Zdaniem Składowskiego, leczenie pacjentów onkologicznych w Polsce jest zbyt rozproszone. Ocenił też, że wprowadzony ponad dwa lata temu pakiet onkologiczny nie rozwiązał istotnych problemów.

- Perspektywa, która stoi przed nami – kolejne pięć, dziesięć lat – to perspektywa oczywiście trudna, w sensie podołania wszystkim tym wyzwaniom, jakie się jawią. Mam na myśli przede wszystkim zwiększenie liczby pacjentów z nowotworami, wynikające z wielu przyczyn: ze starzenia się społeczeństwa, ze wzrostu liczby zachorowań, z większej skuteczności leczenia, większego udziału pacjentów żyjących, ale wciąż chorych na raka - powiedział prof. Składowski podczas konferencji pt. „Reforma Zdrowia - fakty z pominięciem mitów”, zorganizowanej w Tarnowskich Górach.

Zaznaczył, że leczenie pacjentów na raka wymaga szczególnej uwagi, „żeby nie powiedzieć – troski”. - Z ogromną satysfakcją jako dyrektor mogę skonstatować, że od dwóch lat my tę troskę odczuwamy – wreszcie współpracujemy, nie tylko z naszymi najważniejszymi partnerami, jak NFZ, czując ich życzliwość, opiekę, wsparcie, ale współpracujemy również z Ministerstwem Zdrowia i wszystkimi ludźmi, którym zależy na tym ażeby problem onkologii rozwiązać w tym kraju w sposób rzeczywisty, a nie pozorowany.

Według niego, problemu nie rozwiązało wprowadzenie z początkiem 2015 r. pakietu onkologicznego. - Dość powiedzieć, że publiczne centra onkologii i instytuty, zrzeszone od ponad roku, zanotowały ponad 1 mld zł straty związanej z realizacją pakietu onkologicznego - podał.

Celem pakietu onkologicznego jest skrócenie diagnozowania i leczenia nowotworów złośliwych; pacjentom wystawia się kartę diagnostyki i leczenia onkologicznego (DiLO), są zapisywani do odrębnej, szybszej kolejki, aby nie czekali razem z pacjentami nieonkologicznymi. W lipcu weszły w życie przepisy modyfikujące pakiet. Uproszczona została karta DiLO oraz uelastyczniona możliwość jej wystawiania; uproszczono także sprawozdawczość dot. list oczekujących na świadczenia udzielane na podstawie kart.

Prof. Składowski zaznaczył, że 20 największych ośrodków onkologicznych w kraju realizuje połowę działań w tej dziedzinie. - Reszta - a nie jest jej mało, bo umowy na onkologię ma podpisanych w tym kraju ponad 2,5 tys. podmiotów - to jest druga połowa. To wszystko sprawia, że mamy rozproszenie, że nie mamy widocznego pacjenta mimo karty DiLO, to sprawia, że jesteśmy narażeni na szereg strat, a tak naprawdę (…) to pacjent w końcu i tak trafia do nas i wymaga kompleksowego podejścia, fachowej opieki i często naprawy tego, co zostało gdzieś nie tak zrobione wcześniej - dodał.

Dyrektor gliwickiego ośrodka wyraził zadowolenie, że polscy onkolodzy mają dobre warunki do pracy. Dzięki Narodowemu Programowi Zwalczania Chorób Nowotworowych realizowane są badania profilaktyczne, a ośrodki onkologiczne są wyposażane w sprzęt. Ocenił, że woj. śląskim jest on bardzo nowoczesny.

Szef Centrum jest przekonany, że leczenie pacjentów onkologicznych będzie coraz droższe. - Pacjenci będą żyć coraz dłużej, dlatego że wreszcie na całym świecie zrozumiano, że rak jest jest chorobą przewlekłą i wymaga również leczenia przewlekłego. Operacja, radioterapia, czy nawet tradycyjnie pojmowana chemioterapia nie załatwiają jednak sprawy tak, jak załatwiłoby to leczenie uzupełniające, czy podtrzymujące, które pacjent będzie realizował miesiącami czy latami i może nie tyle będzie w stanie pozbyć się raka, ale jego lekarz i on sam będzie w stanie kontrolować chorobę nowotworową i żyć z nią w dobrym komforcie - wyjaśnił.

Jak dodał, oznacza to olbrzymie koszty, związane z leczeniem przewlekłym; chodzi np. o immunoterapię. - W dużo od nas bogatszych krajach, np. w Szwajcarii prawie 50 proc. pacjentów otrzymuje immunoterapię. My przed tym nie uciekniemy, tak jak nie uciekamy przed tym, że nasze samochody są wyposażane w – jak to się mówi – coraz to nowocześniejsze bajery. Każdy chce to mieć i każdy kupuje, bo nawet na rynku nie ma niczego innego - przekonywał profesor.

Zadeklarował, że środowisko onkologów chce rozmawiać z wszystkimi, którzy decydują o tym, za co leczyć, gdzie i w jaki sposób. Stowarzyszenie zrzeszające szefów 20 największych podmiotów onkologicznych proponuje m.in. zwiększenie wyceny procedur medycznych realizowanych właśnie w tych ośrodkach o 20 proc. - powiedział.

- Prowadzimy na ten temat poważne rozmowy i mamy nadzieję, że zakończą się one sukcesem. Ostatnimi czasy tak się złożyło, że część tych procedur została jednak obniżona (…), a to wszystko sprawia, że się po prostu nie bilansujemy” - dodał szef Centrum Onkologii w Gliwicach. Dodał, że za wprowadzeniem sieci szpitali powinna pójść refencyjność; wtedy będzie wiadomo kto świadczy kompleksowe usługi i to tam powinny pójść pieniądze - wskazał.

Podsumowując swoje wystąpienie szef gliwickiego ośrodka podkreślał, że nie da się samemu wyleczyć raka - to wspólny wysiłek m.in. lekarzy i pacjenta . - Ta wspólnota działania jest podstawowym warunkiem. Jeżeli nie będzie zrozumienia i rzeczywistej współpracy pod jednym dachem, to nie rozwiążemy problemu, a w każdym razie nie posuniemy się naprzód - powiedział prof. Składowski, który jest autorem książki pt. „Wspólnie pokonajmy raka”.