Przed kilkoma tygodniami ukazał się raport „Rynek Suplementów Diety. Bezpieczeństwo, trendy, regulacje”, opracowany przez Aliant Consulting Group. Sugeruje on, że konieczne jest stworzenia na rynku polskim mechanizmu potwierdzania jakości suplementów diety, pozwalającego wyróżnić produkty rzetelnie przebadane, których skład gwarantują nie tylko producenci, ale i naukowcy.

Dyrektor Federacji Suplementów Anna Mossakowska-Ziemniak podczas wtorkowej debaty „Odżywianie i rola suplementów diety w utrzymaniu prawidłowego stanu zdrowia” zwróciła uwagę, że już obowiązują procedury dotyczące dopuszczenia do obrotu i reklamy suplementów, sprecyzowane w unijnych przepisach o żywności i żywieniu. – Nieprzestrzeganie tych zasad powinno być ścigane z urzędu – podkreśliła.

Skład na opakowaniu nie zawsze pokrywa się z tym, co zawiera suplement

Dr Regina Wierzejska z Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie przyznała, że Główny Inspektora Sanitarny może żądać od producentów opinii naukowców i potwierdzenia badaniami tego, co sugeruje się w reklamie danego suplementu diety, jednak rzadko jest to stosowane.

– Chodzi o to, że skład na opakowaniu nie zawsze pokrywa się z tym, co zawiera suplement – podkreśliła dr hab. Anna Kamińska z Centrum Mikrochirurgii Oka Laser w Warszawie. Prezes Izby Gospodarczej „Farmacja Polska” Irena Rej dodała, że konsumenci nie mają pewności, co zawiera suplement diety, bo nie ma potwierdzenia jego jakości – w hurtowniach i aptekach nie żąda się związanej z tym dokumentacji.

Dyrektor Mossakowska-Ziemniak przekonywała, że „wielu producentów dba o jakość suplementów” i cała branża zajmująca się ich produkcją nie może odpowiadać za to, co robią niektórzy wytwórcy.

Uczestniczący w dyskusji dietetycy zwracali uwagę, że suplementy nie zastąpią prawidłowej diety oraz odpowiedniego stylu życia, nie zredukują szkodliwego wpływu na organizm palenia tytoniu czy niskiej aktywności fizycznej. – Właściwe odżywianie się oraz ruch fizyczny w prestiżowych pismach medycznych uznaje się za interwencje terapeutyczne – podkreślił prezes Naukowego Towarzystwa Psychoterapii Psychodynamicznej dr Sławomir Murawiec.

Przewodnicząca rady naukowej Federacji Suplementów prof. Iwona Wawer z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przekonywała, że nie można uważać, że suplementy diety są całkowicie niepotrzebne.

Suplement diety czasami jest wskazany, ale może też szkodzić

– U części osób z różnych powodów dochodzi do niedoborów niektórych składników, które można uzupełnić suplementami – tłumaczyła. Jako przykład podała powszechny w naszym społeczeństwie niedobór witaminy D, związany ze zbyt małym w naszej strefie geograficznej nasłonecznieniem w okresie od października do marca.

Irena Rej zwróciła uwagę jednak, że niektóre reklamy suplementów diety zbyt wiele obiecują. – Oszukuje się ludzi i szkodzi zdrowiu przez niektóre reklamy – podkreśliła. Jej zdaniem niedopuszczalne jest, żeby na opakowaniach suplementów diety umieszczana była informacja, że pomagają na konkretne choroby, na przykład chronią przed rakiem, odkwaszają organizm, leczą katar lub zespół niespokojnych nóg.

– Suplement diety czasami jest wskazany, ale może też szkodzić, szczególnie wtedy, kiedy jest stosowany w nadmiarze – podkreśliła Irena Rej.

Dr Katarzyna Kowalcze z Katedry Dietetyki i Oceny Żywności Instytutu Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach podkreśliła, że suplementami uzupełniać należy jedynie to, czego nie jesteśmy w stanie uzupełnić klasyczną dietą, na przykład błonnik. Najbardziej niekorzystne są diety restrykcyjne, na przykład dieta bezglutenowa stosowana przez osoby, które nie wykazują nietolerancji glutenu.

– Są choroby, w przypadku których bez suplementacji diety trudno sobie poradzić, jak zaburzenia wchłaniania i nietolerancji pokarmowej. Zawsze jednak zaczynamy od dietoterapii, a nie od suplementów diety – dodała dr Kowalcze.

W przypadku suplementów nie możemy wylewać dziecka z kąpielą

Dr inż. Danuta Gajewska z Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie zwróciła uwagę, że powinna powstać w naszym kraju baza danych o wiarygodnych suplementach diety, ze wskazaniem, w jakich sytuacjach są one przydatne, na przykład taka, jaka powstała w Kanadzie w odniesieniu do probiotyków.

– W przypadku suplementów diety nie możemy wylewać dziecka z kąpielą, a odnoszę wrażenie, że w tym kierunku, niestety, podążamy – powiedziała Irena Rej.

Z raportu „Rynek Suplementów Diety. Bezpieczeństwo, trendy, regulacje” wynika, że w 2011 roku wartość sprzedaży suplementów sięgnęła 3 miliardy złotych, w 2015 roku zwiększyła się do 3,5 miliarda złotych, a w 2017 roku przekroczy 4 miliardy złotych. W 2020 roku może ona wzrosnąć jeszcze bardziej, do ponad 5 miliardów złotych, a w 2021 roku – do około 5,4 miliarda złotych.