Główna autorka raportu „Ocena strat ekonomicznych i kosztów leczenia nowotworów piersi, szyjki macicy i jajnika w Polsce” prof. Ewelina Nojszewska ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie powiedziała, że jest on kolejnym potwierdzeniem, iż wydatki na leczenie należy traktować jako inwestycję, a nie koszty, ponieważ pozwalają one zminimalizować przyszłe straty gospodarcze.

Z raportu wynika, że w latach 2010-2014 Narodowy Fundusz Zdrowia przeznaczył na leczenie raka piersi, szyjki macicy oraz jajnika 3,29 mld zł, podczas gdy łączne koszty pośrednie spowodowane tymi nowotworami wyniosły 20,82 mld zł. - Koszty pośrednie w przypadku tych schorzeń onkologicznych były zatem aż sześciokrotnie większe niż wydatki NFZ – podkreśliła prof. Nojszewska.

Specjalistka wyjaśniła, że na koszty pośrednie w badanym okresie w największym stopniu składały się straty ponoszone z powodu przedwczesnych zgonów (sięgnęły one ponad 6,5 mld zł) oraz niezdolności do pracy (ok. 5,9 mld zł). Na dalszych miejscach znalazły się prezenteizm opiekunów chorych, polegający na tym, że są mniej wydajni w pracy i gorzej ją wykonują (3,4 mld zł), absencja choroba pacjentów (ponad 2,9 mld zł) oraz prezenteizm chorych (1,4 mld zł).

Z raportu wynika, że straty społeczno-gospodarcze rosną szybciej niż środki przeznaczane na leczenie raka piersi, szyjki macicy i jajnika. W latach 2010-2014 roczne wydatki NFZ na terapie tych trzech nowotworów zwiększyły się z 623,5 mln zł do 695,7 mln zł. Tymczasem roczne koszty pośrednie tych schorzeń wzrosły z 3,75 mld zł w 2010 r. do 4,41 mld zł w 2014 r.

Wydatki ZUS związane z trzema analizowanymi nowotworami wzrosły w tym samym okresie z 284,3 mln zł do 311,7 mln zł. Z kolei straty wynikające z potencjalnych wpływów sektora finansów publicznych (podatki PIT, CIT, akcyza, podatki od towarów i usług oraz składki na ubezpieczenie społeczne) zwiększyły się z 1,12 mld zł w 2010 r. do 1,33 mld zł w 2014 r.

Prof. Nojszewska zwróciła uwagę, że w naszym kraju zbyt mało mówi się o tym, że warto zwiększyć bieżące koszty leczenia, żeby potem mniejsze były koszty pośrednie i straty w gospodarce. - W przyszłości będą one coraz większe, bo się starzejemy i coraz więcej osób będzie chorować – dodała.

Zastępca dyrektora Departamentu Analiz i Strategii Narodowego Funduszu Zdrowia dr n. med. Andrzej Śliwczyński powiedział, że NFZ płaci przede wszystkim za to, żeby terapia była skuteczna, a pacjent jak najszybciej wrócił do pracy. Przyznał jednak, że potrzebne są rozmowy międzyresortowe na temat całościowych kosztów leczenia chorób. - Zaczęliśmy to robić, nie jest tak, że nic się w tym zakresie nie dzieje – podkreślił.

Z-ca Dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia dr Kamila Malinowska zwróciła uwagę, że wcześniejszy powrót do pracy chorego nie zależy tylko od zastosowania nowoczesnej technologii medycznej. - Na to składa się wiele elementów, również to jak wcześnie choroba została zdiagnozowana, jaki był ogólny stan chorego, jak zareagował na leki i jakie były powikłania – podkreśliła.

Naczelny Lekarz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych dr n. med. Grażyna Hart powiedziała, że w przypadku raka piersi, szyjki macicy i jajnika szczególne znaczenie ma wczesne wykrycie choroby. W przypadku nowotworów piersi i raka szyjki macicy możliwe są badania przesiewowe, które w naszym kraju są prowadzone. - Wciąż jednak za mało wydaje się u nas na profilaktykę. Wczesne wykrycie choroby pozwala zmniejszyć koszty leczenia, jak i przyspieszyć powrót chorego do pracy – podkreśliła.

Aleksandra Rudnicka z Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych przekonywała, że chorym na nowotwory na ogół zależy na powrocie do pracy. - Kiedy pracują, zwykle nie narzekają na depresję, kiedy jednak tracą pracę, depresja u nich często powraca - tłumaczyła.

Dr n. med. Jakub Gierczyński z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-PZH i Uczelni Łazarskiego w Warszawie podkreślił, że musimy więcej wydawać na ochronę zdrowia. - Wciąż pod tym względem odbiegamy od innych krajów OECD zarówno w przeliczeniu na jednego obywatela, jak pod względem odsetka PKB – przekonywał.

Na konferencji prasowej przedstawiono dane raportu "Koszty pośrednie w ocenie technologii medycznych", z których wynika, że w Polsce 5,9 mln osób w wieku produkcyjnym jest biernych zawodowo, co czwarta z nich nie pracuje z powodu choroby.