Wszystko przez chemiczne procesy zachodzące w organizmie - przekonują uczeni z uniwersytetu Umea w Szwecji, którzy odkryli tę niepokojącą zależność. Potwierdzili tym samym, że stres może dosłownie paraliżować. Okazuje się bowiem, że hormony stresu wydzielane w organizmie w momentach zagrożenia (czyli na przykład w obliczu poważnego problemu w pracy) hamują aktywność mózgu - relacjonuje wyniki szwedzkich badań brytyjski dziennik "Daily Mail".

Jeśli stres jest krótkotrwały, nie ma problemu, organizm po ustąpieniu zagrożenia wraca do normy, a mózg podejmuje normalną pracę. Jeśli natomiast jest poddawany długotrwałemu wpływowi stresu i bezustannie zalewany hormonami, wzrasta ryzyko zapadnięcia na chorobę Alzheimera.

Szwedzcy naukowcy wykazali to w czasie badań na myszach, jednak jak przekonują, mechanizm wytwarzania hormonu stresu u myszy i ludzi jest bardzo podobny.

Mózgi myszek poddawanych długotrwałemu poczuciu zagrożenia traciły zaczynały mieć problemy z zapamiętywaniem i przyswajaniem informacji. Naukowcy zaobserwowali również w mózgu gryzoni wzrost stężenia beta-amyloid, czyli białek występujących w większej ilości u osób ciepiących na alzheimera. Beta-amyloidy upośledzają między innymi przekazywanie sygnałów między synapsami, a ten proces towarzyszy właśnie postępującej demencji.

Choroba Alzheimera jest nieuleczalna, można jedynie farmakologicznie spowolnić jej rozwój. Dlatego, jak podkreślają naukowcy, unikanie stresu i dbanie o swój komfort psychiczny jest bardzo istotne w utrzymaniu własnego mózgu w dobrej kondycji.

Zdrowie.dziennik.pl na Facebook: polub i bądź na bieżąco >>>