MARTA NOWIK: Skąd pomysł na porównywarkę diet pudełkowych?

ŁUKASZ SOT: Jak to zwykle bywa, potrzeba matką wynalazków. Pomysł zrodził się nie tylko w mojej głowie, ale i w głowie mojego obecnego wspólnika. Wylosowałem na loterii życia ciężką odmianę celiakii, co oznacza, że muszę bezwzględnie przestrzegać diety bezglutenowej. Z kolei mój wspólnik chciał się odchudzić. Przez wiele lat był pływakiem. Gdy przestał trenować, w kilka miesięcy przytył 20 kg. Praca w korporacji pochłaniała go bez reszty i nie był w stanie sam o siebie zadbać. Nie do końca potrafił to zrobić, ale i nie miał na to czasu. Dlatego zaczął szukać profesjonalistów, którzy go odchudzą. I tak trafił na catering dietetycznych, zwany także dietą pudełkową.

Znalazł dietę dla siebie?

Zanim to się stało, stworzył proste arkusze w Excelu z firmami proponującymi diety odchudzające. Dzięki temu analizował ceny i oferty. Ja, niezależnie od niego, również prowadziłem takiego Excela i porównywałem oferty diet pudełkowych w wersji bezglutenowej. Zamawiałem różne cateringi i dodatkowo je oceniałem, przyznając stopnie, tak jak w szkole. Nasze arkusze zaczęły następnie krążyć wśród znajomych, którzy też chcieli coś dla siebie wybrać i skorzystać z naszych doświadczeń. Jeden ze znajomych powiedział w końcu rzecz oczywistą, na którą sami - nie wiedzieć czemu - nie wpadliśmy: „Skoro wy z tego korzystacie, wasi znajomi z tego korzystają, to pewnie znajdzie się w Polsce jeszcze kilka osób, które też chętnie by z czegoś takiego skorzystały”.

I tak arkusze kalkulacyjne zawędrowały na stronę internetową…

Tak. Jako że obaj pracujemy w korporacji w dziale e-commerce i - nieskromnie mówiąc - trochę się znamy „na Internecie”, stworzyliśmy hobbystycznie własną stronę internetową, na którą wrzuciliśmy nasze Excele. Okazało się, że faktycznie znalazło się w Polsce jeszcze „parę” osób, które czegoś takiego szukali. Dostawaliśmy maile z pytaniami, dlaczego na naszej stronie mamy tylko diety bezglutenową i odchudzającą. I te pretensje internautów doprowadziły do tego, że mamy dzisiaj w ofercie ponad 30 różnych diet, ok. 320 firm z 250 miast i łącznie ponad 4000 różnych ofert.

Naprawdę jest tego tak wiele? Na czym polega ta, jak się okazuje, bardzo popularna dieta pudełkowa?

Mam wrażenie, że koncept diety pudełkowej mocno ewoluował na przestrzeni ostatnich lat. Dawniej firm oferujących tego typu usługę było niewiele i ja lubię je określać mianem „ekskluzywnych klinik zdrowego odżywania”. Głównymi odbiorcami ich usług były zamożne i zapracowane osoby, które miały problem ze swoją wagą. Albo zamożne i zapracowane osoby z dość poważnymi problemami zdrowotnymi, na przykład z cukrzycą, nadciśnieniem, po zawale serca, dla których odpowiednio skomponowana dieta była formą terapii. Kolejnym etapem ewolucji okazało się rozszerzenie usługi o diety dla sportowców, którzy też są dość specyficzną i wymagającą grupą odbiorców.

Jaka dieta pudełkowa cieszy się obecnie największą popularnością?

W naszym serwisie jest to dieta Standard, zwana także Optymalną, Zbilansowaną itd. Zamawiają ją ludzie bez problemów zdrowotnych. To osoby, które są świadome tego, jak ważne jest zbilansowane odżywanie dla ogólnego stanu zdrowia, ale które jednocześnie są zmęczone pracą, zazwyczaj w korporacji, które wracają do domu pozbawione energii, więc nie mają czasu ani siły na planowanie posiłków, zakupy czy wreszcie samo gotowanie. Dzięki diecie pudełkowej mają jeden problem z głowy. A, że dieta typu Standard jest coraz tańsza, to jest coraz przystępniejsza niemal dla każdego

Dieta pudełkowa zaczęła być produktem masowym?

Kiedyś była indywidualnie dobierana przez dietetyka, by rozwiązać konkretny problem, na przykład nadwagę. A jej celem było przyniesienie wymiernych efektów, na przykład utratę kilogramów. Dzisiaj, choć w większości firm pracuje dietetyk, który na życzenie klienta może pomóc w dobraniu indywidualnego menu, to jest to bardziej standardowa usługa. Ma ona na celu zapewnienie klientowi tego, że będzie się zdrowo i regularnie odżywiał, nie dlatego że ma jakiś konkretny problem, ale raczej dlatego że kiedy odżywiamy się sami, to, niestety, jemy coraz więcej „śmieci spożywczych” – barwników, polepszaczy, związków chemicznych, wszystkich „E200-E500”. Firmy cateringowe nie kupują gotowych produktów, tylko przyrządzają wszystko same – coraz więcej z nich samodzielnie piecze chleb, robi własne wędliny, kiszonki itd.

To musi sporo kosztować?

Dieta pudełkowa jest coraz tańsza. Ale czy jest tania? Każdy musi sobie sam odpowiedzieć na to pytanie. Ceny na pewno się różnią w zależności od miasta. Najdroższa jest Warszawa i nic tego nie zmieni. Średnia cena dobrej jakości 5-posiłkowego zestawu cateringowego o kaloryczności 2000 kcal, najchętniej wybierana przez mężczyzn, to wydatek od 65 zł za dzień. Zestawy 1200-1500 kcal, preferowana przez kobiety, to ok. 50 zł za dzień. Są oczywiście zestawy do kupienia za mniej niż 40 zł. Ale bądźmy szczerzy, jeśli 5 posiłków w Warszawie kosztuje mniej niż 40 zł, to pewnie dalej jest to catering, ale na pewno nie dietetyczny. Tak jak wspomniałem, najlepsze firmy przykładają bardzo dużą wagę to wysokiej jakości swoich produktów, a to głównie oznacza wysoką jakość składników. Jak to się przekłada na cenę cateringu? Można kupić jajko za 30 gr albo od kury z wolnego wybiegu za 1,50 zł. Można smażyć na najtańszej margarynie, ale są firmy, które - o ile w ogóle smażą - to tylko na oleju kokosowym lub ekologicznym smalcu. Można kupić wyrób chlebopodobny za 2 zł, a można upiec samemu porządny chleb, do którego same zdrowe składniki kosztują więcej niż 2 zł, a do tego ile przy tym pracy. Wymieniać można w nieskończoność, ale widać w jakim kierunku to zmierza. Za wysoką jakość trzeba odpowiednio zapłacić. Wysoka cena cateringu nie oznacza zatem, że ktoś nas oszukuje.

Czyli lepiej nie sugerować się ceną?

Ja osobiście bardzo mocno wzbraniam się przed ocenianiem cateringów po samej cenie. Uważam, że w przeciwieństwo do np. elektroniki, porównywanie diet, uwzględniając ich cenę, jest najgorszym możliwym sposobem porównywania. Firmy chętnie udzielają też rabatów dla stałych klientów. Popularne jest zamawianie co najmniej dwóch posiłków na ten sam adres, z dobrą zniżką. Natomiast jeśli chodzi o mniejsze miasta i miejscowości - tam faktycznie ceny są niższe, bo i tzw. food cost jest znacznie niższy. Za ekologiczne jajko w Warszawie płaci się ponad złotówkę, ale już właściciel firmy cateringowej w Białymstoku czy w Siedlcach za to samo jajko zapłaci dwa razy mniej, jeśli kupi bezpośrednio od gospodarza. W mniejszych miastach zatem spokojnie można kupić catering nawet za 35 zł za dzień.

Które diety są najdroższe?

Na pewno diety dla osób z problemami zdrowotnymi. Wysoki koszt wynika z trudności przygotowania posiłków, z konieczności wykluczenia dużej liczby produktów, alergenów. Proces jest żmudny i czasochłonny. Poza tym w tych dietach wykorzystuje się składniki najwyższej jakości, czyli stosunkowo drogie. Tutaj nie ma kompromisów. Liczy się tylko najwyższa jakość.

Pamięta pan jakieś dziwne diety?

Najdziwniejszą jest bodajże dieta na „Potencję i płodność”, w której częściej niż w innych dietach, stosowane są produkty, przyprawy i zioła potocznie nazywane afrodyzjakami - gorzka czekolada, imbir, żeń-szeń, bazylia, lubczyk, cynamon, kolendra, chili, curry. Oferowana jest tylko przez dwie firmy: w Poznaniu i Warszawie, ale nie cieszy się zbyt dużą popularnością. Można ją bardziej traktować jako ciekawostkę.

Jakie są zalety diety pudełkowej?

Gros konsumentów ceni sobie w cateringu dietetycznym głównie wygodę. Inni mówią, że decydując się na catering dietetyczny, kupują dodatkowy czas dla siebie i bliskich. Dla mnie zaś największą zaletą diety pudełkowej jest „zmuszanie” do poprawy nawyków żywieniowych. Spożywanie pięciu zbilansowanych posiłków każdego dnia to ukłon w stronę naszego organizmu, który na pewno odwdzięczy się lepszą kondycją psychiczną i fizyczną. Nieoceniona jest też różnorodność posiłków – nie jemy przez trzy dni niedzielnego rosołu lub pomidorowej na bazie tego rosołu. Każdego dnia jest co innego. Bardzo często dostajemy produkty, których sami nigdy byśmy nie zastosowali w swojej kuchni, czyli bataty, topinambur, nasiona chia, mleko kokosowe, awokado, krewetki. Spotkałem się nawet ze stwierdzeniem, że dieta pudełkowa jest jak św. Mikołaj dla dorosłych. Codziennie rano otwierasz z podekscytowaniem paczkę i patrzysz, co nowego zjesz.

A są jakieś wady?

Dla niektórych największą i taką nie do przeskoczenia jest cena. Trudno z tym dyskutować. Mniej zamożnych ludzi po prostu nie stać na taki wydatek. Poza tym niektórzy skarżą się na to, że posiłki nie są prosto z garnka, jeszcze gorące, tylko że samemu trzeba odgrzewać je w kuchence mikrofalowej lub piekarniku. No tak, tutaj restauracje mają przewagę. Choć rodzi się pytanie, czy wszystkie restauracje na pewno przygotowują dania na świeżo? Z drugiej strony, jeśli sami w domu robimy jedzenie do pracy, to też je pakujemy w pudełka i też musimy je w pracy odgrzać. Jest jeszcze wada, która akurat w moim przypadku jest zaletą catering dietetycznego. Nie mamy wpływu na to, co dostaniemy do jedzenia. Jeżeli trafi się coś, czego nie lubimy (np. ryba), to marnuje się nam posiłek. Ja jestem „wszystkożerny” (poza glutenem), więc w moim przypadku takie ryzyko nie istnieje.

Nie można samemu ustalić sobie jadłospis?

Są firmy, które znalazły rozwiązanie dla tego problemu. Niektóre publikują menu z tygodniowym wyprzedzeniem dla wszystkich swoich diet. Jeśli komuś nie pasuje np. czwartkowa kolacja w jego diecie Standard, to może ją spokojnie wymienić na kolację z diety np. wegetariańskiej. Innymi słowy - nie pasuje ci śniadanie i kolacja z twojego domyślnego wariantu? Żaden problem – zastąp je posiłkami z wariantu drugiego.

Kto jest typowym konsumentem diety pudełkowej?

Najwięcej jest osób z wysokim wykształceniem, głównie kobiety (65 proc.) i osoby w wieku 25-40 lat (70 proc.).

Widzę, że to dieta dla mnie… A Pan również korzysta z diety pudełkowej?

Oczywiście, od ponad dwóch lat.

Łukasz Sot – współzałożyciel porównywarki Cateromarket.pl, ekspert ds. e-commerce. Entuzjasta zdrowego odżywiania, który chce zmieniać nawyki żywieniowe Polaków. Przeciwnik bezmyślnego odchudzania i „śmieciowego jedzenia”. Jak sam twierdzi, nigdy nie kupuje produktów spożywczych, w których składzie znajdują się cyfry i słowa, które ciężko wymówić.