Zgodnie z obowiązującym prawem w Polsce i Unii Europejskiej producenci nie mogą znakować produktów pod kątem zawartości tłuszczów trans (konkretnie „izomerów trans kwasów tłuszczowych”), nie mają także obowiązku ich ograniczania, jednakże większość producentów dobrowolnie zadeklarowała ich eliminację z produktów. Maksymalna zawartość TFA jest regulowana na poziomie europejskim jedynie w przypadku preparatów do żywienia niemowląt. Jedyną możliwość zidentyfikowania produktów, które mogą zawierać tłuszcze trans stanowi natomiast sprawdzenie czy w ich składzie znajdują się częściowo uwodornione oleje lub tłuszcze mleczne.

Dlaczego warto ograniczać tłuszcze trans?

Spożywanie tłuszczów trans (TFA) powyżej 2% dziennej wartości energetycznej zwiększa m.in. stężenie złego cholesterolu LDL we krwi i zwiększa ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Istnieją dwa rodzaje tłuszczów trans – przemysłowe i pochodzące od zwierząt przeżuwających: krów, owiec czy kóz. Pierwsze powstają najczęściej podczas częściowego uwodorniania, a inaczej częściowego utwardzania olejów roślinnych, drugie występują naturalnie w produktach mlecznych lub mięsnych.

- Według Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności dostępne badania wykazały, że bez względu na źródło pochodzenia kwasów tłuszczowych typu trans – naturalne czy przemysłowe – ich nadmiar w codziennej diecie jest niekorzystny dla zdrowia. Przyczyniają się do podwyższania stężenia „złego” cholesterolu typu LDL we krwi i obniżania poziomu „dobrego” cholesterolu HDL we krwi, tym samym zwiększają ryzyko zachorowania na choroby sercowo-naczyniowe – tłumaczy mgr Jadwiga Przybyłowska, ekspert ds. Żywienia i Komunikacji Prozdrowotnej oraz ekspert kampanii „Poznaj się na tłuszczach”.

Jakie działania można podjąć w kontekście ograniczenia tłuszczów trans?

Istnieją dwie drogi, które pozwalają ograniczyć zawartość tłuszczów trans w żywności, a co za tym idzie także w codziennej diecie konsumentów. Mogą to być działania o charakterze ustawodawczym, jak regulacje prawne oraz działania dobrowolne, czyli wewnętrzne regulacje producentów.

- Działania w kierunku ograniczenia tłuszczów trans są podejmowane dobrowolnie między innymi przez producentów margaryn pod przewodnictwem Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Margaryn IMACE. Zgodnie z Kodeksem Praktyk IMACE, członkowie organizacji dążą do tego, żeby wszystkie margaryny i tłuszcze do smarowania zawierały mniej niż 2% izomerów trans w przeliczeniu na zawartość tłuszczu – komentuje Prof. Krzysztof Krygier z Katedry Technologii Żywności SGGW, ekspert kampanii „Poznaj się na tłuszczach”
Dostępne w Polsce miękkie margaryny kubkowe są zgodne z zaleceniami IMACE i rekomendacjami żywieniowców. Według najnowszych badań, 95% dostępnych w Polsce miękkich margaryn kubkowych praktycznie nie zawiera izomerów trans, co oznacza, że ich ilość w produkcie nie przekracza 1%. Przy czym większość z przebadanych margaryn nie zawiera nawet 0,5% izomerów trans w tłuszczu. Wszystkie przebadane margaryny kubkowe zawierały natomiast mniej niż 2% tłuszczów trans.

Prawne ograniczenia izomerów trans na świecie

Obowiązek znakowania żywności informacją o zawartości izomerów trans wprowadziły kraje spoza Unii Europejskiej takie jak: Kanada Izrael, Korea Południowa, kraje Ameryki Płd. (np. Argentyna, Brazylia) i Stany Zjednoczone. Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) uznała dodatkowo, że częściowo uwodornione oleje nie są „ogólnie uznane za bezpieczne”. W związku z tą decyzją, producenci żywności z USA do 2018 roku muszą obowiązkowo całkowicie wyeliminować je z produktów.  Europie m.in. Dania, Austria, Szwajcaria wprowadziły obowiązkowe maksymalne dopuszczalne limity zawartości TFA w tłuszczach i olejach.

- Zdaniem Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności – EFSA, prawne ograniczenie tłuszczów trans pozwoliłoby w największym stopniu zmniejszyć spożycie przemysłowo produkowanych TFA. Tłuszczów trans pochodzących od przeżuwaczy nie można objąć tym działaniem, ponieważ nie ma możliwości uniknięcia ich obecności w produktach pochodzących od tych zwierząt. Z tego powodu zdaniem EFSA wprowadzenie limitu zawartości TFA przemysłowych, w połączeniu z odpowiednimi nawykami żywieniowymi, byłoby najskuteczniejszą metodą na możliwie najniższe spożycie tłuszczów trans w zdrowej zbilansowanej diecie. Należy jednak dodać, że dziś problem izomerów trans nie jest już tak poważnym problemem, albowiem od kilku lat obserwuje się wyraźny spadek ich spożycia. Według Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności, izomery trans nie stanowią dziś problemu zdrowotnego, większy tworzy nadmierne spożycie kwasów nasyconych, które są traktowane jako jeden z głównych czynników rozwoju chorób układu krążenia. To dlatego ich zawartość jest obowiązkowo podawana na każdym produkcie spożywczym – dodaje Prof. Krzysztof Krygier z Katedry Technologii Żywności SGGW.

* Wyniki badania opinii zrealizowanego w ramach kampanii „Poznaj się na tłuszczach”, w czerwcu 2017 roku, przez  agencję SW Research metodą (CAWI) na grupie 1000 losowo dobranych respondentów, powyżej 25 roku życia.