Lekarze i przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia mówili o tym w poniedziałek w Warszawie na konferencji prasowej, którą zorganizowano z okazji V Europejskiego Tygodnia Profilaktyki Nowotworów Głowy i Szyi obchodzonego od 18 do 22 września. W tym roku jego hasło przewodnie brzmi: „Wspieramy jakość życia chorych po leczeniu nowotworów głowy i szyi”.

Prof. Wojciech Golusiński twórca Ogólnopolskiego Programu Profilaktyki Nowotworów Głowy i Szyi przypomniał, że są to nowotwory w okolicach położonych powyżej obojczyka, z wyjątkiem nowotworów ośrodkowego układu nerwowego i oka. Zalicza się do nich m.in. raka jamy ustnej, języka, gardła, krtani, nosa i zatok przynosowych, ucha zewnętrznego, środkowego, wewnętrznego, skóry okolic głowy i szyi.

Na nowotwory głowy i szyi najczęściej chorują osoby, które przez wiele lat nadużywały tytoniu i alkoholu. Istotnym czynnikiem ryzyka są również: zaniedbywanie stanu zdrowia jamy ustnej oraz zakażenie wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV) - co może mieć związek ze zmianami praktyk seksualnych w ostatnich dekadach. HPV odgrywa rolę zwłaszcza w rozwoju nowotworów w obrębie jamy ustnej i gardła. - W USA już ok. 70 proc. tych nowotworów jest zależnych od HPV, w Europie Zachodniej – ok. 50 proc., a w Europie Środkowo-Wschodniej, w tym Polsce, ocenia się, że ok. 30 proc. – wymieniał prof. Golusiński. Według niego zakażenia tym wirusem przyczyniły się do istotnego wzrostu zachorowań na nowotwory głowy i szyi u osób przed 40. rokiem życia.

Ogólnie zachorowalność na nowotwory głowy i szyi wyraźnie wzrasta na świecie i w Polsce. Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że w roku 1999 zdiagnozowano blisko 8,7 tys. przypadków tych nowotworów, a w roku 2014 już 11,6 tys. Jest to wzrost 20-procentowy. - W onkologii wzrost o ponad 10-15 proc. jest już uważany za zjawisko niepokojące, wymagające działań systemowych – powiedział prof. Golusiński.

Zwrócił uwagę, że nowotwory te dotyczą bardzo ważnego regionu anatomicznego - doskonale unaczynionego i unerwionego, gdzie się znajduje pięć narządów zmysłu. W związku z tym każde leczenie onkologiczne - chirurgia, radioterapia czy chemioterapia – prowadzone w zaawansowanym stadium choroby może powodować naruszenie ważnych struktur, zniekształcenie twarzy. To z kolei negatywnie wpływa na jakość życia chorych.

Prof. Henryk Skarżyński, konsultant krajowy ds. otolaryngologii, podkreślił, że chorzy na nowotwory głowy i szyi mogą mieć po terapii problemy z widzeniem, mówieniem, oddychaniem. Przez to izolują się społecznie, rezygnują z aktywności zawodowej. - My często koncentrujemy się na ratowaniu życia, a nie na tym, by zapewnić pacjentowi jakość życia po leczeniu – powiedział specjalista.

Dlatego w tym roku organizatorzy Europejskiego Tygodnia Profilaktyki Nowotworów Głowy i Szyi koncentrują się szczególnie na tym problemie. - W najbliższy piątek przeprowadzimy konsultacje z naszymi chorymi na temat tego, jak możemy ich wspierać, jak ułatwić im powrót do aktywności zawodowej i społecznej – mówił prof. Golusiński. Zaznaczył, że wsparcie dla pacjentów i ich rodzin jest ważnym elementem opieki po leczeniu. Powinni w niej brać udział m.in. lekarz prowadzący, psycholog, fizjoterapeuta, pracownik socjalny, pielęgniarki oraz sami chorzy i ich bliscy.

Eksperci podkreślali, że u większości chorych na nowotwory głowy i szyi poważnych konsekwencji leczenia można byłoby uniknąć, gdyby były one wykrywane we wczesnym stadium. - Gdy wcześnie diagnozujemy te nowotwory, odsetek wyleczeń jest bardzo wysoki – ok. 80-90 proc. – zaznaczył prof. Golusiński. Niestety, w Polsce ponad 60 proc. wszystkich przypadków tych nowotworów jest diagnozowanych w późnym stopniu zaawansowania (tj. III lub IV), gdy leczenie jest mało skuteczne. Dlatego - jak ubolewał specjalista - 50 proc. chorych umiera w ciągu pierwszych trzech lat po diagnozie.

Według niego teraz pojawiła się szansa na poprawę wczesnej diagnostyki nowotworów głowy i szyi. Polska, jako pierwszy kraj w Europie, wdraża bowiem program badań przesiewowych w zakresie ich wykrywania. Jest to Ogólnopolski Program Profilaktyki Pierwotnej i Wczesnego Wykrywania Nowotworów Głowy i Szyi, który powstał dzięki współpracy ekspertów oraz przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia, przy wykorzystaniu europejskich funduszy strukturalnych.

Krzysztof Górski, zastępca dyrektora departamentu Funduszy Europejskich i e-Zdrowia w MZ, powiedział, że podpisane zostały już umowy z 11 wysokospecjalistycznymi ośrodkami, w tym niektórymi wojewódzkimi centrami onkologii, które będą realizowały program. Przeznaczono na to ponad 20 mln złotych. MZ szacuje, że w ramach programu z badań skorzysta ponad 71 tys. osób znajdujących się w grupie ryzyka lub mających niepokojące objawy, które wymagają diagnostyki w kierunku nowotworów głowy i szyi.

- Wykorzystaliśmy mechanizmy stworzone przez środki europejskie i zwiększyliśmy szansę dla tych chorych (...) na to, by kierować ich do leczenia we wcześniejszym stadium, gdy szansa na wyleczenie wzrasta – podsumował wiceminister zdrowia Piotr Gryza.