Podczas konferencji prasowej w Warszawie eksperci dyskutowali nad wnioskami przygotowanego przez portal "Polityka Zdrowotna" raportu o szczepieniach przeciw rotawirusom.

W raporcie wskazano, że każdego roku z powodu ostrych infekcji rotawirusowych ok. 172 tys. dzieci wymaga pomocy lekarskiej. Znaczna ich część jest leczona w podstawowej opiece zdrowotnej, niektórzy jednak muszą być hospitalizowani. Z danych NFZ wynika, że liczba hospitalizacji z powodu zapalenia żołądka i jelit o potwierdzonym lub prawdopodobnym podłożu infekcyjnym sięga 51 tys. przypadków.

- W leczeniu szpitalnym hospitalizacje rozliczane grupą P22 (łącznie infekcyjne i nieinfekcyjne zapalenie żołądka i jelit u dzieci - PAP) to rocznie koszt ponad 200 mln zł. Każde ewentualne zmniejszenie liczby zachorowań, leczenia szpitalnego, to bardzo konkretne pieniądze - powiedział dyrektor Departamentu Analiz i Strategii w Centrali NFZ Dariusz Dziełak.

W raporcie wskazano, że w 2016 roku z tej procedury skorzystało prawie 90 tys. pacjentów. Prawie 18 proc. hospitalizowanych to dzieci, które jeszcze nie ukończyły pierwszego roku życia, a ponad 56 proc. była między 1., a 6. rokiem życia. W obydwu tych grupach hospitalizacja trwała średnio trzy dni.

Główny Inspektor Sanitarny Marek Posobkiewicz zwracał uwagę na ryzyko zakażeń wewnątrzszpitalnych, gdy dziecko z rotawirusem jest hospitalizowane razem z maluchami zmagającymi się z innymi chorobami. - Musimy pamiętać, że (w szpitalu) oprócz dzieci z tzw. lżejszymi chorobami, są również dzieci z poważnymi, przewlekłymi chorobami i dla organizmu takiego dziecka gwałtowne odwodnienie może nawet doprowadzić do tragedii, a przebieg (infekcji) u najmłodszych dzieci i przy współistnieniu innych jednostek chorobowych, może być bardzo gwałtowny - powiedział.

Zastępca dyrektora ds. klinicznych Instytutu Matki i Dziecka dr Alicja Karney zwracała uwagę, że rotawirusy są bardzo zaraźliwe. - Bardzo mała ilość tego wirusa jest potrzebna, aby doszło do zakażenia i bardzo duża ilość wirusa jest wydalana w trakcie zakażenia. Natomiast już zdrowie dziecko lub dorosły (po ustąpieniu objawów - PAP) dalej zakaża - powiedziała.

Dr Karney powiedziała, że zakażenie leczy się jedynie objawowo, a nie przyczynowo. - Możemy pomóc poprzez odpowiednie nawadnianie, podawanie elektrolitów - wskazała.

Szczepienia przeciwko rotawirusom są obecnie na liście szczepień rekomendowanych - to oznacza, że nie są one obowiązkowe i nie są też finansowane z budżetu państwa. W raporcie oszacowano, że na takie szczepienia decyduje się ok. 20 proc. rodziców.

W Polsce zarejestrowane są obecnie dwie różne doustne szczepionki przeciw rotawirusom zawierające żywe szczepy wirusa. Szczepienie jest zalecane dzieciom między 6., a 24. tygodniem życia, a odporność uzyskana po otrzymaniu szczepienia utrzymuje się co najmniej przez 3 do 4 lat, co - jak wskazano w raporcie - stanowi wystarczającą ochronę dla najmłodszych dzieci, które są najbardziej podatne na infekcję rotawirusową. Obecnie koszt jednej dawki szczepionki według cen rynkowych wynosi od 278 do 340 zł.

Autorzy raportu wskazują, że w tych krajach europejskich, które wprowadziły szczepienia przeciw rotawirusom, odnotowano spadek liczby hospitalizacji, zwłaszcza w grupie dzieci do 1. roku życia.

Wiceszef resortu zdrowia Marcin Czech zapewnił, że ministerstwo kładzie nacisk na profilaktykę pierwotną. - My w różny sposób staramy się zachęcać do rozszerzania portfolio szczepień zdrowotnych stosowanych przez obywateli Polski - powiedział. Zwrócił też uwagę, że obecnie także samorządy mogą decydować się na współfinansowanie tego rodzaju szczepień. - Każda taka działalność zasługuje na uwagę - dodał.

Infekcja rotawirusowa jest ostrą chorobą zakaźną, która wywołuje objawy głównie u małych dzieci. Zakażenie przenosi się przez brudne ręce, zanieczyszczone przedmioty lub drogą kropelkową. Po przedostaniu się do organizmu, wirusy uszkadzają nabłonek kosmków jelitowych, wywołując stan zapalny żołądka i jelit. Do głównych objawów infekcji należą gorączka, wymioty, biegunka, utrata łaknienia oraz odwodnienie.