Interesujące doniesienia przynosi ostatni numer prestiżowego medycznego magazynu „Lancet”. Jak piszą badacze przyglądający się kondycji członków ludu Tsimane zamieszkujących okolice rzeki Maniqui w Boliwii, jest to społeczność o najbardziej zdrowych sercach na Ziemi.

Dlaczego akurat Tsimane? Tego dokładnie autorzy badań, amerykańscy naukowcy, nie wiedzą. Być może wpływ na stan zdrowia Indian ma specyficzna dieta, może także warunki, w jakich żyją, niewykluczone również, że ich aktywny tryb życia. Najpewniej jednak odpowiedzią na to pytanie jest połączenie wszystkich czynników. Faktem jest, że spośród ponad 700 osób z 16-tysięcznego plemienia u żadnej w wieku 45 lat nie stwierdzono objawów zwapnienia tętnic wieńcowych. Co ciekawe, w tej grupie wiekowej co czwarty Amerykanin zmaga się już z chorobą niedokrwienną serca.

Na co szczególnie zwrócili uwagę uczeni, dieta boliwijskiego plemienia składa się głównie z warzyw i owoców. Jak zaobserwowali badacze i czym podzielili się na łamach magazynu „Lancet”, tylko na 17 proc. diety Tsimane przypada mięso. 7 proc. to z kolei ryby. Tsimane również ruszają się o wiele więcej od typowego współczesnego człowieka zamieszkującego duże, cywilizowane ośrodki miejskie. Mężczyzna wykonuje średnio 17 tysięcy kroków dziennie, kobieta zaś 16 tysięcy.

Co ważne, sędziwy wiek wcale nie unieruchamia członków boliwijskiego ludu. Nawet po ukończeniu 60 lat życia przeciętny przedstawiciel plemienia Tsimane dziarsko maszeruje, dziennie pokonując 15 tysięcy kroków. Efekt? Przebadane przez amerykańskich lekarzy osoby w wieku 75 aż w trzech czwartych tej grupy nie wykazywały objawów miażdżycy.