
    System dziala źle, bo najwazniejszy jego punkt czyli lekarz rodzinny nie robi tego co do niego nalezy. Wystawienie skierowan do wszystkich mozliwych specjalistow lub od razu na oddzial szpitalny czesto na groźbo- prośbę pacjenta po awanturach krzykach i zastraszaniuto mimo wszystko nie jest leczenie i ratunek dla systemu. Nie zawsze trzeba pacjentowi robić caly panel badan za każdą wizytą , ale minimum raz w roku a u starszych osob raz na pol roku by bylo wskazane. SOR nie jest miejscem do wykonywania badan przesiewowych, kontrolnych i okresowych oraz konsultacji z kazdym mozliwym specjalistą. W Polsce powinno się nauczyć lekarzy rodzinnych systemu pracy jak na zachodzie gdzie LEKARZ RODZINNY jest najażniejszym w procesie leczenia on robi badania wstępne i zaczyna leczenie , po tem decyduje o tym czy ewentualnie potrzeba dodatkowej konsultacji i dalej prowadzi pacjenta. I co najwazniejsze jest na kazdym etapie wlacznie z pobytem pacjenta w szpitalu na biezaco, gdyz jak pacjnt nie pojdzie najpierw do lekarza rodzinnego to nie zostanie przyjęty gdzie indziej , a jak się będzie upierał, to koszt tej przyjemności jest odpowiednio wysoki. Następna kwestia to personel pomocniczy opiekunowie medyczni, asystenci osób niepełnosprawnych, który w innych krajach jest a w Polsce został zapomniany. Takiego personelu powinno byc na kazdym oddziale szpitalnym wiecej plus personel administracyjny czyli sekretarka medyczna. W ramach akcji cięcia kosztów w szpitalach juz lata temu zwolniono lub przekwalifikowano personel pomocniczy i teraz cala ta prace robią pielęgniarki i ratownicy, bo jak potrzeba to wypełnia papiery a jak by ktos zasłabł w poczekalni to podejma działania medyczne. Liczba personelu na oddziale tez została zmniejszona nawet o połowę a przynajmniej o 1/3. Tam gdzie kiedyś były 4 pielęgniarki 2 pomoce pielęgniarskie zostały najpierw same 4 pielęgniarki , potem 3 , potem 2 oczywiscie nie od razu, bo by się ludzie buntowali przez lata powoli, powoli ujmowano personelu. Zabrano z oddziałów salowe, które zastąpiły firmy sprzątające (sprzątają dany oddział 2-3 razy w tygodniu w ciągu dnia i jest jedna lub 2 na cały szpital czyli minimum 10 oddzialow plus laboratorium, dzial diagnostyki obrazowej w nocy). Ludzie w spoleczenstwie sie starzeja (wszyscy pracownicy sluzby zdrowia tez ) mlodych w zawodzie nie przybywa az tylu zeby zastapic tych starszych, a jednych i drugich jest i tak za malo. Kiedys ludzie byli bardziej zaradni, odporni np. na ból, z wieloma rzeczami sobie radzili sami w domowymi sposobami a teraz z byle powodu do szpitala, na badania , zdjecia RTG, tomografy. Do tego społeczeństwo polskie kiedys bylo wielopokoleniowe w jednym domu kazdy zyl obok kazdego i bylo to normalne. Teraz kazdy sobie rzepke skrobie. Dzieci jak dorosna to ida na swoje i zajmuja sie soba astarszymi rodzicami najlepiej zeby sie zajela opieka spoleczna, która tez nie dziala prawidlowo, bo jest za malo domow opieki a w tych ktore juz sa pracuje za malo pielegniarek, albo pacuja te co w szpitalu wczesniej na 2 etacie. Ostatnia sprawa kiedys byly Izby wytrzezwien, które polikwidowano i teraz Ci wszyscy naduzywajacy alkoholu trafiaja na SORy. Kiedys byli tez pracownicy socjalni w szpitalach, którzy mogli sie zaopiekowac niedoleznymi i potrzebujacymi pomocy osobami (zorganizowac ubrania, noclegownie, dom opieki, skontaktowac szpital z rodzina ) Poniewaz to wszystko polikwidowali zostal tylko SOR.
  • ~LEKARZ
    (2017-09-09 01:27)
    Ciekawe jakie uzasadnienie redaktor Rigamonti znajdzie dla opisanych przeze mnie kuriozalnych faktów. Wina systemu czy/ i U KOGO BRAK EMPATII ?? Uniwersytecki Szpital Kliniczny- centralna Polska. W piątym roku kształcenia lekarza rezydenta 2600 zł netto ( lekarzom rezydentom płaci ministerstwo ), a po uzyskaniu specjalizacji zamiast podwyżki obniżenie uposażenia !!! "Wynagrodzenie" młodego lekarza specjalisty - 3200 zł brutto = 2300 zł netto ( lekarzom specjalistom płaci zatrudniający ich szpital ). P.S Dodam jeszcze to, że na takim samym stanowisku tzn. z identycznym zakresem obowiązków, różnica w wynagrodzeniach lekarzy ( pielęgniarek i innych pracowników ochrony zdrowai też ), w zależności od tego czy jest zatrudniony w publicznej tzw. państwowej czy niepublicznej tzw. prywatnej placówce ochrony zdrowia, wynosić może nawet od 10 - 15 więcej w placówkach niepublicznych. Mam na to dowód w postaci rocznego zeznania podatkowego radnego -lekarza rodzinnego -właściciela Niepublicznego POZ ( Niepubliczna podstawowa opieka zdrowotna) . Zeznania podatkowe radnych publikowane sa na stronie każdej gminy. Już kilka lat temu z kontraktu NFZ, czyli z publicznych pieniędzy wypłacał sobie miesięcznie 50 000 zł- słownie pięćdziesiąt tysięcy złotych. Kiedy to przeczytałam byłam w szoku, bo mimo, że dobrze znam swoje środowisko, to jednak aż takich dysproporcji nie spodziewałam się. Lata obserwacji potwierdziły, że nie jest to odosobniony przypadek. Potwierdzeniem tego, że niepubliczne placówki, w tym poradnie lekarzy rodzinnych, powstały tylko dla drenowania systemu na niespotykaną skalę, bo BEZ żadnej KONTROLI i Z GÓRY dostają publiczne pieniądze do niepublicznej kieszeni jest m.in. stały wzrost hospitalizacji ( właściele niepublicznych poradni mimo, że w ramach zawartego kontraktu otrzymali z NFZ publiczne pieniądze na diagnostykę, to koszty tej diagnostyki przerzucają w znakomitej większości na publiczne SOR czy inne oddziały szpitalne, by do swojej niepublicznej kieszeni wypłacić miesięcznie nawet 50 000 zł !!!!!!!!!!!!!!! P.S. Udzielący wywiadu ratownik medyczny Pan Bartłomiej Paprocki wyrażnie mówi, o tym skandalicznym mechaniźmie przerzucania pracy, kosztów i odpowiedzialności, na obsadę publicznych SOR-ów przez lekarzy rodzinnych najczęściej z Niepublicznych POZ. W tzw. systemie ochrony zdrowia właśnie te niepubliczne poradnie lekarzy rodzinnych stanowią już aż 80% wszystkich poradni POZ. To w tych niepublicznych z empatią pochylają się nad pieniędzmi z kontraktu, ale nie nad potrzebującymi badań pacjentami.!!! Jest dokladnie tak jak mówi Pan Paprocki - 90% pacjentów SOR powinno mieć diagnostykę i badania wykonane u wybranych przez siebie lekarzy rodzinnych. Więc redaktor Rigamonti, o empatię personelu może najpierw zapyta lekarzy rodzinnych Niepublicznych POZ, bo jest to jedno z najważniejszych źródeł problemu - najważniejszych organizacyjnie i finansowo. WIELKI SZACUNEK DLA UDZIELAJĄCEGO WYWIADU PANA BARTŁOMIEJA, U KTÓREGO KAŻDY rozsądny człowiek DOSTRZEŻE DUŻE POKŁADY EMPATII. Natomiast redaktor Rigamonti dostrzegająca tyle niezaspokojonych potrzeb starszych ludzi, w ramach wolontariatu może niech zgłosi się na opiekuna medycznego na SOR, a wolnych chwilach nabędzie kwalifikacje ratownika medycznego, bo szkoda żeby się zmarnowały " pokłady redaktorskiej epatii". Z niecierpliwością czekam na informację od redaktor Rigamonti, w którym to szpitalu na SOR podjęła się tej pracy. Redaktor Rigamonti ! Proszę się nie zrażać chwilowym brakiem kwalifikacji - dla chcącego nic trudnego.
  • ~Trzeźwo myślący
    (2017-09-08 18:51)
    Rozwiązanie jest stosunkowo proste - wprowadzić niewysoką opłatę za wizytę u lekarza/na SORze, np 20 zł. Skutecznie wyfiltruje to najbardziej potrzebujących - jeżeli ktoś na prawdę czuje się źle, nie będzie skąpił tych paru zł, zaś jeżeli czuje że w sumie nic mu nie jest, prędzej zdecyduje się pójść na obiad czy coś sobie kupić za tę kwotę. Dodatkowo zaś zyskane w ten sposób pieniądze przeznaczyć na poprawę wyposażenia i płac pracowników SOR.
  • ~zz
    (2017-09-08 18:22)
    Wprowadzenie opłaty w wysokości 2 koron w Czechach, za wizytę nieuzasadnioną ,lub widoczne lenistwo i nie pójście do przychodni pracującej do 18 godz.spowodowało spadek taakich wizyt o 90%.
  • ~zz
    (2017-09-08 17:11)
    jedynym rozwiazaniem są opłaty za takie nieuzasadnione usługi.I powinny być natychmiast przerywane gdy coś się dzieje pilnego.Nie robić awantur,nie dyskutować,tylko wysłać rachunek do zapłaty. Nauczy się łobuzerię porządku.Pani sędzina ma kasę i nie piśnie słowem.Tak samo VIPy biedne nie są.Jeśli jesteś taki odważny ,że nie boisz się kolego to mówić to zrób tak jak mówię.
  • ~jarek z marek
    (2017-09-08 16:42)
    było się uczyć, wiejski ginekolog za wizytę kroi 200 zł