Ten dzień obchodzony jest od 1994 r. Jednocześnie po raz piąty organizacje alzheimerowskie zrzeszone w międzynarodowej federacji Alzheimer’s Disease International cały wrzesień poświęcają kampaniom edukacyjnym dotyczącym tej choroby. Hasłem tegorocznego Światowego Miesiąca Choroby Alzheimera, podobnie jak w 2015 r., jest „Pamiętaj o mnie”.

Według Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera, w Polsce z otępieniem żyje ponad 500 tys. osób, w tym ponad 300 tys. cierpi na chorobę Alzheimera. U wielu z nich choroba nie została jeszcze rozpoznana, dlatego nie korzystają oni z pomocy medycznej. Nie ma leku, który pomógłby wyleczyć chorobę, ale dostępne są różne formy wsparcia dla chorych i ich opiekunów.

Prof. Michael Davidson, współzałożyciel tworzonego we Wrocławiu centrum opieki dla seniorów Angel Care, wyjaśnia, że choroba Alzheimera polega na utracie lub upośledzeniu tzw. wyższych czynności korowych, jak pamięć, orientacja, rozumienie, liczenie, mowa czy ocena sytuacji. Prowadzi do nieodwracalnej utraty komórek nerwowych w mózgu.

Choroba ta może się rozwijać bez widocznych objawów, może minąć nawet 10 lat, zanim pojawią się symptomy pozwalające na postawienie diagnozy. Ubytek komórek nerwowych może wtedy sięgać nawet kilkudziesięciu procent.

- Warto być jednak wyczulonym na pierwsze objawy i przyglądać się codziennemu funkcjonowaniu bliskich osób. Obecnie choroba jest nieodwracalna, ale wczesne wykrycie pozwala na podjęcie walki o ochronę neuronów i wydłużenie ich żywotności – przekonuje prof. Michael Davidson.

Alzheimer ma trzy fazy. Pierwsze stadium trwa od dwóch do pięciu lat. Osoba chora ma przede wszystkim kłopoty z pamięcią, orientacją w nowych miejscach, a także nauką czegoś nowego. Na tym etapie najbliższym jeszcze stosunkowo łatwo opiekować się chorym. Drugie stadium trwa od 2 do 12 lat. Pamięć jest bardziej zaburzona, chory zapomina imion dzieci, nie ufa bliskim, unika ludzi i błądzi nawet w znanym otoczeniu.

Trzecie stadium trwa od roku do trzech lat. Ta faza jest dla rodziny najtrudniejsza. Kontakt z chorą osobą jest drastycznie ograniczony do jedynie pojedynczych słów, nasilają się trudności w kontrolowaniu czynności fizjologicznych. Taka osoba najczęściej wymaga nieustannej opieki.

Osoby cierpiące na chorobę Alzheimera umierają średnio po 10-11 latach od postawienia diagnozy, najczęściej z powodu powikłań, takich jak zapalenie płuc. Zwykle dochodzi do niego u osób unieruchomionych w łóżku z powodu zniedołężnienia lub wypadku.

- Opieka nad osobą chorą na alzheimera w bardziej zaawansowanych stadiach wymaga obecności przy nim przez całą dobę. To wymaga wielu wyrzeczeń i wyczerpuje emocjonalnie. W Polsce w ponad 70 proc. przypadków głównym opiekunem jest małżonek osoby chorej, sam często wymagający wsparcia. Innym członkom rodziny zwykle trudno pogodzić opiekę z pracą zawodową, brakuje im również fachowej wiedzy, żeby jak najlepiej zająć się cierpiącym bliskim – wyjaśnia prof. Davidson.

Specjalista przyznaje, że instytucjonalne formy opieki nad chorymi na alzheimera są w Polsce niewystarczające – brakuje domów dziennego pobytu, specjalistyczne domy opieki można policzyć na palcach jednej ręki, a w państwowych domach opieki społecznej chorzy nie mogą liczyć na odpowiednią pomoc.

- Wyspecjalizowana opieka jest kluczowa w przypadku pacjentów z demencją. Każdy z nich ma nieco inne potrzeby, poza tym tego rodzaju opieka łączy różne dziedziny medycyny – podkreśla prof. Michael Davidson.