• 8
    Ból odstawienia papierosów przypadł na trzeci dzień. Ja, kupka nieszczęścia od rana – rozedrgana, rozdrażniona i blisko płaczu.
  • 2
    Noc upłynęła mi na myśleniu – gdzie to nakleić? Nie chciałam, by było zbyt blisko ważnych organów. Wiem - idiotyzm, skoro przez lata ciągnęłam jak smok niemal bezrefleksyjnie.  Aż przypomniała mi się kampania społeczna sprzed lat pod tytułem „papierosy są do dupy”.  No to już wiecie…
  • 2
    Wychodzę ze spotkania, gdy widzę, jak moje auto odjeżdża na lawecie. Rzucam się przed lawetę, negocjuję. Nic. Źle zaparkowałam, straż miejska kazała. Kolanka zaczęły mi się trząść, rączki zaczęły mi się trząść, w główce 100 proc. blondi - wszystkie szare komórki gdzieś czmychnęły. I te trzęsące się rączki jakoś tak same wymacały paczkę fajeczek i zapalniczkę. Zapaliłam, nim pomyślałam.
  • 3
    Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że palę już pół mojego życia. Długo. W zasadzie nie przeszkadzało mi to do tego momentu. Do momentu, kiedy uświadomiłam sobie, że palę pół życia. Pół życia, pół paczki dziennie. A czasem… sami wiecie, sami znacie te usprawiedliwienia: bo weekend, bo znajomi, i jakoś tak poszła paczka, sama poszła, nie wiadomo kiedy.
  • Na razie nie wygrałam z nałogiem. Jak kleję plasterki, jest OK, ale jak zdejmę, chce mi się palić. Zdejmuję, bo mi skóra czerwienieje pod nimi i jak trzymam dłużej, to lekko piecze. Z drugiej strony jak piecze, to wiem, że mi nie wolno zapalić. Na razie się nie poddam.