Ten koszmar zna chyba każdy, kto próbował ograniczyć kaloryczność posiłków. Najpierw wszystko idzie zgodnie z planem, ale szybko organizm zaczyna domagać się uzupełnienia rezerw. Zaczyna się wieczorne, a może nawet i nocne podjadanie. Napady głodu są coraz częstsze, a masa ciała coraz szybciej idzie w górę.

Czy jest na to rada? Można wykazać się silną wolą, zacisnąć zęby i nie jeść, cierpliwie znosząc ssanie w żołądku. Można też sięgnąć po... granaty.

Szkoccy naukowcy z uniwersytetu Queen Margaret w Edynburgu zaobserwowali ciekawą zależność. Jedna grupa ochotników przez trzy tygodnie dodawała do diety ekstrakt z granatów zawierający nie tylko słodki sok, ale także wyciąg ze skóry i nasion. Druga dostawała placebo.

Po trzech tygodniach każdy wolontariusz dostał do wypicia szklankę soku z granatów przed sycącym posiłkiem. Okazało się, że osoby z grupy podkarmianej granatami twierdziły, że są mniej głodni i mieli mniejszą ochotę na jedzenie – donosi brytyjski dziennik „Daily Mail”. Uczeni zaobserwowali także, ze członkowie grupy „granatowej” zjadali mniejsze porcje niż pozostali, mniej więcej o 22 procent.

Naukowcy nie potrafią jeszcze jednoznacznie stwierdzić, skąd bierze się zwiększony efekt sytości u amatorów granatów. Podejrzewają, że to wynik dobroczynnego wpływu polifenoli. Jednak ta teoria wymaga jeszcze potwierdzenia w kolejnych badaniach.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>