Czy ludzie są świadomi tego, że umierają?

| Aktualizacja:

Jakiś czas temu opublikowano artykuł, w którym napisano, że po śmierci możemy być przez moment świadomi tego, co się z nami dzieje. Czy to może być prawda?

wróć do artykułu
  • ~radiowiec
    (2018-01-12 08:21)
    No i, bo nie obejrzałem, prawda, czy nie?
  • ~Elwira
    (2018-01-12 12:37)
    Byłam świadkiem pięknej śmierci, jeżeli tak można powiedzieć o takiej sytuacji. Opiekowałam się przez kilka dni (A tak naprawdę byłam bez przerw 24godziny na dobę przez 5 dni) za zgodą lekarza prowadzącego i kolejnych lekarzy dyżurnych chorą Mamą. Nie dlatego że stan był tak bardzo ciężki, ale Mamą jest po bardzo rozległym udarze, z nieczynną prawą stroną, nie mówi sama z siebie, ale odpowiada na pytania. Karmiona przez tzw.pega, ale też potrafi i chce jeść i pić buzią. Za to jak się odkryje, to ma problem z przykryciem się spowrotem, potrzebuje też czasem coś wypić więc obecność przez cały czas jest dla Mamy wprost zbawienna. Z Mamą na sali leżała kobieta w wieku ok. 80 lat. Nie wstawała z łóżka, ale siedziała, rozmawiała, sama jadła. Miała też komórkę i sprawnie się nią posługiwała. Ale miała też chorobę, przy której max. dawki morfiny podawane naprawdę często pozwalały jej bez większego bólu przetrwać każdy dzień. Noc była gorsza, ale przecież ja nie spałam, a dyżurna pielęgniarek była blisko. I pomoc też. Po kolejnej bardzo ciężkiej nocy, a była już przy tej pani córka i wnuczka rozmawiała i żartowała jeszcze przez telefon z prawnuczką, po czym zaczęła "odpływać". Oczy otwarte, ale "do środka"-widać było tylko białka. Razem zaczęły się modlić, ale chorą mówiła coraz ciszej i mniej wyraźnie. W pewnym momencie powiedziała że widzi Pana Jezusa i Matkę Boską, a za jakiś czas że widzi Matkę Boską Fatimską. Wtedy wnuczka powiedziała: idź za nią babuniu. Po jakimś czasie chora powiedziała bardzo wyraźnie: do widzenia. Wnuczka odpowiedziała jej: do zobaczenia babuniu, do zobaczenia. Zanim odeszła zdążył przyjechać wnuczek z którym się pożegnała. Odeszła spokojnie, cichutko. Rodzina przyjęła to godnie, pogodzona z tym faktem. Nie płakali przy umierajacej, nie rwali włosów z głowy, ale rozpacz było widać. Pierwszy raz w życiu widziałam jak ktoś umiera. A była to śmierć świadoma osoby z tym pogodzonej i pogodnej do ostatniej chwili. Przyszedł lekarz, ale poproszony dopiero jak zakończyła życie ta pani. Jeżeli przez jakiś czas po śmierci świadomość jest jeszcze żywa, to ta pani wie jak rodzina ją pożegnała, z jaką ogromną miłością i szacunkiem dla niej spędzili te ostatnie wspólne godziny, bo trwało to tak od ok.10ej rano do 14dj.

Może zainteresować Cię też: