Specyficzne zaburzenia językowe polegają na trudnościach w wypowiadaniu się oraz rozumieniu mowy. Wówczas dzieci uczą się języka powoli i z wyraźnym wysiłkiem. Mają ubogie słownictwo i trudności z gramatyką - mówi profesor Magdalena Smoczyńska z Instytutu Badań Edukacyjnych. Podkreśla, że język jest podstawowym narzędziem komunikowania się i jeśli dziecko nie odbiera go, albo samo niewłaściwie mówi - pojawiają się problemy. Zwykle uważane jest za leniwe lub mało inteligentne, potem dochodzą kłopoty psychologiczne lub z zachowaniem.

Reklama

Profesor dodaje, że ponad 7 procent dzieci ma takie zaburzenia, znacznie częściej chłopcy. - Mają problem podobny do tego, który mają dyslektycy, ale u nas w kraju nie jest on rozpoznawany. Teraz trwa wyścig z czasem, aby jak najmniej roczników było pozostawionych bez pomocy.

Jest to problem mniej widoczny niż dysleksja, dlatego wydaje się poważniejszy - mówi Ewa Haman z Uniwersytetu Warszawskiego. Tłumaczy, że gdy dziecko ma dysleksję, nie może nauczyć się czytać czy pisać i jest to widoczne. Natomiast uczeń, który ma problem z językiem, mówi, ale z błędami, dlatego znacznie trudniej zauważyć jego kłopoty i ocenić na czym polegają.

Opracowane są też nowe narzędzia do diagnozowania dysleksji, która powinna być wykrywana wcześniej po to, by dać dziecku właściwą pomoc.