Wykazały to opublikowane niedawno najnowsze badania Concorde-3 wykazujący, jakie są pięcioletnie przeżycia chorych na nowotwory w poszczególnych krajach na świecie. Obejmuje on piętnastoletni okres, od 2000 do 2014 r.

Z danych tych wynika, że w 2014 r. pięcioletnie przeżycia w przypadku raka piersi uzyskano w naszym kraju u 76,5 proc. pacjentek. Odsetek ten w porównaniu do 2000 r. zwiększył się o ponad 5 punktów procentowych (z 71,3 proc.). „Nadal jednak jest on co najmniej o 5-7 punktów procentowych mniejszy, niż w innych krajach europejskich” – dodaje dr Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld.

W Europie lepiej wypadamy jedynie od takich krajów, jak Słowacja (75,5 proc. pięcioletnich przeżyć w 2014 r.), Rumunia (74,8 proc.) oraz Rosja (70,8 proc.). Najlepsze efekty w leczeniu raka piersi uzyskuje się w Szwecji (88,8 proc. pięcioletnich przeżyć), Norwegii (87,7 proc.), Portugali (87,6 proc.), Szwajcarii (86,2 proc.), oraz Wielkiej Brytanii (85,6 proc.).

Dr Jagiełło-Gruszfeld uważa, że czasami rak piersi jest późno wykrywany, jednak zdarza się to rzadziej niż przed laty. Głównym problemem jest zapewnienie pacjentkom odpowiedniego leczenia. Z tym związane są dwa problemy: jeden z nich to zbyt mała liczba ośrodków specjalizujących się w tych nowotworach (tzw. Breast Units); drugim jest ograniczony dostęp do najnowszych terapii.

Prezes Towarzystwa Badań nad Rakiem Piersi prof. Tadeusz Pieńkowski przekonuje, że placówki Breat Units pozwalają lepiej skoordynować opiekę nad pacjentkami z tym nowotworem, dzięki czemu można uzyskać lepsze efekt terapii. Dotąd powstało u nas jedynie kilka takich certyfikowanych ośrodków, a powinno być ich kilkadziesiąt równomiernie rozlokowanych w całym kraju.

Najnowsze terapie pozwalają wydłużyć życie niektórych pacjentek nawet z zawansowanym rakiem piersi. - Jednak w Polsce z powodu ograniczeń w refundacji dostępna jest jedynie połowa linii leczenia tego nowotworu stosowanych w innych krajach - podkreśla dr Jagiełło-Gruszfeld.

Zdaniem specjalistki dostęp do niektórych nowoczesnych leków mogą zwiększyć tzw. preparaty biopodobne, będące odpowiednikami referencyjnych leków biologicznych. Są to leki, które można wprowadzić do lecznictwa po wygaśnięciu praw patentowych na lek oryginalny i zatwierdzeniu przez Europejską Agencję Leków (EMA). Są one tańsze o co najmniej 25 proc., czasami nawet o połowę.

Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że w ostatnich trzech dekadach zachorowalność z powodu raka piersi wzrosła u nas ponad dwukrotnie. W 2000 r. było zaledwie 11 tys. przypadków tej choroby, w 2010 r. – 15,7 tys., a ostatnio roczna liczba zachorowań wzrosła do 18 tys.

Liczba zachorowań na raka piersi prawdopodobnie nadal będzie rosnąć, ponieważ w Polsce jest ona wciąż o 35 proc. mniejsza w porównaniu do średniej w Unii Europejskiej.

Najczęściej chorują kobiety w wieku 50-69 lat, dlatego co dwa lata powinny one poddawać się bezpłatnym badaniom mammograficznym, pozwalającym wykryć guza na wczesnym etapie rozwoju, kiedy skuteczność terapii jest największa. Trzeba się tylko zgłosić do ośrodka, która ma kontrakt na te świadczenia z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Najczęściej występuje tzw. hormonozależny rak piersi, na który przypada około 70 proc. wszystkich przypadków tego nowotworu. Pozostałe jego odmiany to rak piersi HER-2 dodatni (ponad 20 proc. zachorowań) oraz najtrudniejszy do leczenia potrójnie negatywny rak piersi (brak receptorów estrogenowych, progestagenowych oraz HER-2).

Skuteczność leczenia zależy od typu raka piersi, ale również od zaawansowania guza, a także od tego czy jest tylko jedno ognisko choroby i są przerzuty do węzłów chłonnych. Lek. med. Katarzyna Pogoda z Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej Centrum Onkologii w Warszawie twierdzi, że jedynie u 6 proc. kobiet ze świeżo wykrytą chorobą są już odległe przerzuty, np. do płuc i wątroby.