Co dziesiąty polski noworodek jest wcześniakiem, czyli przyszedł na świat przed 37. tygodniem ciąży. 17 listopada to Światowy Dzień Wcześniaka.

Opieka nad wcześniakiem na przestrzeni lat bardzo się zmieniła. Ratujemy życie tych małych pacjentów – za wszelką cenę, ale również od samego początku walczymy o jakość tego życia. Rozwój sprzętu, techniki medycznej, farmakoterapii pozwoliły na to, że obecnie ratuje się dzieci coraz młodsze, jeśli chodzi o wiek płodowy – wyjaśnia zastępca kierownika Kliniki Intensywnej Terapii i Patologii Noworodka w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka im. Jana Pawła II w Katowicach dr Teresa Owsianka-Podleśny.

Dawniej zaczynaliśmy walkę o życie dzieci urodzonych w 29-30 tygodniu ciąży, w tej chwili ratuje się wcześniaki urodzone w 22-24 tygodniu, to dzieci z bardzo niską masą urodzeniową ciała. Absolutnie nie mamy się czego wstydzić, stosujemy medycynę światową – dodała.

Jak zaznaczyła, zupełnie inna jest sytuacja wcześniaków, których problemy zdrowotne wynikają tylko z niedojrzałości poszczególnych narządów; dużo trudniejsza zaś tych dzieci, które oprócz cech niedojrzałości mają również towarzyszące inne jednostki chorobowe, np. rozwijają zakażenie, posocznicę, mają dodatkowo wady rozwojowe, są po rozległych krwawieniach do ośrodkowego układu nerwowego. – Taki wcześniak ma bardziej "pod górkę", ma dużo trudniej" – powiedziała.

Dr Owsianka-Podleśny podkreśliła, że obecnie znacznie lepsza opieka nad małym dzieckiem wynika również z profilaktyki, przede wszystkim badań przesiewowych stosowanych obowiązkowo u noworodków, jak np. przesiewowe badania słuchu, wzroku, w kierunku wrodzonej niedoczynności tarczycy czy rzadkich chorób metabolicznych. – Bardzo podoba mi się, jak pięknie potrafiliśmy na przestrzeni lat dać sobie radę z retinopatią wcześniaczą, którą teraz skutecznie się leczy. Dawniej te najmniejsze wcześniaki często były niewidome, głuche, wiele z mózgowym porażeniem dziecięcym. W tej chwili dużo mniejszy jest odsetek dzieci upośledzonych, bo mamy badania profilaktyczne, dzięki którym możemy bardzo wcześnie wdrożyć konieczne leczenie – mówiła.

Kluczowe dla wcześniaków jest karmienie mlekiem matki. – Każda mama będzie utrzymywała laktację po porodzie, jeśli będzie bardzo chciała karmić swoje dziecko w sposób naturalny. Bardzo duże znaczenie ma tutaj przygotowanie psychiczne. Jednym z fenomenów mleka kobiecego, którego wszystkich zalet chyba wciąż jeszcze nie znamy, jest to, że jego skład przystosowuje się do aktualnych potrzeb dzieci urodzonych przedwcześnie, jest różny zależnie od tygodnia ciąży, w którym przyszły na świat – powiedziała specjalistka.

Karmienie mlekiem kobiecym odgrywa bardzo ważną rolę np. w zapobieganiu martwiczemu zapaleniu jelit – dość częstemu i ciężkiemu powikłaniu skrajnego wcześniactwa, które niejednokrotnie wymaga leczenia operacyjnego z wyłonieniem stomii, a nawet może zakończyć się zgonem maleństwa.

Lekarze dysponują współcześnie również bardzo dobrymi możliwościami stosowania żywienie pozajelitowego. – Wysublimowane składy mieszanin żywieniowych – aminokwasów, tłuszczów, glukozy podawane dożylne doskonale służą wielu noworodkom. Możemy dostosowywać składniki żywienia pozajelitowego do indywidualnych potrzeb danego pacjenta – zaznaczyła dr Owsianka-Podleśny.

Jak przyznała, mimo ogromnego zaangażowania lekarzy i całego personelu, czasami dziecka nie udaje się uratować. – Zawsze mnie zastanawia to, że wkładając tyle samo serca, wiedzy, umiejętności w leczenie dwojga dzieci z podobnymi problemami – jedno dziecko podda się stosowanej terapii, przeżyje i wychodzi nawet w bardzo dobrym stanie, a inne nie wychodzą wcale, a jeśli wychodzą, to mają bardzo dużo powikłań – zauważyła.

Aby wcześniak mógł opuścić szpital, musi utrzymywać prawidłową temperaturę ciała poza inkubatorem. Z reguły dzieciom się to udaje, kiedy osiągną wagę ok. 2 kg. Muszą też same potrafić pić z piersi lub przez smoczek i prawidłowo koordynować odruchy – ssania, oddychania i połykania. – Oprócz tego przygotowujemy do prawidłowej opieki nad noworodkiem rodziców - mamę i tatę. Mamy do pomocy nie tylko lekarzy i pielęgniarki, ale również psychologa, neurologopedę, fizjoterapeutę. Dawniej tego nie było, teraz mamy komfort, że ci specjaliści współpracują na oddziale z nami i rodzicami – podkreśliła dr Owsianka-Podleśny.