Spotkanie z dziennikarzami odbyło się z okazji X Zjazdu Polskiego Towarzystwa Badań nad Rakiem Piersi, który w czwartek 20 kwietnia rozpocznie się w Warszawie. Prezes Towarzystwa prof. Tadeusz Pieńkowski wyjaśnił, że dotychczas w Polsce powstały zaledwie trzy certyfikowane ośrodki Breast Units, a powinno być ich kilkadziesiąt równomiernie rozlokowanych w całym kraju.

- Placówki specjalizujące się w leczeniu raka piersi, czyli tzw. Breat Units, pozwalają lepiej skoordynować opiekę nad pacjentkami z tym nowotworem, dzięki czemu można uzyskać efekt synergistyczny – podkreślił. Na razie utworzono je w Szczecinie, Kielcach i Krakowie.

Zdaniem specjalisty Breast Units z trudem powstają w Polsce głównie dlatego, że przy obecnym finansowaniu z Narodowego Funduszu Zdrowia ich działalność nie jest opłacalna. Uważa on, że powinny być one odrębnie finansowane - wtedy będzie większe zainteresowanie tworzeniem tych ośrodków. - Odpowiednimi zmianami organizacyjnymi możemy zwiększyć skuteczność leczenia raka piersi – podkreślił.

Prof. Pieńkowski wyjaśnił, że głównym zadaniem Breast Units jest koordynowanie leczenia i diagnostyki w odpowiednim czasie i zapewnienie kompleksowej opieki pacjentom przez cały okres choroby. Ośrodki te powinny być łatwo dostępne, blisko miejsca zamieszkania chorych. Jeden powinien przypadać na 300-500 tys. mieszkańców, w zależności od gęstości zaludnienia.

Specjalista przyznał, że nastąpiło już wiele korzystnych zmian w opiece na pacjentkami z rakiem piersi. Dla wielu kobiet nowotwór ten przestał być śmiertelny, a stał się choroba przewlekłą. - Skutecznie można leczyć również zaawansowanego raka piersi z przerzutami, a także kobiety w ciąży z tą chorobą – dodał.

Prof. Włodzimierz Olszewski z Centrum Onkologio w Warszawie przekonywał, że o strategii leczenia decyduje badanie patomorfologiczne. - Dawniej pozwalało ono jedynie określić, czy jest to nowotwór złośliwy, a jeśli tak, to jakiego typu. Teraz można ustalić na co jest on wrażliwy i jakie mogą być rokowania chorego - podkreślił.

Specjalista dodał, że w naszym kraju jest zbyt mało patomorfologów (zaledwie około 450), na dodatek aż jedna trzecia z nich jest w wieku emerytalnym. Zapotrzebowanie na lekarzy tej specjalności jest co najmniej trzykrotnie większe, a zatem powinno być ich 1,5 tys. Ostatnio zwiększyło się szkolenie lekarzy w tej specjalności, m.in. w warszawskim Centrum Onkologii.

Dr Hanna Tchórzewska-Korba z Centrum Onkologii w Warszawie zwróciła uwagę, w naszym kraju wciąż nie docenia się szeroko rozumianej rehabilitacji pacjentów onkologicznych. - Nie chodzi tylko o ich usprawnienie ruchowe. Bardzo ważna jest również rehabilitacja psychospołeczna i zawodowa – podkreśliła.

Zdaniem specjalistki wszystkie kobiety z rakiem piersi żyją w lęku z powodu choroby - nawet te, które chorują od dziesięciu czy piętnastu lat. Boją się każdego badania, bo może ono wykazać, że nowotwór postępuje i wywołał przerzuty. Prof. Pieńkowski zapewniał, że na każdym etapie choroby można zastosować jakieś leczenie.

Na raka piersi choruje coraz więcej Polek. Według Krajowego Rejestru Nowotworów, w ostatnich trzech dekadach zachorowalność z tego powodu wzrosła u nas ponad dwukrotnie. W 2000 r. było zaledwie 11 tys. przypadków tej choroby, w 2010 r. – 15,7 tys., a ostatnio roczna liczba zachorowań wzrosła do 18 tys.

Najczęściej chorują kobiety w wieku 50-69 lat, dlatego co dwa lata powinny one poddawać się bezpłatnym badaniom mammograficznym pozwalającym wykryć guza na wczesnym etapie rozwoju, kiedy skuteczność terapii jest największa. Trzeba się tylko zgłosić do ośrodka, która ma kontrakt w tej sprawie z NFZ.